Już po kilku minutach wiadomo, że to nie będzie zwykłe zwiedzanie zakładu. W środku jest momentami tak głośno, że nie można usłyszeć własnych mysli. Szkło ma swój dźwięk, podobnie jak maszyny, przenośniki i pracujące bez przerwy urządzenia. Nie ma tu nic z muzealnej huty, w której można zatrzymać się przy jednej maszynie i spokojnie słuchać opowieści przewodnika. Wszystko jest w ruchu.
Goście przechodzą przez kolejne części zakładu, a pracownicy wykonują swoją pracę tak, jak robią to każdego dnia. To właśnie oni najlepiej pokazują, czym jest współczesna produkcja szkła. Nie prezentacja przygotowana na wizytę, lecz rytm, który musi działać również wtedy, gdy nikt z zewnątrz na niego nie patrzy. W pewnym momencie jedna z pracownic mówi o swoim zakładzie:
„Czasem śmiejemy się, że w naszych żyłach zamiast krwi płynie szkło”. To zdanie zostaje w głowie.
Bo kiedy patrzy się na ludzi pracujących przy produkcji, łatwo zauważyć, że doświadczenie ma tutaj ogromną wartość. Są osoby, które pamiętają dawną hutę. Są ich dzieci. Są też młodsi pracownicy, którzy dopiero poznają ten zawód. Praca rzeczywiście potrafi przejść tu z pokolenia na pokolenie. A wszystko dzieje się w miejscu, które przez ostatnie kilkanaście lat zmieniło się niemal nie do poznania.
Od Huty Czechy do Zignago Vetro
Historia zakładu sięga pierwszej połowy XIX wieku. Przez dziesięciolecia była to Huta Szkła Czechy — jeden z tych zakładów, których obecność na mapie miejscowości zaczyna wpływać na jej codzienność: na ludzi, rodziny, drogi, domy, lokalny rynek pracy.
W 2011 roku hutę przejęła włoska Grupa Zignago Vetro. Od tego momentu zaczęła się kolejna epoka. Najpierw modernizowano to, co już istniało. Później pojawiały się następne hale, piece, linie technologiczne, magazyny. Automatyzacja zmieniała sposób pracy. Rozbudowywano zaplecze. Dochodziły systemy informatyczne, nowe rozwiązania w dziale zdobienia, kolejne inwestycje w produkcję i logistykę.
Dzisiaj lista tych przedsięwzięć jest długa. Ich łączna wartość przekroczyła 503 mln zł. Ale dopiero liczby dotyczące samej produkcji pokazują, co się za tym kryje.
W 2016 roku z zakładu wyjechało 17 799 ton szkła. W 2026 roku — według danych zanualizowanych przedstawionych podczas wizyty — produkcja ma sięgnąć 61 476 ton. Przychody, które dziesięć lat wcześniej wynosiły 101,3 mln zł, mają w tym roku wynieść 387,9 mln zł.
Trudno przejść obok takich liczb obojętnie. Zwłaszcza gdy chwilę wcześniej stoi się przy pracującej linii i patrzy, jak z gorącej masy powstają kolejne opakowania.
Wielka inwestycja wyrasta obok huty
Podczas środowej wizyty był jeszcze jeden widok, który dobrze pasował do tej historii. Kilkaset metrów dalej rośnie nowy magazyn. Nie ma jeszcze tej samej historii co stara huta, ale jego rozmiar mówi sporo o tym, co dzieje się w Trąbkach.
Pierwszy etap inwestycji ma 22 tys. m² i kosztował 66,6 mln zł. Docelowo kompleks przekroczy 32 tys. m². Ma pomieścić około 45 tys. palet i przejąć zadania wykonywane dotąd przez cztery zewnętrzne magazyny. W planach są także sortowanie i przepakowywanie opakowań szklanych, z zapleczem przygotowanym na około 160 stanowisk sortowania. Zakończenie całej inwestycji zaplanowano na pierwszą połowę 2027 roku.
Goście, na czele z ambasadorem, mogli dokładnie obejrzeć ten obiekt podczas wizyty.
Kiedyś najważniejsze było to, co działo się przy piecu. Dziś równie ważne stają się przestrzeń, logistyka, automatyzacja i to, co dzieje się z produktem po opuszczeniu linii. Zresztą sam magazyn nie jest oderwaną inwestycją. Ma zostać połączony z funkcjonowaniem istniejącego zakładu i skupić w jednym miejscu część procesów, które wcześniej były rozproszone.
682 osoby i pamięć tego miejsca
W 2026 roku w Zignago Vetro Polska pracują 682 osoby. W 2016 roku było ich 478. Ta liczba zmienia się, kiedy spojrzeć na nią przez ludzi spotkanych podczas wizyty.
