Ciekawe tematy

Sukces jest naszym przeznaczeniem – rozmowa z prezesem firmy Pollena S.A. Jerzym Buławą

Dodano:
garwolin - Sukces jest naszym przeznaczeniem – rozmowa z prezesem firmy Pollena S.A. Jerzym Buławą

Aby zaistnieć w tej branży potrzebne jest przede wszystkim zaufanie, a na to pracuje się latami. Nie ma tu miejsca na pomyłki. Liczy się terminowość, efektywność, innowacyjność, rzetelność i najwyższa jakość. Fabryka Opakowań Kosmetycznych Pollena S.A. z siedzibą w Łaskarzewie jest firmą, której się to udało. To firma, która należy do czołowych producentów opakowań z tworzyw sztucznych w Europie. W swoim portfolio mają największych producentów kosmetyków i chemii gospodarczej. Dzięki

 różnorodności wykorzystywanych technologii, innowacyjności zespołu oraz utrzymywaniu najwyższych standardów jakości jest dostawcą na skalę globalną. Swoje produkty dostarcza do ponad 80 odbiorców w blisko 30 krajach, na 5 kontynentach.O trudnych początkach, recepcie na sukces w branży i aktualnych planach opowiada prezes, dyrektor generalny FOK Pollena S.A. Jerzy Buława.



Kurier Garwoliński: Jakie były początki firmy?
Jerzy Buława:
Firma istnieje już blisko 60 lat. Dokładna data powstania to rok 1962. Przy czym prawdziwe zmiany rozpoczęły się w 2000 roku, kiedy rodzina państwa Kurowskich wykupiła większościowy pakiet akcji. Wtedy rozpoczęła się modernizacja zakładu. Moja współpraca z firmą Pollena rozpoczęła się we wrześniu  2000 roku. Przyszedłem tu świadomie, znałem sytuację firmy, jednak rzeczywistość przerosła moje najczarniejsze myśli, przewidywania.

KG: Co Pan zastał?
JB:
Załoga była bardzo liczna. Organizacja zakładu była, delikatnie mówiąc, niewłaściwa. Sprzedaż była na bardzo niskim poziomie. I de facto był tylko jeden kluczowy klient. Eksport nie istniał w ogóle. Dodatkowo zastałem jeszcze ogromny dług, liczony w milionach. W tamtych czasach to było bardzo dużo. Szczerze mówiąc byłem przerażony. Jednak wspaniała współpraca z właścicielami i możliwość realizacji pomysłów zespołu szybko przyniosły efekty. Rozpoczęliśmy przeobrażenia, my bo nie byłem sam. Stworzyliśmy świetny zespół ludzi, dzięki którym ta fabryka stanęła na nogi. Pierwszym krokiem była zmiana struktury organizacyjnej. Następnie zmieniliśmy park maszynowy, odnowiliśmy hale produkcyjne, które były w opłakanym stanie. Z wykształcenia jestem inżynierem chemikiem, w związku z tym to, co zastałem w firmie, budziło we mnie wręcz przestrach.

KG: Co było z Pana punktu widzenia najtrudniejsze?
JB:
Niestety w związku z dotychczasową niewłaściwą polityką firmy dużo ludzi musiało odejść. Dodatkowo pojawił się opór ze strony związków zawodowych. Było niedowierzanie potęgowane brakiem zrozumienia i zaufania do kadry kierowniczej. Zarzucano nam, że przygotowujemy firmę na sprzedaż. Kiedy wyremontowaliśmy hale produkcyjne, rozpoczęliśmy współpracę z firmą Avon Cosmetics – jedną z największych firm kosmetycznych na świecie. Rozszerzyliśmy również współpracę z innymi; firmą Beiersdorf – międzynarodowym koncernem kosmetycznym, producentem kosmetyków, m.in. marki Nivea. Pojawiły się pierwsze kontrakty na skalę globalną. Rozpoczął się szybki wzrost sprzedaży. I te wyniki bardzo dobrze odebrała załoga, bardzo dobrze zareagowały także związki zawodowe. Czyli pierwszy sukces. Pojawiło się światełko w tunelu. Oczywiście nie wszystko się udało. Niektóre rzeczy, gdybym mógł cofnąć czas,  poprowadziłbym inaczej, ale około90% projektów powiodło się. Pracownicy bardzo się zaangażowali w tworzenie firmy w momencie kiedy uwierzyli, że mamy dobre intencje służące regionowi, ale przede wszystkim im. Dlatego się udało. Na przestrzeni tych kilkunastu lat pozyskaliśmy wielu nowych odbiorców, między innymi największą na świecie firmę kosmetyczną.

KG:Co dokładnie produkuje się w Pollenie?
JB:
Produkujemy przede wszystkim dla przemysłu kosmetycznego; nakrętki, słoiki, oprawki do szminek, zamknięcia, butelki. Do tego dochodzi cala gama zdobień. Ale produkujemy też dla przemysłu spożywczego oraz dla chemii gospodarczej, czyli zamknięcia, butelki do płynów itd. Podobny profil produkcji mamy w naszej fabryce w Rosji. Jest to firma córka całkowicie zależna od nas. Tam też produkujemy globalnie.

KG: Jaka jest obecna pozycja firmy na rynku?
JB:
Obecnie jesteśmy już graczem światowym, realizujemy bardzo trudne, skomplikowane projekty. Bez fałszywej skromności muszę przyznać, że jesteśmy najlepszą firmą w Polsce jeżeli chodzi
o zdobienia.

KG: Czy czujecie na plecach oddech konkurencji?
JB:
Jeśli konkurencja jest zdrowa, to naprawdę pomaga, chociażby dlatego, że zmusza nas do mechanizacji, automatyzacji, szkoleń. I to jest fajne, motywujące. Oczywiście specjalizujemy się, każda z firm z naszej branży ma swoją specjalność, choć obszary działania nakładają się na siebie. W tym momencie następuje walka o projekty. Ale to jest dobre, nie pozwala popaść w stagnację.

REKLAMA:


KG: A teraz trochę o liczbach…
JB:
Cała firma zlokalizowana jest łącznie na terenie 5 ha. Obecna powierzchnia produkcyjna to 7000m2. Powierzchnia magazynowa to 3000m2. Ze względu na ciągły rozwój firmy w planach na 2019 rok jest postawienie drugiego segmentu, drugiej części magazynu wysokiego składowania o kolejne 3000m2. A w tym roku kończymy remont hali i dział narzędziowni, łącznie 4500m2. Otworzy to nam nowe możliwości  zwłaszcza, że obecnie uruchamiane projekty zwiększą naszą sprzedaż prawie dwukrotnie. Są również plany na rok 2020, chcemy rozbudować firmę o kolejne 4000m2.
Jeżeli chodzi o produkcję, to produkujemy 400 mln sztuk detali w ciągu roku. Przy czym niektóre detale są proste, inne bardzo skomplikowane. Nasza załoga liczy około 340 osób. Tak jak wspomniałem wszyscy tworzymy tę firmę, wszyscy zapracowaliśmy na ten sukces.

KG: W jaki sposób firma motywuje i wspiera swoich pracowników?
JB:
Mamy, na przykład inżyniera, któremu przez 5 lat sponsorowaliśmy studia na Politechnice Warszawskiej.Bardzo jestem z tego dumny i tak po ludzku szczęśliwy, bo lubię kiedy ludzie się kształcą. Finansujemy również naukę języków obcych. Co roku organizujemy paczki świąteczne dla dzieci. Ja od 18 lat jestem Mikołajem, co stało się już tradycją. Zresztą bardzo to lubię. Co roku organizowane są wycieczki zagraniczne dla pracowników finansowane przez FOK Pollena S.A. Poza tym w każdym miesiącu wybieranych jest 3 pracowników za szczególne zaangażowanie w pracę. Każdy z tych pracowników dostaje gratyfikację pieniężną. Na koniec każdego roku wybieramy pracownika roku, co również jest gratyfikowane. Od 4 lat właściciel firmy, Piotr Kurowski organizuje piknik integracyjny połączony z zawodami strzeleckimi i nagrodami dla najlepszych strzelców. Ostatnio rozpisaliśmy wśród pracowników konkurs na wykorzystanie odpadów, niebawem będzie rozstrzygnięty. To wszystko jest dla mnie niesamowicie ważne, ponieważ wychodzę z założenia, że można mieć najlepsze maszyny, ale jeśli nie ma się ludzi, jeśli nie stworzy się zespołu, który chce zrealizować projekt, który pasjonuje się tym, co robi, nic się nie osiągnie. Ludzie mają pomysły, niektórzy wspaniałe, nieprawdopodobne. Należy tylko tych ludzi odpowiednio ukierunkować i zmotywować aby mogli korzystać z narzędzi, które im dajemy.

KG: Skąd u Pana ta wiara w siłę zespołu?
JB:
Patrząc na przebieg mojej kariery zawodowej, bardzo dużo nauczyłem się pracując w Austrii. Te doświadczenia austriackie staram się przenieść tutaj. Więc po pierwsze więź z załogą, tworzenie relacji pozasłużbowych, przy czym, dla jasności, jestem zwolennikiem hierarchii i struktury organizacyjnej…

KG: Z czego jest Pan dumny?
JB:
Mogę być dumnym z tego, że rozwinęliśmy firmę na tyle, że staliśmy się dostawcą globalnym. Nasze produkty wysyłamy na wszystkie kontynenty oprócz Australii, ale to też się zdobędzie (śmiech). Jestem dumny z tego, że postawiliśmy nasze technologie na najwyższym światowym poziomie. Jestem dumny z tego, że nasza kadra inżynierska w niczym nie ustępuje zachodniej kadrze inżynierskiej. Cieszę się bo ci ludzie uwierzyli, że można konkurować z Niemcami, Szwajcarami, Włochami. Byłem w wielu fabrykach europejskich i nie ustępujemy im w niczym, a nawet jesteśmy lepsi. Widzę, że ludzie mi ufają, z tego też jestem niezmiernie dumny. Rozpiera mnie duma bo jesteśmy producentem dla największych, ogromnych firm kosmetycznych świata, przy czym walczymy również o inne firmy, ale nie mogę za dużo zdradzać. Natomiast wiem, jestem przekonany, że odniesiemy sukces. Inaczej, sukces jest naszym przeznaczeniem.

KG: Czym dla Pana jest praca w Pollenie?
JB:
Praca jest moją zmorą bo nie potrafię bez niej żyć. Ja bardzo źle się czuję na urlopie. Moim zdaniem słowo Klient powinno się pisać przez duże K i to chyba częściowo obrazuje moje podejście do biznesu. Ale ta praca jest też moją pasją i nie potrafię się zaspokoić sukcesem. Jeśli osiągniemy jakiś sukces, wydaje mi się, że to jest za mało. Uważam, że ciągle trzeba patrzeć do przodu, patrzeć na to co inni osiągnęli. Dlatego chciałbym żeby rozwój firmy Pollena trwał cały czas. Chciałbym żeby nigdy w Pollenie nie nastąpiła stagnacja, żebyśmy ciągle myśleli o rozwoju, o nowych wyzwaniach, żebyśmy nigdy nie stanęli  w miejscu, bo stanąć to jest się cofnąć.

KG: W takim razie tego życzę i Panu, i firmie. Dziękuję za rozmowę.


Odwiedź nas na facebooku