Ciekawe tematy

„Jestem szczęśliwym człowiekiem” – rozmowa z Robertem Graffem

Dodano:
garwolin - „Jestem szczęśliwym człowiekiem” – rozmowa z Robertem Graffem

Pełen energii, charyzmy, bez wątpienia utalentowany. Kiedyś wyczynowo zajmował się strzelectwem, ale karabin zamienił na aparat. Obecnie nie wyobraża sobie życia bez fotografii. W jego życiu przyszedł moment, w którym postawił wszystko na jedną kartę. I jak sam przyznaje, była to jedna z najlepszych decyzji w jego życiu. W fotografii ceni sobie emocje, te pozytywne. Ma na koncie wiele ciekawych projektów, jednym z ostatnich jest sesja wizerunkowa ministra Jarosława Gowina.

O poszukiwaniu swojej drogi, o tym jak przekuć pasję w zawodowy sukces, za co kocha fotografię i co jest najtrudniejsze w jego pracy, opowiada w rozmowie z Kurierem Garwolińskim.



Kurier Garwoliński: Jak zainteresowałeś się fotografią?
RG:
Nie urodziłem się z aparatem w kołysce, nie miałem też nikogo z rodziny, kto zajmowałby się fotografią na poważnie. Jestem samoukiem. W liceum bawiłem się aparatem i kiedyś robiąc zdjęcia na weselu na tyle fajnie to wyszło, że kilka moich zdjęć podobało się bardziej od zdjęć wynajętego fotografa. Wtedy powoli zacząłem fotografować w kręgu rodziny, znajomych, i przy okazji zaczęła kiełkować myśl, że fantastycznie byłoby móc z tego żyć. I tak powoli się zaczęło.

KG: Kiedy zacząłeś się zajmować fotografią na poważnie?
RG
: w 2010 roku zarejestrowałem swoją działalność, jednocześnie pracowałem, studiowałem, strzelałem wyczynowo z karabinu.



KG: I dałeś radę połączyć to z fotografią?
RG
: Skłamałbym mówiąc, że było łatwo, nie było, ale jasno sprecyzowany cel ułatwia organizację czasu, a także podejmowanie trudnych decyzji. Dlatego pomimo dobrych wyników w strzelectwie (drugie miejsce na ogólnopolskich zawodach), zrezygnowałem ze strzelectwa, aby przeznaczyć ten czas na fotografię. Bardzo często mówi się, że nie mamy na coś czasu, uważam, że mamy go całkiem sporo, kluczowe jest na co go przeznaczamy. 

KG: Skąd zainteresowanie psychologią?
RG:
Chciałem lepiej zrozumieć siebie i innych. Na początku studiowałem psychologię społeczną, na piątym semestrze zmieniłem decyzję i wybrałem psychologią kliniczną. Byłem ciekaw jak pracuje się z osobami ze zdiagnozowanymi zaburzeniami psychicznymi w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Już od pierwszych zajęć, na których mogłem obserwować człowieka z zaburzeniami, wiedziałem, że to nie dla mnie.

KG: A co pociąga Cię w fotografii?
RG:
Właśnie emocje, tyle że pozytywne. Będąc fotografem ślubnym kąpiesz się w pięknych, ciepłych emocjach. Pokazać piękno tego jedynego dnia w życiu, to jest wyzwanie. Jest to również ogromny kredyt zaufania. Lubię ludzi, nie mam problemów z kontaktami międzyludzkimi może dlatego, że każdy człowiek jest dla mnie interesujący właśnie przez to, że jest inny.


KG: Czyli zainteresowanie ludzką psychiką i wiedza zdobyta na studiach przydają się?
RG:
Na pewno. Traktuję fotografię jako służbę względem osób, które powierzają mi zadanie uchwycenia ich uczuć w jednym z najpiękniejszych momentów w ich życiu. Dubla nie będzie (śmiech). W dniu ślubu fotograf spotyka się z całym spektrum emocji. Nie postrzegam siebie jako tak zwanej muchy na ścianie-niewidocznego fotografa. Mojej wagi nie da się ukryć (śmiech). Dlatego czasami pomagam uspokoić nerwy,  zrelaksować się, a przede wszystkim eskalować pozytywne emocje.
Robię również sesje biznesowe czy studyjne, ale to zupełnie inna dynamika emocji. Może właśnie dlatego tak uwielbiam fotografię ślubną. 

KG: Kiedy przyszedł taki moment, że fotografia stała się twoim jedynym źródłem utrzymania?
RG:
W 2015 roku zostawiłem pracę w banku i postawiłem wszystko na jedną kartę. Obawiałem się tego co będzie, czy dam radę się z tego utrzymać? Zastanawiałem się czy będę mógł robić, to co sprawia mi niesamowitą frajdę i jeszcze na tym zarabiać? Wątpliwości było mnóstwo. To było trzy lata temu i nie żałuję ani jednego dnia. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.


KG: Jak podchodzisz do oczekiwań klientów, które nie godzą się z Twoją wizją fotografii?
RG:
Ja jestem tu dla ludzi, którzy mnie wynajęli więc ich zdanie jest tu kluczowe. Oczywiście przepuszczam to przez filtr swojego profesjonalizmu i tego czy dobrze się rozumiemy. Staram się spełniać oczekiwania osób, bo to dla nich tu jestem, to oni mają być zadowoleni. Ja przy okazji zawsze znajdę zdjęcia, które satysfakcjonują mnie pod względem artystycznym. Nawet jeśli oni ich nie wybiorą, nie mam z tym problemu.

