stabilny, ale przed Michalinką i jej rodzicami stoi jeszcze wiele wyzwań.
- W pierwszej kolejności były wykonane badania genetyczne. Został pobrany płyn owodniowy i przesłany do badań, aminopunkcja. Później się okazało, że przepływy są kiepskie, że Michalinka w ogóle w ciąży nie rośnie, bo przez 11 tygodni przybrała tylko 71 gram – - Pojechałam na wizytę do doktora Piotra Barana w Garwolinie. Miałam bardzo wysokie ciśnienie i na USG okazało się, że nie miałam już wód. Lekarz wysłał nas do szpitala przy ul. Karowej w Warszawie. Na miejscu, na KTG, okazało się, że małej spowalnia serce i trzeba zrobić „cesarkę”. Powiedziano mi, że można ją próbować uratować, no i uratowali. Córka ważyła 370g. Nie spadła z wagi w pierwszych dobach. Została zmierzona dopiero w czwartej dobie, miała wówczas 27cm –
reklama
Trudna ciąża i poród to nie jedyne problemy z jakimi zmierzyła się rodzina

- Od samego urodzenia dziecka, wiedzieliśmy, że są problemy z jelitami. W 14. dobie przeszła pierwszą operację, gdyż doszło do martwiczego zapalenia jelita grubego. Trzeba było usunąć martwy kawałek i wyłonić przetokę (stomię). W 19. dobie doszło do perforacji jelita cienkiego, zostało usunięte 10 cm jelita i wyłoniono drugą przetokę. Przez ten czas była żywiona pozajelitowo. 17 maja poddana została trzeciej operacji, której celem było odtworzenie ciągłości przewodu pokarmowego. Za 3 miesiące będzie ostatnia operacja związana z jelitami. Najgorsze operacje mamy za sobą –
reklama
- Michalinka ma dysplazję oskrzelowo-płucną, bo ma niedojrzałe te płucka. 19 marca przeszła bardzo silne zapalenie płuc, zatrzymała się akcja serca. Reanimowali ją, zadziałały leki i cały czas walczy

- Myślę, że za kilka tygodni wrócimy na Karową. Michalinka jest już na własnym oddechu. Do tej pory była na wspomaganiu, była zaintubowana. Leży w normalnym łóżeczku, a nie w inkubatorze. Pod względem tego, co ona wyczynia ze swoim organizmem, jak walczy, to chyba nie ma drugiego takiego dziecka. Pani chirurg powiedziała, że to jest ewenement na skalę światową. To dziecko nie miało prawa w brzuchu przeżyć, a ona wychodzi na prostą –
reklama
Sukces wielu ludzi. Pomogła wiedza zdobyta podczas badań
- Na ten sukces pracowało wielu ludzi. Prowadziliśmy tę ciążę, jako ciążę patologiczną. Wysłałem pilnie mamę do porodu. Jest to przede wszystkim sukces neonatologów. Neonatologia w dzisiejszych czasach jest niesamowicie rozwinięta –
Jeszcze 4, czy 5 lat temu mówiło się, że taką granicą minimalną przeżywalności jest 500 gram –

- Pacjentki powinny wykonywać badania zgodnie z rekomendacjami Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego. Na podstawie tego prowadzimy ciążę. Lekarz ginekolog położnik zleca pacjentce wykonanie określonych, koniecznych badań. To, czy zostaną one wykonane zależy od pacjentki. Część badań jest płatnych i pacjentki nie chcą ich wykonywać. W momencie, gdy pacjentka wykona odpowiednie badania, można wówczas rozpoznać patologię ciąży i wdrożyć odpowiednie postępowanie. Gdyby pacjentka była niedodiagnozowana, to by nie trafiła do placówek, w których zajmują się takimi problemami. Gdyby takie dziecko trafiło do szpitala rejonowego lub gdziekolwiek, poza szpital o trzecim stopniu referencyjności, to prawdopodobnie byłoby bardzo trudno uratować takie dziecko. Cała nasza praca położników, ginekologów, perinatologów polega na tym, że musimy takiej pacjentce w momencie zagrożenia, zapewnić miejsce porodu odpowiednie na przyjęcie tak małego dziecka, tj. szpitala o trzecim stopniu referencyjności. Tak to jest w Polsce skonstruowane. Gdy istnieją wskazania zdrowotne, nie ma problemu z trafieniem do takiej placówki, tylko lekarz musi mieć szansę rozpoznać patologię ciąży - konieczne są odpowiednie badania - i skierować pacjentkę do odpowiedniej placówki
reklama






Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.