Wiadomości z Garwolina

Magdalena Szychowiak i jej dzieci potrzebują pomocy

Dodano:
garwolin - Magdalena Szychowiak i jej dzieci potrzebują pomocy

Umieram ze strachu, bojąc się nie o siebie, ale o swoje dzieci… Co się z nimi stanie, jeśli mnie zabraknie? Kto się nimi zajmie jak mama, która kocha bezgranicznie i bezwarunkowo, która życie dzieci przedkłada nad swoje...? Nie wiem, co to znaczy być zdrowym człowiekiem, nie było to też dane moim dzieciom… Walczymy o zdrowie, o życie. Błagam o pomoc, nie dla siebie, lecz dla nich… - pisze na portalu Siepomaga.pl pani Magdalena Szychowiak z Sulbin. Niestety zbiórka pieniędzy nie idzie najlepiej.


- Ilość chorób, z którymi zmagam się każdego dnia, powoli mnie przytłacza. Skłamałabym, pisząc, że radzę sobie z codziennymi problemami, tak naprawdę jest coraz trudniej... Cierpię na cukrzycę, mam nadciśnienie, powoli tracę wzrok… Mam zwyrodnienie kręgosłupa i Reumatoidalne Zapalenie Stawów. Boję się, że niedługo będę mogła wymieniać choroby bez końca. Dla matki nie ma jednak większego bólu niż ten związany z chorobami jej dzieci...Tak chciałabym, żeby moja walka o zdrowie wyczerpała limit tragedii, które dot knęły naszą rodzinę. Tak się jednak nie stało… - wyznaje Magdalena Szychowiak.

Magdalena Szychowiak jest mamą dwójki wspaniałych dzieci: Gabrieli i Jonka. Okrutny los pozbawił ich tego, co najcenniejsze – zdrowia. Zarówno Gabrysia, jak i Jonatan są wcześniakami. Gabrysia przyszła na świat w siódmym miesiącu ciąży. Dwa miesiące za wcześnie… Cierpi na porażenie mózgowe, łuszczycę, ma silne problemy astmatyczno-alergiczne. Najgorsze jest jednak to, że reumatoidalne zapalenie stawów, to przekleństwo, z którym przyszło walczyć pani Magdzie, dotknęło również ją…


Rok młodszy od Gabrysi Jonek, syna pani Magdaleny jest upośledzony umysłowo, ma autyzm, cierpi na padaczkę. Boryka się też z chorobą tkanki łącznej… Lekarze diagnozują go w kierunku Zespół Enhlersa – Danlosa i Zespołu Petersa Plusa. Gdy był niespełna 1,5-rocznym maluszkiem, miał już za sobą 21 wizyt w szpitalu. Centrum Zdrowia Dziecka było jego drugim domem.  Miłość pani Magdy, w połączeniu z jego siłą i wolą walki, zdziałały cuda i pozwoliły Jonatanowi żyć.

REKLAMA:


Jonek wie, że jest inny, jednak nie dopuszcza tego do siebie. Walczy o normalne życie. Ma swoje pasje, kocha śpiewać. Dzięki pracy wielu ludzi Jonek rozwija się. Jest teraz na etapie 7-latka. - Mam nadzieję, że będzie lepiej. Modlę się tylko, by padaczka nie zniszczyła tego, co osiągnęliśmy. Staram się szukać każdej możliwej metody terapii, która przybliży mu świat rówieśników – wyznaje mam chłopca.

Gabrysia również nie ustaje w zmaganiach o normalność, o lepsze jutro… Mimo problemów zdrowotnych zdała maturę i walczy o swoją przyszłość, póki stan zdrowia nie zamknie jej całkowicie w domu. Silne bóle stawów i mięśni potrafią zmienić życie w piekło, córka jednak się nie poddaje. Będzie studiować psychologię.

Życie z dwójką chorych dzieci nie jest łatwe.
- Staram się robić wszystko, co możliwe, aby Gabrysia i Jonek mogli w miarę normalnie funkcjonować. Nasza sytuacja jest ciężka, chwilami wręcz krytyczna. Życie kręci się wokół leczenia – mojego i dzieci. Podupadam na zdrowiu, jestem coraz starsza… A powinnam mieć siłę, żeby walczyć o dzieci, żeby zapewnić im leczenie i rehabilitację. Finansowo też jest ciężko, bardzo. Leczenie jednej chorej osoby pochłania majątek, leczenie trzech – fortunę… wyznaje pani Magda.

- Niestety, przyszedł czas, kiedy muszę prosić o pomoc, bo nie starcza mi na leki dla siebie i dzieci. Zostaliśmy zostawieni sami sobie, to trudny czas – jest pandemia, nawet duże fundacje odmówiły nam pomocy. A ja muszę zrobić wszystko, by żyć jak najdłużej. Nie mogę się poddać chorobie. Muszę być sprawna, bo nikt inny nie zajmie się moimi chorymi dziećmi. Mają tylko mnie. To brutalne, straszne, ale niestety prawdziwe… Z ogromną pokorą proszę - pomóż nam-
dodaje matka dwójki dzieci.

Rodzinie udało się zebrać tylko 2400 zł. Na leczenie brakuje jeszcze prawie 40 tys. Pani Magdalena sama pomagała innym poprzez wolontariat w projekcie Szlachetna Paczka, pomóżmy jej i my.

Wpłat można dokonywać TUTAJ. Zbiórka jest zweryfikowana.


Odwiedź nas na facebooku

Waszym zdaniem

Redakcja serwisu "Kurier Garwoliński" nie odpowiada za żadne działania Czytelników niezgodne z prawem lub regulaminem, w szczególności za treści zamieszczone w formie komentarzy. Jednocześnie w razie konieczności zastrzega sobie prawo do ich usunięcia, jeśli uznane zostaną za niezgodne z prawem lub regulaminem, a także w sytuacji, gdy uzna to za stosowne.

Nicola (, #IP ddd3a2547e) Odpowiedz

sugeruję, aby zwrócić się o pomoc do kurii lub nawet samego ojca Rydzyka. Zdaje się, że zarówno kuria jak i ojciec Dyrektor nie narzekają na brak gotówki. Być chętnie wesprą Panią w jej słusznych oczekiwaniach?

hmmm (, #IP d50aec00f5) Odpowiedz

miałem okazje widzieć w markecie jakie zakupy robi ta Pani. Red-Bulle zgrzewkami, masa słodyczy... chyba można sobie tego odmówić...

szkoda słów (, #IP fa51b6325b) Odpowiedz

Rok temu na dzień matki była zbiórka zebrano sporę kwotę,syn tej Pani też ma rehabilitację na nfz,ciągle zbiórki,licytacje ,1% ,córka czytam w opisie że ma straszną alergię ,to co robią psy i koty w domu (zdjęcia były dostępne na fb),zdjęcia nie odzwierciedlają tego jak teraz wyglądają.Znam dzieci które wymagają leczenia i nie widzę takich kwot żeby zbierali.A drugie gdzie ojciec dzieci,proponuję aby ta Pani zajęła się synem ,a nie czyimś życiem.Z Pani chorobą nie jedna osoba żyje i nie płacze jak Pani.

Ewka (, #IP ce3c182a49) Odpowiedz

Może redaktor zapyta się co może zrobić MOPS, GOPS. Bieniadze i pieniądze....