Julia Szaniawska: Nauczycielka jogi, poetka z powołania, anglistka z wykształcenia. Który opis jest Pani najbardziej bliski?
Maria Janiec:
JSz: No właśnie - ludzie. Pani osobiście twierdzi, że profil na Instagramie powstał z miłości do nich, jest ich tam ponad 12 tysięcy. Uważa się Pani za ich nauczycielkę, trenerkę czy może przyjaciółkę?
MJ:
JSz: Rozmowa o tematach ważnych to jedno, ale porusza Pani bardzo często tematy tabu, bez nutki obawy... Skąd w tak młodej osobie taka siła i odwaga?
MJ:
JSz: Mówimy o doświadczeniach. Proszę opowiedzieć o Fundacji „Tętniące Życiem”, z którą jest Pani związana bardzo osobiście. Jaki wkład ma Pani w jej rozwój i jakie ma dla Pani znaczenie?
MJ:
JSz: Ostatnie lata za granicą, a teraz przeprowadzka z Norwegii do Polski w dosłownie kilka dni, okupiona ogromnym wysiłkiem. Co Panią i męża skłoniło do tak nagłej decyzji?
MJ:
JSz: W takim razie, witamy w domu! Wróćmy do początku, jak zaczęła się Pani przygoda z jogą?
MJ:
JSz: Taka wiedza, zasługuje na rozpowszechnianie. Planuje Pani otwarcie studia jogi w Garwolinie, kiedy pojawił się ten pomysł?
MJ:
JSz: Na jakim etapie jest aktualnie to marzenie?
MJ:
JSz: Garwolińska oaza spokoju! Uważa Pani, że właśnie tego potrzeba mieszkańcom?
MJ:
JSz: Czy istnieje już jakiś schematyczny plan działania studia?
MJ:
JSz: Każda inicjatywa ma jakieś cele do osiągnięcia. Jakie jest motto, myśl przewodnia Pani działalności?
MJ:
JSz: Czy joga jest dla każdego?
MJ:
JSz: Mówi Pani o sobie: „Kobieta zakochana”... Duże wsparcie uzyskuje Pani od męża?
MJ:
JSz: Ostatnie pytanie. Co uważa Pani za swój największy sukces?
MJ:
JSz: Pozostaje mi jedynie życzyć powodzenia i trzymać kciuki. Dziękuję bardzo za rozmowę.
MJ:
Autor: Julia Szaniawska, studentka Dziennikarstwa UKSW.