Kurier Garwoliński: Jak to było, że zainteresował się Pan branżą hotelarską?
KG: Dużo pomysłów zaczerpnął Pan z hotelu rodziców?
KG: Mówiąc o prowadzeniu Hotelu i Restauracji, używa Pan liczby mnogiej? Można nazwać Waszą działalność firmą rodzinną?
KG: Jak dzielicie się obowiązkami?
KG: Od pomysłu do realizacji, jak wyglądała droga do wcielenia wszystkiego w życie?
KG: Czy aby prowadzić prężnie działający obiekt, trzeba się na tym znać, czy wystarczy mieć dobry team?
KG: Doskonalicie się w tych obszarach, które już stworzyliście, czy stawiacie na rozwój?
KG: A jakie są wymagania klientów z Garwolina i okolic? Jest jakiś sposób weryfikacji ich zadowolenia?
KG: Na pewno wiele osób chciałoby prowadzić tego typu działalność, ale nie każdemu się to udaje. W czym upatruje Pan swój sukces?
KG: Hotel, restauracja czy sala bankietowa - co jest numerem jeden jeśli chodzi o rentowność?
KG: Przygotowanie jakiego typu imprez przynosi Panu największą frajdę?
KG: Trochę się nie dziwię, kiedy wyglądam przez okno…
KG: Porozmawiajmy trochę o hotelu. Kto najczęściej jest klientem Pańskiego hotelu?
KG: Czy może Pan przybliżyć jakąś problemową sytuację związaną z gośćmi hotelowymi?
KG: Dobrze. W takim razie improwizuję. O 23h do recepcji przychodzi gość hotelowy, twierdząc, że nie może zasnąć, ponieważ jego materac jest niewygodny. Żąda zmiany pokoju bądź zwrotu pieniędzy – co Pan robi?
KG: Dużo jest takich sytuacji? Często musi Pan interweniować osobiście?
KG: Przygotowujecie pracowników do tego typu sytuacji?
KG: Trzeba być zawsze o krok przed konkurencją?
KG: Kto w takim razie jest dla Was konkurencją?
KG: Marzenia, plany na przyszłość?
KG: W takim razie życzę powodzenia w ich realizacji. Dziękuję za rozmowę.