„Do dziś żaden urzędnik nie poniósł odpowiedzialności”. NIK wchodzi do Sobolewa

Opublikowano:
Autor: ok

„Do dziś żaden urzędnik nie poniósł odpowiedzialności”. NIK wchodzi do Sobolewa - Zdjęcie główne
Autor: Michał Kurach

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z powiatu garwolińskiegoNajpierw były dramatyczne nagrania psów zamkniętych w ciasnych kojcach. Potem protesty aktywistów, ogólnopolskie oburzenie i likwidacja schroniska. Dziś wraca pytanie, które od początku wisiało nad całą sprawą: jak to możliwe, że przez lata nikt nie zatrzymał tego wcześniej? We wtorek do Sobolewa ponownie mają wejść kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli. Tym razem pod lupą znajdą się nie tylko same warunki w schronisku, ale przede wszystkim działania urzędników odpowiedzialnych za nadzór nad placówką.
reklama

Informację o kolejnych czynnościach kontrolnych przekazał Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt. Organizacja poinformowała, że kontrola NIK obejmuje między innymi ocenę działań Wójta Gminy Sobolew oraz Powiatowego Lekarza Weterynarii w Garwolinie.

To kolejny etap jednej z najgłośniejszych spraw związanych z ochroną zwierząt na Mazowszu w ostatnich latach.

Schronisko Happy Dog w Nowej Krępie pod Sobolewem przez długi czas funkcjonowało właściwie poza szerszym zainteresowaniem opinii publicznej. Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy do internetu zaczęły trafiać nagrania publikowane przez organizacje prozwierzęce. Widać było na nich chore i wychudzone psy, przepełnione kojce oraz zwierzęta wymagające pilnej pomocy weterynaryjnej.

reklama

Sprawa bardzo szybko przestała być wyłącznie lokalnym konfliktem między aktywistami a właścicielami schroniska. Stała się pytaniem o skuteczność państwowego nadzoru.

Bo choć alarmy dotyczące sytuacji zwierząt miały pojawiać się od dawna, schronisko przez lata funkcjonowało normalnie. Gminy kierowały tam kolejne zwierzęta, a instytucje odpowiedzialne za kontrolę nie podejmowały działań, które doprowadziłyby do zamknięcia placówki.

Właśnie ten wątek wydaje się dziś najważniejszy.

DIOZ w swoim komunikacie napisał wprost: - Do dziś żaden urzędnik państwowy nie poniósł jakiejkolwiek odpowiedzialności za ujawniony w tym piekle dramat zwierząt.

reklama

Jesienią ubiegłego roku przed Urzędem Gminy Sobolew odbył się protest pod hasłem „Stop Rozlewowi Krwi w Sobolewie”. Do niewielkiej gminy przyjechali aktywiści z całego kraju. W mediach społecznościowych sprawa zaczęła żyć własnym życiem, a nagrania z Sobolewa osiągały setki tysięcy wyświetleń.

W kolejnych tygodniach rozpoczęła się likwidacja schroniska. Psy wywożono do innych organizacji i fundacji. Według medialnych informacji ze schroniska zabrano ponad 140 psów oraz dwa koty.

Równocześnie narastał konflikt wokół wcześniejszych kontroli prowadzonych przez instytucje publiczne. Mazowiecki Urząd Wojewódzki po jednej z kontroli informował, że nie potwierdzono części medialnych doniesień dotyczących skrajnych nieprawidłowości. Organizacje prozwierzęce odpowiadały, że skala problemu była znacznie większa, niż przedstawiano oficjalnie.

reklama

W styczniu do Urzędu Gminy Sobolew weszli już kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli. Obecne działania pokazują jednak, że sprawa nadal jest analizowana i nie została zamknięta.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo