Miał być prosty i wygodny system, który zachęci do zwrotu opakowań i poprawi stan środowiska. W praktyce – jak pokazują relacje mieszkańców powiatu garwolińskiego – dla wielu stał się źródłem codziennych problemów.
- Butelkomat w sklepie znowu nie działał. Trzeci raz jadę z tymi butelkami i wracam z nimi do domu – to jeden z wielu komentarzy pojawiających się pod lokalnymi postami w mediach społecznościowych. Zamiast szybkiej i bezproblemowej obsługi mieszkańcy opisują sytuacje, w których muszą odwiedzać kolejne sklepy, licząc, że gdzieś w końcu uda się oddać opakowania.
Problemem nie są tylko awarie. Coraz częściej powraca zarzut braku jasnych zasad. - Najgorsze jest to, że każdy sklep ma inaczej. W jednym przyjmą, w drugim nie, a człowiek jeździ i traci czas – skarżą sie mieszkańcy. W praktyce oznacza to chaos, który szczególnie dotyka mniejszych miejscowości.
Nie brakuje też głosów wskazujących na bałagan wokół samych urządzeń. - Ludzie wrzucają byle co do tych automatów, potem się zacinają i nikt tego nie ogarnia – czytamy na jednej z lokalnych grup mieskzańców. W teorii sklepy powinny przyjmować butelki również ręcznie w razie awarii, ale – jak podkreślają mieszkańcy – w praktyce bywa z tym różnie. - Jak automat nie działa, to powinni przyjmować ręcznie, ale różnie z tym bywa – zależy od sklepu.
Od jednej z mieszkanek słyszymy, że najgorsze dopiero przed nami.
- Nóż się otwiera w kieszeni, gdy słychać głosy, że następnie objęte tym systemem mają być kartony i butelki po mleku. Już teraz leje się z tych automatów, jest odór, bo to wszystko tam leży i nikt tego na bieżąco nie sprząta – mówi pani Justyna, z którą rozmawiamy w jednym ze sklepów.
Szczególną frustrację budzi konieczność szukania miejsca, gdzie w ogóle można oddać opakowania. - W Pilawie przyjmują tylko wybrane butelki, resztę trzeba wozić gdzie indziej. Bez sensu to jest – komentują internauci. W efekcie zamiast wygodnego systemu powstaje sieć przypadkowych punktów, w których obowiązują różne reguły.
Drugim filarem krytyki pozostaje sposób zwrotu pieniędzy. Zamiast gotówki konsumenci otrzymują bony, które można wykorzystać tylko w konkretnych sklepach i często w ograniczonym czasie. - Dlaczego nie mogą oddawać pieniędzy normalnie, tylko jakieś bony do wykorzystania w sklepie? – pytają mieszkańcy. Dla wielu to rozwiązanie jest nie tylko niewygodne, ale wręcz niesprawiedliwe.
"Człowiek trzyma w domu worki butelek i jeszcze musi się zastanawiać, gdzie to oddać"
Codzienność systemu najlepiej oddaje jeszcze jeden komentarz: - Człowiek trzyma w domu worki butelek i jeszcze musi się zastanawiać, gdzie to oddać. To zdanie dobrze pokazuje skalę problemu – zamiast upraszczać życie, system wprowadza dodatkowe obowiązki.
Według danych Instytut Monitorowania Mediów podobne głosy dominują dziś w całym kraju. W krótkim czasie w internecie pojawiły się dziesiątki tysięcy wpisów na temat systemu kaucyjnego, a zdecydowana większość z nich ma krytyczny wydźwięk. Najczęściej powtarzają się te same wątki: problemy techniczne, chaos organizacyjny i niezadowolenie z formy zwrotu kaucji.
System kaucyjny miał być symbolem nowoczesności i ekologii. Na razie dla wielu stał się symbolem źle przygotowanej zmiany, której ciężar przerzucono na zwykłych ludzi.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.