Po zimowym spowolnieniu rynek w marcu gwałtownie przyspieszył. Podwyżki – według danych branżowych – sięgnęły od kilku do nawet kilkudziesięciu procent.
W regionie najlepiej widać to na przykładzie najczęściej stosowanego materiału:
– Obecnie cena styropianu elewacyjnego λ 0,038 wynosi około 88–90 zł za paczkę, czyli blisko 300 zł za metr sześcienny – wyjaśnia Katarzyna Kozłowska z hurtowni Hurt-Bud w Lipówkach.
Jak dodaje, ceny u różnych producentów są dziś bardzo podobne, co tylko potwierdza skalę zjawiska.
Największy problem: brak towaru
Jeszcze poważniejszym problemem niż same podwyżki jest dostępność materiału. Szczególnie dotyczy to styropianu grafitowego, który praktycznie zniknął z rynku.
Brak tego rodzaju styropianu to dziś jeden z najpoważniejszych problemów w całej branży – i nie dotyczy wyłącznie lokalnych hurtowni. Z sygnałów płynących z rynku w całej Polsce wynika, że producenci ograniczają lub wstrzymują przyjmowanie zamówień z powodu braku surowca do produkcji.
Jeszcze do niedawna styropian grafitowy był standardem w nowoczesnym budownictwie. Dzięki lepszym parametrom izolacyjnym pozwalał osiągnąć wymagania energetyczne bez konieczności znacznego pogrubiania ścian. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
– Obecnie styropian grafitowy nie jest dostępny, ponieważ brakuje surowca do jego produkcji – mówi Katarzyna Kozłowska.
– W praktyce oznacza to, że producenci w tej chwili go nie oferują.
Jak wynika z informacji branżowych, problem dotyczy przede wszystkim granulatu grafitowego, którego produkcja w Europie jest ograniczona. W efekcie braki pojawiły się niemal jednocześnie na wielu rynkach.
– Materiały o gorszej izolacyjności są nieco tańsze, ale różnica wynosi jedynie około 20–25 zł na metrze sześciennym – dodaje współwłaścicielka Hurt-Budu. W praktyce oznacza to, że inwestorzy często muszą wybierać słabsze rozwiązania, które nie zawsze odpowiadają pierwotnym założeniom projektowym.
Długie terminy i brak pewnych cen
Problemy z dostępnością przekładają się na wydłużony czas realizacji zamówień. – Obecnie czas oczekiwania wynosi około 4–5 tygodni – wskazuje nasza rozmówczyni.
Jeszcze większym wyzwaniem jest brak stabilności cen. – Zdarza się, że w momencie składania zamówienia producent nie określa ostatecznej ceny. W takiej sytuacji nie możemy jej zagwarantować klientowi – dodaje.
Skąd te podwyżki?
Na obecną sytuację złożyło się kilka czynników, które uderzyły w rynek niemal jednocześnie.
Jak podkreśla Katarzyna Kozłowska, pierwsze wyraźne wzrosty zbiegły się z wydarzeniami międzynarodowymi.
– Podwyżki zaczęły się wraz z konfliktem na Bliskim Wschodzie i od tego czasu ceny systematycznie rosną.
Konflikt ten przełożył się na gwałtowny wzrost cen ropy – w krótkim czasie nawet o około 20 procent. To z kolei bezpośrednio podniosło koszty produkcji surowców chemicznych wykorzystywanych przy wytwarzaniu styropianu.
Dodatkowym problemem okazały się zaburzenia w dostawach styrenu, czyli podstawowego składnika polistyrenu. Zamknięcie jednego z kluczowych szlaków transportowych dla surowców sprawiło, że europejscy producenci znaleźli się pod dużą presją, a dostępność materiałów stała się niepewna.
Na sytuację wpłynęła także reakcja rynku. Gdy pojawiły się pierwsze informacje o brakach i podwyżkach, hurtownie, wykonawcy i inwestorzy zaczęli kupować styropian na zapas. Lawinowy wzrost zamówień szybko wyczerpał moce produkcyjne fabryk. W drugiej połowie marca rynek wszedł w fazę faktycznej reglamentacji. Część producentów ograniczyła sprzedaż lub przestała przyjmować zamówienia w dotychczasowych cenach. W praktyce zdobycie styropianu „od ręki” stało się bardzo trudne.
Sytuację dodatkowo pogorszyło osłabienie złotego, które podniosło koszty importu surowców i transportu. Do tego doszedł sezonowy wzrost popytu. Marzec to tradycyjny początek intensywnych prac budowlanych. W tym roku zwiększone zapotrzebowanie zbiegło się z problemami podażowymi, co jeszcze bardziej przyspieszyło wzrost cen.
Firmy budowlane pod presją
W powiecie garwolińskim, gdzie działa wiele firm budowlanych, skutki tego są szczególnie odczuwalne. Trudno dziś precyzyjnie wyceniać inwestycje i podpisywać umowy z klientami.
– Na etapie zawierania umów trudno przewidzieć rzeczywiste koszty materiałów – przyznaje Kozłowska.
To oznacza ryzyko strat dla wykonawców oraz możliwe opóźnienia realizacji inwestycji.
Obecna sytuacja pokazuje, że problem nie dotyczy wyłącznie rosnących kosztów. Coraz częściej kluczowe staje się pytanie o dostępność materiału. Dla wielu inwestorów i wykonawców najbliższe tygodnie mogą okazać się wyjątkowo trudne.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.