uważa, że tylko pożyczył sobie sytuację. Jest również producentem muzycznym. I to właśnie ten etap, jak przyznaje, satysfakcjonuje go najbardziej, bo wreszcie pracuje na swoje konto. I trzeba przyznać, że dobrze mu to wychodzi… Jak to się mówi wszystko gra!
Kurier Garwoliński: Zacznijmy od początku, czyli od Twoich pierwszych muzycznych kroków…
Krzysztof Patocki:
KG: Twój pierwszy zespół?
KP:
KG: Podobno to Maciek Gładysz namówił Cię na perkusję?
KP:
KG: W jakich okolicznościach wypłynąłeś na głębszą wodę?
KP:
KG: Szybko wyjechałeś z Garwolina?
KP:
KG: Po takim sukcesie telefony same się rozdzwoniły?
KP:
KG: Czyli fart, a nie umiejętności?
KP:
KG: Rozmawiając z Maćkiem Gładyszem, na moje pytanie dotyczące tego jak bardzo musiał się starać żeby osiągnąć taki sukces, odpowiedział, że wcale się nie musiał starać. Mam nieodparte wrażenie, że u Ciebie było podobnie.
KP:
KG: Ja nazwałabym tę umiejętność talentem. Przecież tego nauczyć się nie da…
KP:
KG: Współpracowałeś z wieloma muzykami. Który etap Twojej kariery zawodowej dał Ci najwięcej?
KP:
KG: No właśnie opowiedz trochę o tym co robisz w Lublinie i jak się tam znalazłeś?
KP:
KG: Na jednym projekcie się nie skończyło…
KP:
KG: Masz na myśli pracę jako producent muzyczny?
KP:
KG: Co to znaczy zrobić piosenkę?
KP:
KG: Nie tylko artystycznie, ale również marketingowo to wszystko Ci zagrało.
KP:
KG: Perkusista, producent muzyczny, realizator dźwięku – w takiej kolejności chcesz żeby o Tobie mówiono?
KP:
KG: Co Ci sprawia największą frajdę w tym, co robisz?
KP:
KG: Co Cię inspiruje?
KP:
KG: Czyli nie ma konkretnego artysty?
KP:
KG: Gdybyś mógł zwizualizować swoje marzenia, to…?
KP:
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.