Ciekawe tematy

Nessi – firma obuwnicza podbijająca rynki zagraniczne

Dodano:
garwolin - Nessi – firma obuwnicza podbijająca rynki zagraniczne

„Przez te dziesięć lat zrobiliśmy kawał dobrej roboty. Za pięć lat chcemy być w silnej czołówce”. Tak o swojej firmie, mówią właściciele firmy Nessi. Zaczynali tak jak wiele firm obuwniczych na naszym terenie. Dlaczego to właśnie im udało przetrwać i sprawić, że marka Nessi jest rozpoznawalna nie tylko w Polsce? Skąd czerpią pomysły i w jaki sposób je realizują? O tym wszystkim w rozmowie z Kurierem Garwolińskim opowiadają Arkadiusz Alot i Robert Sikora.



Kurier Garwoliński: Zaczęło się od…?
Arkadiusz Alot:
Wszystko zaczęło się dziesięć lat temu. Ja wcześniej współpracowałem z inną firmą obuwniczą, pochodzimy z regionu obuwniczego, parę lat temu Łaskarzew był miastem, które każdy kojarzył właśnie z butami. Zatem zanim założyliśmy firmę działaliśmy w tej branży, znaliśmy jej potrzeby. Ja zajmowałem się wcześniej dystrybucją butów i doszedłem do wniosku, że na rynku jest luka, w którą warto się wstrzelić. Z Robertem znaliśmy się już wcześniej. Robert zna się na produkcji, ja na dystrybucji i uznaliśmy, że łącząc te doświadczenia, możemy zaistnieć w branży.

KG: Postanowiliście Panowie, że zakładacie firmę i co dalej?
AA:
Nie było łatwo. Początkowo wynajęliśmy lokal przy ul. kard. S. Wyszyńskiego w Garwolinie. Zaadaptowaliśmy go na swoje potrzeby i zatrudniliśmy pięć osób – to była cała załoga, oprócz nas oczywiście. Pracowaliśmy po szesnaście godzin. Najpierw chcieliśmy zobaczyć jak to działa, więc małymi kroczkami posuwaliśmy się naprzód. Puściliśmy kilka modeli pilotażowych, okazało się, że się sprawdza, że mamy wyczucie w tym co robimy. I tak właściwie cały czas, aż do tej pory, ciągle poszerzamy asortyment i produkujemy coraz więcej.

KG: Nowa siedziba, w której się teraz znajdujemy, na pewno zwiększyła moce produkcyjne.
RS:
Tak, od 2015 roku mamy nową siedzibę, w Woli Rębkowskiej i tu odbywa się produkcja, tutaj mamy halę magazynową, biuro. Obecnie pracuje tu prawie sto osób.


KG: Wracając do początków firmy, kto zaprojektował pierwsze modele butów?
AA:
  Mając spory staż w branży obuwniczej, kontakt z klientem, znaliśmy oczekiwania konsumenta, wiedzieliśmy jakiego buta brakuje na rynku. Na zasadzie sugestii i wyczucia zaprojektowaliśmy taki but i się udało.

KG: Jakie były wasze początkowe plany, założenia?
RS:
Dystrybucja od początku była określona w wymiarze globalnym. To była strategia, która dotyczyła  rynku polskiego i rynków zagranicznych. My myśleliśmy globalnie i konsekwentnie tę strategię realizowaliśmy, i realizujemy do dziś.

KG: Komu sprzedajecie Wasze buty? Macie sieć sklepów firmowych?
RS:
Nie, mamy tylko sklepy multibrandowe, z którymi współpracujemy. Wyjątkiem jest sklep w Garwolinie, ale to sklep wyprzedażowy. Natomiast dużo eksportujemy; cała ściana wschodnia – Węgry, Bułgaria, Rumunia, Litwa, Łotwa, Czechy, Słowacja, Anglia, Irlandia. Ale wysyłamy również nasze buty do Mongolii.

KG: Ile par butów sprzedajecie w skali roku?
RS:
Rocznie około sto pięćdziesiąt tysięcy.

KG: Kto teraz zajmuje się projektowaniem?
AA:
Tak, jak wspominaliśmy wcześniej, dzielimy się obowiązkami, ja odpowiadam za pomysł, ale mamy też cały zespół projektantów, który często razem z nami jeździ po świecie, na różnego rodzaju targi modowe. Następnie wspólnie omawiamy w jakim kierunku modowym pójdziemy. Oczywiście staramy się podążać za tym co dzieje się na rynku modowym, śledzimy te trendy, trzeba jednak przyznać, że Polacy są bardzo zachowawczy jeśli chodzi o nowości. Ale ta nasza odwaga sprawdza się, ponieważ wiele firm podrabia nasze modele, a to znaczy, że produkt się sprzedaje.

