- W trakcie opróżniania kosza na zmiotki z nieustalonych przyczyn doszło do zapalenia się zamiatarki. Uległa ona całkowitemu spaleniu. Pracownik zauważył płomień, który wychodził z okolic silnika. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Zdarzenie zostało zgłoszone do ubezpieczyciela, poinformowany został także producent. Czekamy na decyzję. Myślę, że koszty będą zwrócone w całości. Albo dostaniemy nową zamiatarkę, albo sami będziemy musieli ją kupić z pieniędzy, które otrzymamy od ubezpieczyciela. – wyjaśnia wówczas pani burmistrz.
Okazuje się, że nowa zamiatarka już jest, a kwota, za którą została zakupiona, zmieściła się w kwocie odszkodowania, które miasto uzyskało od ubezpieczyciela.
Komentarze (0)