Wiadomości

Czy Tomasz Cieślak na to zasłużył? II/II

Dodano:
garwolin - Czy Tomasz Cieślak na to zasłużył? II/II

Cześć II tekstu.

Link do I części tekstu TUTAJ.


Stan zwierząt

Tomasz Cieślak na swoją obronę ma zdjęcia z prywatnej kolekcji przedstawiające zadbane zwierzęta i ciekawe dokumenty. Np. opinię lekarza weterynarii, u którego leczył zwierzęta, z dnia 31 maja 2017r., w której lekarz weterynarii napisał: „Podczas wizyt weterynaryjnych, bydło będące własnością p. Cieślaka  było utrzymywane w warunkach bytowych, które nie zagrażały życiu zwierząt. Właściciel kilkakrotnie w ciągu roku zwracał się o pomoc weterynaryjną i zawsze stosował się do zaleceń weterynaryjnych, przez co zapewniał bydłu opiekę i dbał o stan zdrowia wyżej wymienionych zwierząt”. Pod tym stwierdzeniem podpisali się lekarze weterynarii Katarzyna Niemotko-Michalik i Zbigniew Michalik.

W piśmie z dnia 12 maja 2017r. skierowanym przez OSM Garwolin do Tomasza Cieślaka kierownik działu skupu Henryk Góźdź napisał: „Mleko produkowane w Pańskim gospodarstwie było dobrej jakości i spełniało obowiązujące normy jakościowe.”

O zwierzętach Tomasza Cieślaka informacje posiada również lekarz Zygmunt Gendek. Nie był on lekarzem prowadzącym w gospodarstwie pana Cieślaka, ale oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami leczył niektóre zwierzęta w gabinecie Zygmunta Gendka. Tomasz Cieślak wykonywał u niego szczepienia przeciwko chorobom zakaźnym, czasami wykupywał preparaty profilaktyczne i dokonywał różnych zabiegów leczniczych. Zygmunt Gendek wyjaśnił też, że stan przywożonych do gabinetu zwierząt nie wskazywał cech zaniedbania przez właściciela. Pojawiła się też informacja o najbardziej eksponowanym przez PdZ przypadku psa owczarka collie. Zygmunt Gendek zalecił Tomaszowi Cieślakowi podczas rozmowy telefonicznej leczenie kilkudniowej rany na łapie psa rywanolem. - Z tym psem to było tak, że zdarzył się wypadek. Pies włożył łapę pod blachę w ogrodzeniu i uszkodził ją, ale ja mu tę łapę leczyłem – mówi Tomasz Cieślak.

Około 10 dni przed odebraniem TC zwierząt na posesji Tomasza Cieślaka pojawił się Zygmunt Gendek, który został wezwany przez właściciela gospodarstwa do „zalegającej krowy”. W informacji Zygmunta Gendka skierowanej do Urzędu Gminy w Parysowie jest też jedna informacja niekorzystna dla pana Cieślaka, bowiem przy okazji interwencji stwierdził on wychudzenie jak to dosyć niejasno ujął „u pozostałych krów.”

- To było jeszcze po sezonie zimowym, potem zakupiłem paszę. Krowy miały wyjść na łąkę i szybko by odżyły. Tylko dwie jałówki w materiale przygotowanym przez PdZ wyglądały słabo, innych krów nie pokazywali. W programie „Obserwator” widać kawałek jednej dużej, cielnej krowy. Oni pokazywali to co najgorsze - mówi Tomasz Cieślak.

W materiale wideo PdZ rzeczywiście widać trzy wychudzone krowy, kawałek większej krowy i cielaka przywiązanego sznurem do ściany.

Tomasz Cieślak oprócz wyżej wymienionych opinii lekarzy posiada pozytywną opinię na temat chowu bydła od powiatowego lekarza weterynarii z 2016r.

26 kwietnia Stowarzyszenie Pogotowie dla Zwierząt złożyło do wójta gminy Parysów wniosek o wydanie decyzji o odebraniu zwierząt Tomaszowi Cieślakowi. W dniu 12 lipca wójt gminy Parysów Bożena Kwiatkowska odmówiła PdZ wydania zwierząt, ale jej decyzja miała wadę prawną.

- Zgodnie z art. 10 paragraf 1 k.p.a organy  administracji publicznej obowiązane są zapewnić stronom czynny udział w każdym stadium postępowania, a przed wydaniem decyzji umożliwić im wypowiedzenie się co do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań – to tylko fragment obszernej decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego z dnia 29 sierpnia 2017r.

Poniżej tylko kilka zdjęć z setek zdjęć z kolekcji Tomasza Cieślaka.










Opinia na temat zwierząt Tomasza Cieślaka sporządzona przez Pogotowie dla Zwierząt

W tej części tekstu można przeczytać opinię lekarza weterynarii Pauliny Mioduszewskiej, która badała zwierzęta na zlecenie Pogotowia dla Zwierząt, ale co jest bardzo istotne w opiniach lekarza weterynarii Pogotowia dla Zwierząt i lekarzy z Garwolina? Lekarze z Garwolina mieli dostęp do zwierząt przed ich zabraniem, a lekarz Pogotowia dla Zwierząt dokonywał oględzin zwierząt w dniach 6-17 kwietnia.

Pogotowie dla Zwierząt przedstawiło mediom na fotografiach kilkanaście zwierząt Tomasza Cieślaka przykutych łańcuchami do maszyn i do ścian obory.

- Jeżeli wejdzie ustawa, że nie można trzymać psów na łańcuchach to ja nie będę ich tak trzymał. Póki co tej ustawy nie ma. W każdej wsi znajdzie się pies na łańcuchu. Przymierzałem się do stworzenia kojców dla psów, ale odebrano mi zwierzęta – mówi Tomasz Cieślak.

We wniosku o wydanie decyzji dot. odebrania zwierząt Tomaszowi Cieślakowi do Urzędu Gminy Parysów z dnia 26 kwietnia, przedstawiciele PdZ poinformowali, że: „Na betonowej podmurówce przebywało przywiązane sznurem do tylnych drzwi jednodniowe cielę. Sznur był za krótki, aby zwierzę mogło swobodnie położyć głowę gdy leżało, a było za małe by swobodnie stać.”

- Jak się cielak ocieli to się go krótko zawiązuje i on się nie udusi, zawsze tak wiąże, że cielak się swobodnie kładzie. On się na początku szarpie, ciągnie, a potem się kładzie. Krowy potrafią cielaka zadusić kładąc się na niego. Zmanipulowali ten obraz, bo cielak po prostu naciągnął ten sznur – mówi Tomasz Cieślak.

„Na posesji znajdowało się łącznie 9 psów przywiązanych łańcuchami do maszyn rolniczych, bez schronienia przed warunkami atmosferycznymi oraz stałego dostępu do wody (…) Jeden z psów miał dużo kleszczy” -
pisze we wniosku do UG Parysów PdZ.

Tomasz Cieślak twierdzi, że jego zwierzęta są dostatecznie pojone.

PdZ stwierdziło też: „Przy domu w betonowym kojcu przykrytym drewnianymi deskami zastawionymi ciężką metalową klatką bez dostępu do wody, światła i pożywienia przebywały we własnych odchodach wycieńczone psy z licznymi inwazjami pasożytów. (…) 6 kotów przebywało na niezabezpieczonym balkonie bez dostępu do pożywienia i wody.

- To nie był betonowy kojec. Ścianki były z suporeksu. Psy na chwilę tam trafiły, bo normalnie latają luzem – mówi Tomasz Cieślak.

Innym przykładem sfilmowanym przez PdZ są powrozy, które poraniły głowy krów. – To było rozwiązanie tymczasowe, bo krowom zniszczyły się łańcuchy. Normalnie chodzą w łańcuchach. Na łańcuchy nawlekam kawałek węża ogrodowego, żeby nic im się nie stało – mówi Tomasz Cieślak.

Z opinii lekarz weterynarii Pauliny Mioduszewskiej wynika, że wobec wszystkich zwierząt zachodziło zagrożenie utraty zdrowia lub życia poprzez pozostawienie ich w dotychczasowych warunkach bytowania i bez leczenia.

Wynika też, że wszystkie psy były niedożywione lub wychudzone, posiadały zaniki mięśniowe, były zapchlone, część psów była odwodniona. Kilka psów miało świerzbowca i nużeńca z hiperpigmentacją, zapalanie uszu lub bolesność brzucha. Została też wydana opinia, że znaczna cześć psów była w złej kondycji psychicznej. Lekarz wskazała u bydła „powtarzające się odwodnienie i wychudzenie”.

Tomasz Cieślak odpowiada na te zarzuty, że takie problemy zdarzają się w każdej hodowli, a on leczy swoje zwierzęta, czego potwierdzeniem są pisma od lekarzy weterynarii.

REKLAMA:


Art. 6 ustawy o Ochronie Praw Zwierząt

Pogotowie dla Zwierząt w swoim wniosku o odebranie zwierząt Tomaszowi Cieślakowi złożonym już po odebraniu zwierząt powołuje się jeszcze na art 6. ust. 2, pkt. 10, 12 i 19 Ustawy o Ochronie Praw Zwierząt, który mówi o tym co należy rozumieć przez znęcanie się nad zwierzętami. Tylko, że te zapisy są dosyć niejasne. Punkt 10 mówi, że znęcanie się nad zwierzętami to m. in.: „utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym utrzymywanie ich w stanie rażącego zaniedbania lub niechlujstwa, bądź w pomieszczeniach albo klatkach uniemożliwiających im zachowanie naturalnej pozycji.”

W punkcie 12 jest też informacja, że znęcaniem się nad zwierzętami jest „stosowanie okrutnych metod w chowie lub hodowli zwierząt”, co też jest dosyć niejasnym sformułowaniem, podobnie jak punkt 19 mówiący, że znęcanie się nad zwierzętami to „utrzymywanie ich bez odpowiedniego pokarmu lub wody przez okres wykraczający poza minimalne potrzeby właściwe dla gatunku.”

Bydło trafiło do rzeźni

Z informacji przedstawionych przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Biuro Powiatowe w Garwolinie w dniu 2 czerwca 2017r., wynika, że już 20 sztuk bydła zostało ubite w rzeźni. Co w tej sprawie ma do powiedzenia Pogotowie dla Zwierząt można przeczytać poniżej. Ocenę tego maila pozostawiam Czytelnikom:

„Podczas interwencji na miejsce poproszona został wójt gminy Parysów, ponieważ jako Pogotowie dla Zwierząt nie byliśmy w stanie odebrać i przetransportować zwierząt gospodarskich. Wójt gminy stwierdził, iż nie ma warunków aby rolnikowi odebrać zwierzęta gospodarskie, w związku z tym należało bydło przekazać do innego gospodarstwa rolnego. Pogotowie dla Zwierząt nie transportowało tych zwierząt. Przyjechała zewnętrzna firma która je załadowała bez obecności osób, które odbierały wcześniej psy i koty. Z naszej wiedzy wynika, iż bydło trafiło do gospodarstwa w Szczecinku. Tam także pogorszył się stan kilku zwierząt, które już w dniu interwencji były w złym stanie. Pomimo udzielenia im pomocy kilka sztuk nie przeżyło. Potem jedno z tych gospodarstw z uwagi na bardzo duże koszty utrzymania i leczenia tych zwierząt przekazało bydło innej osobie, która prowadzi działalność gospodarczą. Nie mamy wiedzy jakie są dalsze losy tych zwierząt, bo nie były jednak one pod opieką Stowarzyszenia Pogotowie dla Zwierząt, odpowiadał za nie inny podmiot. Od początku informowaliśmy, iż jako organizacja nie mamy warunków aby przyjąć tyle krów na utrzymanie. Posiadamy dokumentację iż zwierzęta te przejęły inne osoby. Do nas także trafiła informacja, iż paszporty zwierząt gospodarskich zostały wyrejestrowane z agencji jako oddane do rzeźni. Próbowaliśmy ustalić jakie są tego przyczyny ale z zapewnień firmy, która je przyjęła pod opiekę wynika, iż zwierzęta są na ich terenie i żadna z tych krów nie została sprzedana. Ze swojej strony wyjaśniamy także tą sprawę i będziemy weryfikować informację poprzez sprawdzenie miejsca utrzymywania bydła. W przeszłości podobne informacje jakie otrzymywaliśmy w tym zakresie nie potwierdziły się. Wszystkie zwierzęta żyły a jedynie rolnicy oszukiwali agencje i podkładali inne paszporty pod inne zwierzęta, które ich nie miały tak aby otrzymać lepszą cenę w skupie.


Na dodatkowe pytania w tej sprawie PdZ nie odpowiedziało.

*Psy i Koty

Co ciekawe samo Pogotowie dla Zwierząt nie jest w stanie określić ile zabrało psów. W protokole sporządzonym w dniu 5 kwietnia Grzegorz Bielawski określił, że zabrał 71 psów. Natomiast w artykule przygotowanym dla mediów pojawiła się informacja o 73 psach. To samo pojawiło się we wniosku PdZ do gminy o wydanie decyzji dotyczącej zaboru zwierząt Cieślakowi.

