KG: Po kilku próbach zgodził się Pan na wywiad, chociaż początkowo wyczuwałam spory dystans do tego pomysłu…
AW
AW
KG: Nie ukrywam, że bezpośrednim bodźcem tej rozmowy był nowy wystrój sklepu w centrum Garwolina. Firma Wiśniccy od wielu lat wpisywała się w krajobraz Garwolina, a tu nagle Smaki Garwolina. Czy może Pan wyjaśnić czytelnikom co wiąże się z tą zmianą?
AW:
AW:
KG: Czyli była to zmiana podyktowana zmieniającymi się realiami, czy też zmianą kierunku działalności?
AW
AW
KG: Cofnijmy się na chwilę do początków firmy…
AW
AW
KG: A sklepy?
AW:
AW:
KG: Co, Pana zdaniem, było przyczyną konieczności wycofania się z warszawskiego rynku?
AW:
reklama
KG: Pojawił się Pan w firmie dopiero w 2017 roku?
AW:
AW:
KG: Ile osób pracuje w firmie?
AW:
AW:
KG: Czy na przestrzeni lat maszyny zastąpiły człowieka?
AW:
AW:
KG: Co zatem zmieniło się na przestrzeni lat?
AW:
AW:
KG: Posiadacie własną trzodę chlewną?
AW:
KG: Co jest Waszym flagowym produktem?
AW:
AW:
KG: Czyli dzisiejszy klient jest klientem bardziej wymagającym?
AW:
KG: Co Pan ma na myśli?
AW:
AW:
KG: Jak zatem być konkurencyjnym na tym rynku?
AW:
AW:
KG: Skoro nie chce Pan zdradzać planów, zapytam o marzenia?
AW:
AW:
KG: Radzi się Pan taty?
AW:
AW:
reklama
KG: Czyli, pomimo wszystko wygrywa doświadczenie?
AW:
AW:
KG: Smaki Garwolina pozostaną więc firmą lokalną?
AW:
AW:

