Sprawa Jarosława M. należy do najbardziej rezonujących w regionie w ostatnich latach. Lekarz został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji w 2021 roku. Śledczy ustalili, że brał udział w procederze polegającym na wystawianiu recept na silne leki opioidowe, które trafiały na czarny rynek. Chodziło o co najmniej 8300 tabletek zawierających morfinę i inne substancje o działaniu narkotycznym.
Jak wynika z ustaleń sądu, recepty były wystawiane bez przeprowadzenia badań, często na podstawione osoby, a nawet na dane pacjentów, którzy nie mieli świadomości, że figurują w dokumentacji. W zamian za każdą receptę lekarz miał przyjmować pieniądze, a cały proceder przynosił realne zyski i miał charakter zorganizowany.
Wyrok w tej sprawie zapadł prawomocnie 21 maja 2025 roku przed Sądem Apelacyjnym w Lublinie. Jarosław M. został skazany na 2 lata i 1 miesiąc pozbawienia wolności, grzywnę oraz zakaz wykonywania zawodu. Był to wyrok łagodniejszy niż w pierwszej instancji, gdzie orzeczono wyższą karę więzienia i dłuższy zakaz pracy w zawodzie. Sąd apelacyjny nie podzielił jednak zasadniczej linii obrony i utrzymał odpowiedzialność karną lekarza.
Mimo prawomocnego wyroku skazany nie trafił od razu do zakładu karnego. W czerwcu 2025 roku Sąd Okręgowy w Siedlcach zdecydował o odroczeniu wykonania kary do końca grudnia, uzasadniając to sytuacją rodzinną i możliwością wystąpienia zbyt ciężkich skutków dla bliskich. Termin stawienia się w więzieniu wyznaczono na 27 grudnia 2025 roku.
Do tego jednak nie doszło. W ostatniej chwili obrona złożyła kolejne wnioski procesowe, w tym o ponowne odroczenie i wstrzymanie wykonania kary. Wcześniej podejmowano również próbę wzruszenia wyroku poprzez kasację, jednak Sąd Najwyższy oddalił ją jako oczywiście bezzasadną.
Kluczowe rozstrzygnięcia zapadły w lutym 2026 roku. Najpierw wydano zarządzenie o skierowaniu kary do wykonania, a następnie sąd nie uwzględnił kolejnych wniosków obrony. Jak przekazała rzecznik Sądu Okręgowego w Siedlcach sędzia Agnieszka Karłowicz, oznaczało to jednoznacznie, że wyrok powinien zostać wykonany, a skazany powinien stawić się w zakładzie karnym.
Tak się jednak nie stało.
24 kwietnia, na posiedzeniu niejawnym, sąd podjął decyzję o zarządzeniu poszukiwań Jarosława M. listem gończym. To jedna z najbardziej stanowczych form działania przewidzianych w takich sytuacjach. Oznacza, że sąd uznał, iż skazany uchyla się od odbycia kary, a dotychczasowe środki nie przyniosły rezultatu.
List gończy uruchamia formalną procedurę poszukiwawczą. Policja ma obowiązek zatrzymać poszukiwanego i doprowadzić go do zakładu karnego, gdzie rozpocznie odbywanie zasądzonej kary.
W tej samej sprawie skazano także inne osoby. Część z nich odbywa już swoje wyroki, co dodatkowo kontrastuje z sytuacją głównego skazanego, który przez wiele miesięcy pozostawał na wolności mimo prawomocnego orzeczenia.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.