PdZ w mailu do Kuriera Garwolińskiego poinformowało też o tym co się dzieje z psami i kotami Tomasza Cieślaka „Jeśli chodzi psy i koty odebrane rolnikowi - cały czas są pod opieką organizacji. O tym czy zostaną zwrócone zdecyduje sąd. Jeżeli właściciel zostanie uniewinniony zwierzęta z mocy ustawy o ochronie zwierząt powinny trafić ponownie do właściciela. W przypadku jego skazania zwierzęta te nie trafią do rolnika i sąd będzie musiał zarządzić ich przepadek.”

Akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi Cieślakowi

11 sierpnia przeciwko Tomaszowi Cieślakowi do Sądu Rejonowego w Garwolinie wpłynął akt oskarżenia. Tomasz Cieślak został oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami i naruszenie nietykalności cielesnej policjanta. Sprawa odbędzie się 12 grudnia w Sądzie Rejonowym w Garwolinie.

Tomasz Cieślak nie przyznaje się do zarzutów.

Tomasz Cieślak się broni


Tomasz Cieślak pismem z dnia 10 lipca 2017 (zarejestrowanym w biurze podawczym Prokuratury Rejonowej w Garwolinie w dniu 25 lipca 2017), złożył do Prokuratury Rejonowej w Garwolinie zawiadomienie o popełnieniu przez Stowarzyszenie Pogotowie dla Zwierząt, kradzieży zwierząt i ich dokumentacji, a także zawiadomił o naruszeniu przez Grzegorza B. miru domowego i przeszukania domu. W tych działaniach Grzegorzowi B. według pana Cieślaka miały pomagać inne osoby.

29 września 2017r. Prokuratura Rejonowa w Garwolinie odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie zaboru zwierząt i dokumentów przez PdZ. 9 października 2017r. Tomasz Cieślak złożył na tę decyzję zażalenie do Sądu Rejonowego w Garwolinie.

Do sprawy będziemy wracać.


Autor: Adrian Stoń

Odwiedź nas na facebooku

Waszym zdaniem

Redakcja serwisu "Kurier Garwoliński" nie odpowiada za żadne działania Czytelników niezgodne z prawem lub regulaminem, w szczególności za treści zamieszczone w formie komentarzy. Jednocześnie w razie konieczności zastrzega sobie prawo do ich usunięcia, jeśli uznane zostaną za niezgodne z prawem lub regulaminem, a także w sytuacji, gdy uzna to za stosowne.

cHŁOPIE (, #IP d2788020a4) Odpowiedz

bierz sąsiadów i idż sprawiedliwość wzią we własne ręce

Zabrali mu krowy (, #IP e8760aba9f) Odpowiedz

To się nadaje do programu pani Jaworowicz. Zwierzęce fundacje za bardzo się rozzuchwaliły. Prawie jak złodzieje kamienic.

(, #IP e32b2b90b9) Odpowiedz

To poza pieniędzmi - o co chodzi u nas, na lokalnym gruncie? Jakie korzyści mają gmina Parysów (jej przedstawiciele) oraz inne podmioty biorace udział w akcji przeciwko rolnikowi? Jesli zwierzeta się odbiera - to chyba trafiają one do okolicznych gospodarstw. Dlaczego więc krowy odjechały do Szczecinka?

... (, #IP 7cddfe71da) Odpowiedz

No dobrze, ale co z psami w odchodach (zdjęcia same się zrobiły)? Kotami na sznurkach? Ktoś Panu Tomaszowi wpadł na podwórko i zrobił to pod jego nieobecność? I nie ma nic czy hodowla jest zarejestrowana w ZKWP, a każda taka hodowla niezarejestrowana jest według prawa polskiego nielegalna. Poza tym takie małe psy jak np. ratlerki nie są psami podwórkowymi a domowymi, więc nastąpiła nieznajomość rasy i tak - niewłaściwe warunki bytowania. Może i zareagowano za ostro, ale sielanki też tam nie było.

Krowy (, #IP d1fdec1f1b) Odpowiedz

Co ty gadasz o psach? Człowiekowi ukradli kilkadziesiąt sztuk krów, które stanowiły jedyne źródło utrzymania. Przecież to klasyczny rabunek. Bez decyzji wojta, sądów. Przyszli i sobie wzięli. Sprawa dla Ziobry