W Garwolinie może wkrótce powstać miejsce, na które wielu czekało od dawna. Łukasz Boratyński, lokalny przedsiębiorca i społecznik, rozpoczął zbiórkę na utworzenie jadłodzielni pod nazwą "Buri-dzielnia" – ogólnodostępnego punktu, w którym będzie można bezpłatnie zostawić nadwyżkę jedzenia lub skorzystać z dostępnych produktów.
Zbiórka prowadzona jest za pośrednictwem platformy Zrzutka.pl pod tytułem "Zbiórka na utworzenie jadłodzielni dla osób potrzebujących".
"To z potrzeby serca"
– Ten pomysł był w mojej głowie od dawna. Widziałem potrzeby seniorów, osób bezdomnych, ludzi, którym po prostu jest ciężko. Zawsze brakowało odwagi albo czasu. W końcu stwierdziłem, że jeśli nie teraz, to kiedy? – mówi Łukasz Boratyński.
Jak podkreśla, to inicjatywa oddolna. Wspiera go partnerka Kasia, ale odpowiedzialność bierze na siebie. – Jeśli zbiórka się uda, będę potrzebował wolontariuszy. To nie jest tylko postawienie lodówki. Trzeba dbać o porządek, o terminy ważności, o czystość. To odpowiedzialność, ale wierzę, że damy radę – zaznacza.
Miejsce, które łączy
"Buri-dzielnia" ma być ogólnodostępnym, zadaszonym i monitorowanym punktem wyposażonym w profesjonalną lodówkę i regały. Każdy będzie mógł zostawić nadwyżkę jedzenia – produkty z krótką datą ważności, nadmiar z domowych zakupów – a każdy potrzebujący będzie mógł z nich skorzystać.
To rozwiązanie, które w wielu polskich miastach już działa i realnie pomaga. W Garwolinie wciąż takiego miejsca brakuje.
– Codziennie w Polsce marnują się tony żywności. Jednocześnie są ludzie, którym brakuje podstawowych produktów. Chciałbym, żeby to miejsce było symbolem solidarności – mówi inicjator.
Zebrane środki zostaną przeznaczone na zakup lodówki i regałów, przygotowanie bezpiecznego punktu, oznakowanie oraz działania informacyjne.
„Prawie się rozpłakała”
Łukasz przyznaje, że decyzję o działaniu przyspieszyły sytuacje, których był świadkiem.
– Stałem w sklepie w kolejce. Przede mną starsza pani z kilkoma drobnymi produktami – dwa batoniki, marchewki, kilka najprostszych rzeczy. Wyciągnęła zniszczony portfel i zaczęła liczyć pieniądze. Zapłaciłem za jej zakupy. Była w szoku, prawie się rozpłakała. Mówiła, że coś takiego jej się nie zdarza – wspomina.
Nie uważa się za bohatera. – To po prostu potrzeba serca – dodaje skromnie.
Społecznik, który już udowodnił, że potrafi pomagać
Łukasz Boratyński jest w Garwolinie znany z działalności charytatywnej. W 2019 roku, wspólnie z Dorotą Bogusz-Kisiel, zorganizował piknik "W Dzień Mamy Jonkowi pomagamy". Wydarzenie zgromadziło tłumy mieszkańców, a dzięki zaangażowaniu ludzi dobrej woli udało się zebrać ponad 30 tysięcy złotych na pomoc potrzebującemu chłopcu.
Za swoją działalność społeczną i charytatywną zostali nominowani w plebiscycie Polska Times do tytułu Osobowość Roku.
Dziś Łukasz prowadzi własną drukarnię, ale – jak widać – serce do działań społecznych wciąż bije mocno.
Teraz wszystko w rękach mieszkańców
Na razie najważniejsze jest zebranie środków. Równolegle trwają rozmowy dotyczące lokalizacji – brana pod uwagę jest m.in. ulica Mazowiecka. Jeśli będzie trzeba, inicjator zapowiada rozmowy także z władzami miasta.
– Wierzę w ludzi. Wierzę w nas. Możemy zrobić coś naprawdę ważnego – podkreśla.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.