REKLAMA:


KG: Co jest modne w tym sezonie?
RS:
Moda idzie w kierunku designu sportowego. Casual modowy, w którym łączy się elegancję ze sportowym lookiem. Na przykład skóry lakierowane w bucie sportowym.

KG: A co będzie modne w przyszłym sezonie?
AA:
Tendencja jest ta sama – sportowa elegancja, z mocniejszym akcentem na sport.

KG: Czy aby istnieć i utrzymać się na rynku modowym, trzeba być zawsze o krok do przodu?
AA:
Dokładnie, nawet na chwilę nie można się zatrzymać, trzeba być na bieżąco, szybko reagować na zmieniający się rynek.
RS: Obecnie jesteśmy już na etapie zamykania kolekcji wiosna/lato 2018. Za dwa miesiące zaczynamy produkcję. Konkurencja nie śpi. Gdybyśmy chociaż na chwilę się zatrzymali, moglibyśmy stracić wszystko to, na co przez wiele lat ciężko pracowaliśmy. Zatem nie zwalniamy tempa (śmiech).

KG: Co daje Wam obecność konkurencji?
RS:
Przede wszystkim konkurencja motywuje do działania, do dalszego rozwoju. Konkurencja jest spora jeśli chodzi o import. Jeśli ktoś sugeruje się  ceną, to na pewno wybierze but z importu. Chociaż, według mnie, ceny się nie zapamiętuje, za to zapamiętuje się jakość. My stawiamy właśnie na jakość. Dlatego klienci doceniają nasze produkty.

KG: Kiedyś firm produkujących obuwie na naszym terenie, było mnóstwo i nagle zniknęły. Co zaważyło o tym, że Wam się udało, a innym nie?
AA:
Był czas, kiedy właściwie wszystkie lokalne firmy obuwnicze sprzedawały swój towar na Stadionie Dziesięciolecia, w Wólce Kosowskiej, ewentualnie eksportowały towar na Wschód. To było na zasadzie wyprodukuję i od razu sprzedaję. My poszliśmy trochę inną drogą; szukaliśmy wielu rynków zbytu. Wiązało się to z mniejszą płynnością finansową,  ale my już wtedy wiedzieliśmy, że trzeba znaleźć wielu odbiorców. I to spowodowało, że kiedy ten rynek wschodni się załamał, mając dużą sieć dystrybucji, przetrwaliśmy. Nie czekaliśmy aż grunt będzie się nam palił pod nogami, tylko wyszliśmy temu naprzeciw. Wtedy wiele osób nam się dziwiło; skoro można wyprodukować i od razu sprzedać, to po co sprzedawać na termin, szukać, kombinować? My ciągle myśleliśmy o tym co będziemy robić w przyszłości, nie dzisiaj. Mieliśmy strategię, która nam się sprawdziła, zobaczymy jak będzie dalej (śmiech). Ważna jest również kwestia podejścia do pracownika. Dziesięć lat temu byliśmy jedną z nielicznych firm, które dały pracownikom ustabilizowany czas pracy. To też zaowocowało, ponieważ do tej pory nie mamy problemów z zatrudnieniem pracowników, można śmiało powiedzieć, że to pracownicy przychodzą do nas.


RS:  Ludzie to składowa sukcesu. Nie da się wyprodukować buta bez człowieka, maszyna może tę pracę jedynie usprawnić. Żeby wyprodukować but, pracownik musi wykonać około pięćdziesięciu operacji.

KG: Jakie są plany  rozwoju firmy?
RS
: Aktualnie jesteśmy na etapie oddania kolejnej hali magazynowej, chcemy powiększyć produkcję, ponieważ są takie potrzeby. Dodatkowo szukanie nowych rynków zbytu. Planujemy również poszerzyć kolekcję o obuwie dla mężczyzn.

KG: Czyli globalizacja i umacnianie pozycji na rynku?
AA:
Dokładnie tak. Przez te dziesięć lat zrobiliśmy kawał dobrej roboty. Za pięć lat chcemy być w silnej czołówce. Satysfakcja, która w nas jest, nakręca nas do dalszego działania. I o to w tym wszystkim chodzi.

KG: Tego Panom życzę. Dziękuję za rozmowę.
AA, RS:
Dziękujemy.


Autor: Iwona Ostrowska

Odwiedź nas na facebooku