Ciekawe tematy z Garwolina

Charytatywny samotny spływ kajakowy Wisłą. Gorzów - Gdańsk 940 km

Dodano:
garwolin - Charytatywny samotny spływ kajakowy Wisłą. Gorzów -  Gdańsk 940 km

Jacek Balcerak płynie kajakiem do Gdańska. Do pokonania ma 940 km. Wszystko to dla 13-letniej Kingi Grześkowiak. W samotny rejs kajakiem wyruszył 31 lipca z miejscowości Gorzów w powiecie oświęcimskim, gdzie jest zerowy kilometr Wisły. Dziennie pokonuje średnio 50 kilometrów. Swój rejs planuje zakończyć 20 lub 21 sierpnia w Gdańsku. Wczoraj dopłynął do gminy Maciejowice – Antoniówka Świerżowska. Przywitali go starosta powiatu garwolińskiego Mirosław Walicki, sekretarz gminy Maciejowice Sebastian

Kieliszek, dyrektor Powiatowego Ośrodka Sportu – Hotel Miętne Janusz Kowalski, i dyrektor Wydziału Administracyjno – Organizacyjnego Starostwa Powiatowego w Garwolinie Diana Kwiatkowska.



Starosta Mirosław Walicki zapewnił o wsparciu wydarzenia, pogratulował odwagi i pomysłu. Wszyscy życzyli wytrwałości i wiatru w plecy.

Zbiórka dla Kingi trwa na portalu siepomaga.pl.https://www.siepomaga.pl/postawmykingenanogi…
Uruchomiona jest także aukcja internetowa, na której trwa licytacja przedmiotów przekazywanych przez mieszkańców całej Polski - często osób, które pan Jacek spotyka na swojej trasie.

Kinga – 13 lat. Trzynaście lat, a już obarczona sporym bagażem doświadczeń. Dziewczynka cierpi na artrogrypozę – wrodzoną sztywność stawów. Straszne słowo i ciężka przypadłość. 13 lat – trzynaście operacji – stopy, kolana, kości udowe, piszczele… Dużo? Nie, bo jeszcze skolioza i lordoza. W między czasie jeszcze sepsa. Cały ten bagaż na wątłych ramionach Kingi.


Mimo sporego doświadczenia w sytuacjach bolesnych jest dziewczynką, która z pokorą przyjmuje cierpienie. Jest uśmiechnięta i trochę pogodzona z losem. Podczas długich pobytów w szpitalach staje się ulubienicą personelu. Rozsiewa dobrą aurę i ma tajemną moc sprawczą, która powoduje, że dobro przekazane Kindze wraca do darczyńcy z podwójną siłą.

REKLAMA:


Wydawało się, że Kinga do końca życia skazana jest na nierówną walkę z chorobą. Chorobą, która czyni jej życie nie dość, że pełne bólu, to jeszcze zależne od innych. Świat oglądany z perspektywy wózka jest znacznym ograniczeniem. Kiedy lekarze rozkładali ręce z bezsilności wobec choróbska pojawiła się nadzieja. KINGA MOŻE STANĄĆ NA NOGI! Co to może znaczyć dla dziewczynki wkraczającej w dorosłe życie? Samodzielność!!! Życie bez bólu, cierpienia. To wszystko prawie na wyciągnięcie ręki.

Nowatorska operacja w Polsce i wszystko stanie się inne. Proste? Nie. Proste być powinno ale świat nie jest bajką. Kinga potrzebuje na operację ponad 350 000 zł. Dla rodziców jest to niewyobrażalna kwota. Brakuje jeszcze 300.800 zł. Więc co? Trzeba pomóc.

- Mogę Kindze pomóc jeśli Wy pomożecie mi. Dla Kingi chcę przepłynąć Wisłę kajakiem. Jako, że jestem amatorem czeka mnie 940 km (ok. 21 dni) walki z wodą, słońcem, deszczem, wiatrem, komarami, wyczerpaniem, noclegami w namiocie w przypadkowych miejscach i zapewne wieloma innymi niespodziankami. Będzie bolało, wiem, że nawet bardzo ale Kingę boli bardziej. Ja ze swej strony obiecuję codzienne relacje, będą zdjęcia, filmy. Pokaże Wam Wisłę z trochę innej strony, tam gdzie rzadko wzrok sięga – mówi Jacek Balcerak.
Jego nagrania można oglądać TUTAJ.

Cel? Uzbieranie brakującej kwoty. To tylko 6400 osób które zdeklarują wpłatę 5 groszy za każdy przepłynięty kilometr w sumie 940 km = 50zł. Proste? Proste. Tak niewiele, a zmienimy życie Kingi. Kinga będzie wdzięczna za każdą przekazaną kwotę. Pomożecie?

Postawmy Kingę na nogi!
Ludzi dobrej woli jest więcej!

Xródło: FB Starostwo Garwolin, siepomaga.pl, opr. AS

Odwiedź nas na facebooku

Galeria 5

Waszym zdaniem

Redakcja serwisu "Kurier Garwoliński" nie odpowiada za żadne działania Czytelników niezgodne z prawem lub regulaminem, w szczególności za treści zamieszczone w formie komentarzy. Jednocześnie w razie konieczności zastrzega sobie prawo do ich usunięcia, jeśli uznane zostaną za niezgodne z prawem lub regulaminem, a także w sytuacji, gdy uzna to za stosowne.

życie jak w Madrycie (, #IP f32960887f) Odpowiedz

widać że nasi samorządowcy to mają klawą pracę, roboty zero tylko lansik, przecież można wesprzeć taką akcję siedząc za biurkiem i wykonując rzetelnie swoje obowiązki czy to w starostwie czy w Maciejowicach. Rano śniadanko nad rzeką a po południu w ośrodku szkoleniowym w Miętnem bibka. Starosta zaprosił na imprezę radnych, pracowników urzędu, szefów służb mundurowych, dyrektorów szkół i...szefowwą sanepidu w Garwolinie. Niby nic dziwnego, ale szanowni państwo impreza bez zachowania zasad bezpieczeństwa, które to sanepid wpaja i wymaga od nas obywateli!! A tu szefowa sanepidu razem z dziesiątkami osób się bawi, bez maseczek zachowania odległości etc? Czy Pisowi to wszystko wolno?! a nam obywatelom pokazują gest Kozakiewicza?! Teraz tylko czekać na nowe ognisko zakażenia...