miejscowościami, liczbą medali, obecnościami na treningach, nawet z historią dotyczącą kontuzji każdego z zawodników. Cała wieloletnia statystyka zawarta w zeszycie, na końcu którego znaleźć można sentencje, powiedzenia, przysłowia. To, jak mówi mój rozmówca, działa na wzmocnienie.
O czym rozmawialiśmy? Trochę o życiu, trochę o relacjach międzyludzkich, dużo o sporcie, który, jak to zwykle u pasjonatów bywa, jest nieodłączną częścią tego życia…
Kurier Garwoliński: Sięgnijmy do źródeł, czyli do początków…
Stanisław Buszta:
KG: Ta historia najlepiej pokazuje jaką rolę już wtedy odgrywał w Pana życiu sport.
SB:
KG: Jak to się stało, że trafił Pan do Garwolina?
SB:
KG: Pamięta Pan swoje pierwsze wrażenie?
SB:
KG: W jakich okolicznościach podjął Pan współpracę z garwolińskim klubem Wilga?
SB:
KG: Jakimi zawodnikami opiekuje się Pan obecnie?
SB:
KG: Czy to prawda, że obecnie młodzież jest mniej zaangażowana w sport, niż było to jakieś 15 lat temu?
SB:
KG: Przychodzę do Pana, bo chcę aby moje dziecko trenowało rzut oszczepem. Co Pan na to?
SB:
KG: Jak układa Pan sobie tygodniowy plan zajęć?
SB:
KG: Jak Pan ocenia kondycję sportowców z terenu powiatu garwolińskiego?
SB:
KG: Z czego ta słaba kondycja wynika?
SB:
KG: Co musiałoby się stać, żeby Garwolin zaistniał w sporcie?
SB:
KG: Jest taka szkółka piłkarska w Szamotułach – niewielkiej miejscowości, która wytrenowała takich piłkarzy jak Łukasz Fabiański, Maciej Rybus. Czy Garwolin ma szansę stać się takimi Szamotułami?
SB:
KG: Jak wygląda Pana dorobek jako szkoleniowca i nauczyciela?
SB:
KG: Kogo mógłby Pan wyróżnić?
SB:
KG: Co ma Pan na myśli?
SB:
KG: Jak łączy Pan życie zawodowe z osobistym?
SB:
KG: Czego Pan sobie życzy?
SB:
KG: Oby te życzenia się spełniły, chociaż patrząc na Pana myślę, że akurat ze spełnieniem tego ostatniego mogą być problemy…
Dziękuję za rozmowę