Jedni są w zakładzie od wielu lat. Inni przyszli po rodzicach. Jeszcze inni dopiero zdobywają doświadczenie. W rozmowach wraca pamięć o czasach Huty Czechy, ale też zwykła codzienność: zmiany, maszyny, odpowiedzialność za produkcję. Właśnie dlatego określenie „miejsce pracy” wydaje się tutaj zbyt proste. Dla części osób to fragment własnego życiorysu.
Firma stara się też przygotować kolejne pokolenie. W 2025 roku pracownicy uczestniczyli średnio w ponad 33 godzinach szkoleń, a spółka prowadzi programy dla uczniów szkół technicznych powiatu garwolińskiego, studentów Politechniki Warszawskiej i AGH oraz młodych inżynierów. Są praktyki, warsztaty, wizyty studyjne i pomoc ekspertów przy pracach dyplomowych.
Z Trąbek do świata
Gotowe opakowania z Trąbek trafiają na rynek polski i międzynarodowy. Grupa Zignago Vetro produkuje szkło dla branży spożywczej, kosmetycznej i perfumeryjnej, farmaceutycznej oraz segmentu opakowań specjalnych. W środku huty trudno jednak myśleć o globalnym rynku.
Tu wszystko zaczyna się znacznie bardziej przyziemnie: od materiału, temperatury, maszyny i człowieka, który musi wiedzieć, czy proces przebiega prawidłowo. Dopiero później ta butelka, słoik czy inne szklane opakowanie staje się częścią produktu, który może trafić do zupełnie innego kraju.
I właśnie w tym tkwi skala tego zakładu. Trąbki są punktem na mapie powiatu garwolińskiego, ale produkcja nie kończy się tutaj.
Włosi patrzą na Trąbki
Wizyta J.E. Luca Franchettiego Pardo miała również szerszy wymiar gospodarczy. Zignago Vetro przejęło polski zakład w 2011 roku i przez kolejne lata rozbudowywało go oraz modernizowało. Według informacji przedstawionych przy okazji wizyty, między 2024 rokiem a czerwcem 2026 roku grupa przeznaczyła na inwestycje techniczne w Polsce ponad 42 mln euro. W środę ambasador zobaczył więc nie tylko włoską inwestycję działającą w Polsce. Zobaczył zakład, który stał się ważną częścią przemysłowej struktury całej grupy.
Wizyta zgromadziła również przedstawicieli władz powiatowych i gminnych. W Trąbkach z przedstawicielami firmy spotkali się między innymi poseł Grzegorz Woźniak, starosta Iwona Kurowska, wicestarosta Mirosław Walicki oraz przedstawiciele samorządu Pilawy.
Huta zostaje
W prezentacji przygotowanej na spotkanie pojawiają się liczby, które można długo analizować: 503 mln zł inwestycji, ponad 61 tys. ton produkcji, 387,9 mln zł przychodów, 682 pracowników.
Są też inne: 9,45 mln zł przeznaczonych na inwestycje środowiskowe, zamknięty obieg wody technologicznej, odzysk ciepła, wymiana kotłów węglowych na gazowe i 500 drzew posadzonych w 2026 roku. Podatek od nieruchomości przekazywany gminie Pilawa w 2026 roku wynosi 1,6 mln zł. Firma deklaruje około 100 tys. zł rocznego wsparcia dla lokalnych organizacji i inicjatyw. Pieniądze i pomoc rzeczowa trafiają między innymi do KS Hutnik Huta Czechy, Stowarzyszenia „Stopka” w Pilawie i OSP Wygoda.
Ale po kilku godzinach spędzonych w środku zakładu te liczby przestają być najważniejsze.
Zostaje obraz człowieka stojącego przy maszynie. Rozmowa z pracownicą. Gorące szkło. Dźwięk pracującej linii. Wielka hala i jeszcze większy magazyn, który dopiero zaczyna swoje życie.
W 2011 roku pojawiło się tu Zignago Vetro. Dziś obok starej huty rośnie kolejna ogromna inwestycja. Za kilka miesięcy kompleks magazynowy ma osiągnąć docelową powierzchnię ponad 32 tys. m². A w samej hali szkło nadal płynie swoim rytmem. Bez względu na to, czy przyjeżdża ambasador, samorządowcy, dziennikarze czy ktoś inny z zewnątrz.
Wychodząc z huty, trudno myśleć o niej wyłącznie jak o wielkiej fabryce. Bo za chwilę znów rozpocznie się kolejna zmiana. Ktoś podejdzie do maszyny, ktoś sprawdzi szkło, ktoś pójdzie na przerwę. Tak samo jak wczoraj i przedwczoraj...

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.