O sprawie informowaliśmy już wcześniej. Postępowanie trwało od lutego tego roku, kiedy troje pokrzywdzonych złożyło zawiadomienie do policji.
– Wtedy zarówno ja, jak i pozostałe dwie osoby, których dane osobowe zostały bezprawnie wykorzystane, złożyliśmy zawiadomienie w tej sprawie do policji. Dane osobowe moje, panów Mirosława Walickiego i Norberta Wilbika zostały przez Marcina Kobusa przesłane bez naszej wiedzy i zgody różnym osobom, niezgodnie z przeznaczeniem, jakie zadeklarował – mówiła wówczas starosta Iwona Kurowska.
Sprawa dotyczyła podpisów z listy poparcia dla Szymona Hołowni. Według ustaleń prokuratury radny miał upublicznić podpisy oraz nie zabezpieczyć ich przed dalszym rozpowszechnianiem, co skutkowało ujawnieniem danych osobowych oraz informacji o poglądach politycznych podpisanych osób.
– Trudno zgadywać, jakie intencje mu przyświecały, ale z całą pewnością jakiś cel miał. Pytanie, czy te podpisy trafiły tam, gdzie miały trafić – podkreślała starosta.
Sąd I instancji: Wina została stwierdzona
Podczas ogłoszenia wyroku sąd jednoznacznie stwierdził winę oskarżonego. Jak relacjonuje Iwona Kurowska:
– Sąd uznał bezwzględnie winę pana Kobusa jako bezdyskusyjną. Wina została w sposób bezsprzeczny stwierdzona. Złamał przepisy ustawy o ochronie danych osobowych i to mnie absolutnie satysfakcjonuje.
Warunkowe umorzenie oznacza, że oskarżony został uznany za winnego popełnienia przestępstwa o nieznacznym stopniu szkodliwości. Nie jest osobą skazaną.
Postępowanie zostało warunkowo umorzone na rok próby. Oznacza to, że jeśli w tym czasie radny nie popełni kolejnego przestępstwa, sprawa zostanie uznana za zakończoną właśnie umorzeniem.
– Uważam, że ten rok próby jest za krótki, a obciążenie finansowe zbyt mało dolegliwe – ocenia starosta.
Sąd zobowiązał radnego do zapłaty nawiązek w wysokości po 4 tys. zł dla każdego z trzech pokrzywdzonych (łącznie 12 tys. zł) oraz do złożenia pisemnych przeprosin.
– To dla niego wyrok niekorzystny. Wina została uznana i przyznano dla nas nawiązkę, co jest potwierdzeniem, że dokonało się coś złego – dodaje Kurowska.
Wyrok nie jest prawomocny. Pokrzywdzeni zapowiedzieli apelację, uznając rozstrzygnięcie za zbyt łagodne.
Orzeczenie nie skutkuje dla Marcina Kobusa utratą mandatu radnego. Zwróciliśmy się do radnego Marcina Kobusa z prośbą o komentarz w sprawie, ale odmówił, informując, że nie będzie odnosił się do wyroków sądowych.
Stanowisko radnego
Marcin Kobus już wcześniej na łamach naszego portalu przedstawiał swoją wersję wydarzeń. Jak mówił, podpisy zostały złożone w starostwie w lutym podczas zbierania list poparcia dla kandydatów w wyborach prezydenckich.
– Byłem w starostwie i pani starosta Kurowska, pan Walicki i pan Wilbik złożyli swoje podpisy na liście poparcia dla Szymona Hołowni. Pani Kurowska zaproponowała mi niejako zrewanżowanie się podpisem pod listą kandydata na prezydenta pana Nawrockiego i zrobiłem to, bo nie mam z tym problemu, żeby podpisać się pod listą kandydata innej partii niż ta, którą sam reprezentuję – tu chodzi tylko o umożliwienie startu w wyborach – tłumaczył radny.
Dodawał również, że informował kilka osób o tej sytuacji w kontekście politycznym.
– Myślę, że powiedziałem o tej sytuacji kilku osobom w tym kontekście, że słuchajcie, nie uwierzycie, ale pomimo tego, że starosta jest z PiS-u i tak mocno atakuje partie koalicji rządzącej, to podpisała się pod listą poparcia dla Hołowni – mówił.
Radny zwracał także uwagę na tempo działań organów ścigania.
– Bardzo ciekawa w tej sprawie jest szybkość działania służb, bo już następnego dnia rano zjawiła się policja, która skonfiskowała mój telefon – komentował.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.