Wiadomości z Garwolina

Uratujmy życie Filipa Gronostajskiego z Feliksina

Dodano:
garwolin - Uratujmy życie Filipa Gronostajskiego z Feliksina

Filip ma 16 lat i żyje już tylko dzięki jednemu lekowi. To Nivolumab - droga i nierefundowana szansa na ratunek. Ostatnia z możliwych. Lekarze nie pozostawiają wątpliwości - Filip musi przyjmować to lekarstwo tak długo aż otrzyma przeszczep szpiku. Najbliższe podanie już 20 grudnia, a jeśli leczenie zostanie przerwane chłopiec umrze.

Chemia… 16-letniemu chłopakowi powinna się kojarzyć z przedmiotem w szkole i sprawdzianami, na które trzeba się dobrze nauczyć. Filip poznał to pojęcie z zupełnie innej strony. Poczuł na własnym ciele jak straszną chemia jest trucizną. Ból, poparzenia, wypadające włosy. Pomogła mu pokonać pierwszego chłoniaka, ale dzisiaj już nie działa…

Tak… Chłoniak, z którym teraz walczy o życie to już drugi morderca na jego drodze. Pierwszy pojawił się w marcu 2016 r. i był piekielnie trudny do zdiagnozowania. Przyniósł wysoką gorączkę i poważne osłabienie organizmu. Schował się jednak za dobrymi wynikami krwi i bardzo późno udało się go wykryć. Chłoniak DLBCL IV stopnia - umiejscowił się w oczodole, powodując dodatkowo odklejenie siatkówki. Pokonać go mogła jedynie ekstremalnie mocna chemia. Lekarz się bał, protokół leczenia podpisywał drżącymi rękami…

Albo Filip pokona chłoniaka, albo chłoniak Filipa. Nie było trzeciego rozwiązania. Sytuację dodatkowo komplikowała choroba immunologiczna, skutkująca obniżoną odpornością. - Chemia pomogła pokonać chłoniaka, ale mocno poparzyła syna. Moje serce się łamało w pół, kiedy widziałam jego ból, silnie krwawiące rany… Po 6 miesiącach trudnej walki otrzymaliśmy wreszcie wyczekiwane wieści - choroba ustąpiła. Wygraliśmy! Kamień, który spadł nam z serca, słychać było chyba w całej okolicy. Nie zdążyliśmy się jednak długo nacieszyć zdrowiem Filipa… - wyznaje mama Filipa.

W maju 2017 koszmar powrócił. Tym razem jako chłoniak Hodgkina IV stopnia. Filip nie zregenerował się jeszcze po poprzedniej walce, a już musiał stawić czoło kolejnemu, śmiertelnemu zagrożeniu.

- Znowu chemia, tym razem z lekiem Brentuximab. Niestety, wkrótce otrzymaliśmy bolesny cios. Chłoniak zrobił się chemioodporny, siedział sobie dalej w kościach i nie chciał odpuścić. Zaczęliśmy szykować się na najgorsze… - mówi rodzic.

REKLAMA:


- 5 września tego roku pani doktor wzięła mnie na rozmowę do swojego gabinetu i ze łzami w oczach powiedziała, że Filip najprawdopodobniej umrze. Że zrobili wszystko, co w ich mocy ale czasami po prostu są bezradni. I że jest już tylko jedna, ostatnia nadzieja - Nivolumab. Silny lek stosowany od niedawna jedynie u dorosłych. Przy pierwszym podaniu może zarówno pomóc jak i zabić…
Postawiliśmy wszystko na jedną kartę, poszliśmy va banque. Dzięki wsparciu ludzi dobrego serca, udało się go szybko kupić i podać Filipowi. Ku naszemu ogromnemu szczęściu lek zadziałał, chłoniak wycofał się z kości. Wreszcie otrzymaliśmy realną pomoc, broń do walki z chorobą. Niestety, bardzo drogą i w przypadku dzieci - nierefundowaną. Wyleczyć trwale mojego syna może jedynie przeszczep szpiku, który przy sprzyjających okolicznościach nastąpi w styczniu. Do tego czasu Filip musi raz na 2 tygodnie przyjmować Nivolumab - tlen utrzymujący go przy życiu, a najbliższe podanie, kosztujące prawie 10 tys. zł już 20 grudnia. Nie mamy jednak środków, żeby go zakupić, dlatego prosimy o pomoc…
- dodaje mama Filipa.

Filip jest już skrajnie wyczerpany chorobą, ale ciągle ma plany i marzenia.

- Widzimy, jak ukrywa ból. Kiedy cierpi, ale nie chce nas martwić. Chciałby wrócić do szkoły, do kolegów. Żyć normalnie, jak swoi rówieśnicy. Po prostu cieszyć się nadchodzącym dniem, a nie budzić się w nocy z zabierającym dech w piersi strachem. Walczymy o jego życie, niczym rozbitkowie dryfujący na kawałku drewna po szalejącym morzu. Wyspa, na której czeka ratunek, jest blisko. Już ją widzimy, już wiemy gdzie się znajduje, ale potrzebujemy Waszego wsparcia, żeby do niej dopłynąć. Wysyłamy więc sygnał S.O.S. z nadzieją, że go usłyszycie i pomożecie uratować mojego syna…
- prosi Mama Filipa.

Pomóc można klikając TUTAJ.


Odwiedź nas na facebooku

Waszym zdaniem

Redakcja serwisu "Kurier Garwoliński" nie odpowiada za żadne działania Czytelników niezgodne z prawem lub regulaminem, w szczególności za treści zamieszczone w formie komentarzy. Jednocześnie w razie konieczności zastrzega sobie prawo do ich usunięcia, jeśli uznane zostaną za niezgodne z prawem lub regulaminem, a także w sytuacji, gdy uzna to za stosowne.

pomoc (, #IP cb12564f77) Odpowiedz

Droga redakcjo piszecie cały artykuł ale już jakies informacje odnośnie nr konta w jaki sposób można pomóc brak...