KG: Fotografia jest odbiciem fotografa?
RG:
Coś w tym jest. Staram się, żeby moje fotografie były radosne i pełne emocji bo tak postrzegam życie. Ważny jest również kontakt z drugą osobą. Aby osoba, która jest w obiektywie zdjęła z siebie maskę, musi poczuć się komfortowo i to jest rola fotografa, swoją drogą  wcale niełatwa.


KG: Powiedz coś więcej o warsztatach, które organizujesz?
RG:
Są to warsztaty dla ludzi, którzy zastanawiają się czy fotografia ślubną jest dla nich. Opowiadam o wszystkim od kuchni. Jest to podejście holistyczne. 10-12 godzin, w czasie których staram się opowiedzieć o wszystkim; od reportażu, po sesje ustawiane, sesje plenerowe, narzeczeńskie. Na przykładzie własnych doświadczeń mówię o tym jak zbudować swoją markę od podstaw. Oprócz artystycznej strony fotografii, mamy jeszcze stronę biznesową; składki ZUS, podatki, umowy. Powiem więcej, samo fotografowanie stanowi jakieś 40%, reszta to obróbka, marketing, śledzenie tendencji fotograficznych na świecie oraz kwestie związane z prowadzeniem działalności.

KG: Jaki masz stosunek do trendów fotograficznych?
RG
: Można za nimi podążać lub nie, ale trzeba je znać. Poza tym trudno im nie ulegać, ponieważ pary chcą mieć właśnie takie zdjęcia, jakie aktualnie widzą w Internecie. Obecnie jest moda na fotografie mroczne, niedoświetlone, ale za chwilę będzie pewnie coś innego. Jednym się to podoba, innym nie. I o to chodzi.

KG: A jak postrzegasz konkurencję?
RG
: Fotografia to branża kreatywna, każdy widzi świat trochę inaczej i inaczej będzie wyglądała ta sama modelka na zdjęciu każdego fotografa. Każdy z nas jest inny i być może trafia do innych odbiorców. Dlatego ja nie odczuwam konkurencji w negatywnym tego słowa znaczeniu.


KG: Jaka jest najważniejsza cecha fotografa?
RG:
Myślę, że umiejętność rozmowy z innymi, czasem nawet jest to ważniejsza sprawa, niż sam warsztat, jakkolwiek to zabrzmi.

KG: Masz stosunek emocjonalny do zdjęć, które robisz?
RG:
Tak, jak najbardziej. Ja mam strasznie emocjonalny stosunek do par, które fotografuję, w 90% pamiętam ich imiona, ich historie, zdjęcia, które im zrobiłem. Za to w ogóle nie pamiętam dat, od tego mam kalendarz (śmiech).

KG: Jakiego rodzaju projekty realizujesz, zrealizowałeś ?
RG:
Na moich fotografiach są ludzie. Z jeden strony są to różnego rodzaju uroczystości, nie tylko ślub, ale i chrzest, komunia, urodziny. Z drugiej strony są to eventy firmowe czy sesje biznesowe. Mogę się pochwalić sesją wizerunkową ministra Jarosława Gowina. Ponad trzy godziny face to face z wiceministrem, dla mnie to było coś. Współpracuję z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W tym roku będę fotografował wszystkie uroczystości Urzędu Patentowego. Niedawno fotografowałem lekarzy podczas operacji, na potrzeby kampanii reklamowej instrumentariuszek sanitarnych. Z ciekawostek fotografowałem ślub perkusisty Natalii Szroeder. Fotografuję też kulinaria. W tym roku mam zamiar rozkręcić bardziej cześć szkoleniową.  Za jakiś czas pojawią się warsztaty z fotografii kobiecej, sensualnej. Myślę, że wielu mężczyzn to zainteresuje, ponieważ często mają sprzęt, mają piękne kobiety, które chcieliby sfotografować, ale nie wiedzą jak to zrobić. Stąd pomysł na tego typu szkolenie. Czy uda mi się to wszystko zrealizować? Zobaczymy…


KG: Rozumiem, że nie ma jeszcze konkretnych dat?
RG:
Nie, wszystko zależy od wolnych terminów, trzeba śledzić mój profil na facebooku czy instagramie, na pewno taka informacja się pojawi.

KG: Gdybyś miał wskazać takie zlecenie, które było dla Ciebie najtrudniejsze?
RG:
Nie potrafię odpowiedzieć, tak samo jak nie potrafiłbym określić, które było najbardziej zjawiskowe. Stresuję się przed każdym zleceniem. Nawet jeśli jest to kolejny ślub w danej rodzinie i znam połowę gości. Myślę, że moment, w którym przestanę się stresować, będzie początkiem mojego końca w fotografii. Żadnego zlecenia nie traktuję rutynowo. Zawsze zależy mi na tym aby to były wyjątkowe fotografie.


KG: Co lubisz robić w wolnym czasie?
RG:
Lubię czytać, spędzać czas z bliskimi, ale też podróże, rower. Pomysłów na spędzenie czasu mam mnóstwo, tylko czasu brak (śmiech).

KG: Masz ciekawe życie…
RG
: Jestem szczęśliwym człowiekiem. Nie zamieniłbym tego co robię na nic innego.


Zapraszamy też do obejrzenia innych zdjęć Roberta Graffa w galerii poniżej


Odwiedź nas na facebooku

Galeria 54