Radny wręczył przeprosiny wszystkim obecnym na sali podczas obrad 16 lutego. W dokumencie napisał:
„Przepraszam Panią Iwonę Kurowską za rozpowszechnienie wśród obecnych podczas sesji rady powiatu garwolińskiego w dniu 18 stycznia 2025 roku radnych i przedstawicieli mediów niepodpisanego pisma noszącego tytuł <<Wniosek o zajęcie się tym, jak zostałem potraktowany przez obecne władze Powiatu Garwolińskiego>>, nie weryfikując prawdziwości zawartych w nim informacji”.
Pod oświadczeniem widniał jego podpis.
Spór zaczął się od niepodpisanego pisma
Do konfliktu doszło w styczniu 2025 r., gdy podczas nadzwyczajnej sesji rady powiatu radny Marcin Kobus rozdał radnym i mediom dokument zawierający stanowisko byłego kierownika Powiatowego Ośrodka Sportu i Zarządzania Lokalami w Miętnem, Janusza Kowalskiego. Pismo odnosiło się do okoliczności jego odwołania ze stanowiska i zawierało zarzuty wobec władz powiatu, w tym wobec starosty.
Jak podkreślała Iwona Kurowska, dokument nie był podpisany ani zweryfikowany, a jego rozpowszechnienie naruszyło jej dobre imię.
– To, co dzieje się na sesjach rady powiatu, daleko wykracza poza porządek obrad. Dokonują się tam rzeczy wysoce nieetyczne, przede wszystkim dlatego, że jest to rzucanie pomówień, obrzucanie ludzi zarzutami, które w żaden sposób nie są zweryfikowane, a nawet nie są podpisane – mówiła starosta podczas konferencji prasowej.
W związku z tym jej pełnomocnik skierował do radnego wezwanie przedsądowe, domagając się publicznych przeprosin podczas sesji rady powiatu.
Radny nie widział podstaw do przeprosin
Radny Marcin Kobus początkowo nie zgadzał się z zarzutami. Jak tłumaczył, dokument przekazał radnym w związku z pełnioną funkcją i w interesie publicznym.
– Do nas, jako do radnych opozycji, wpłynęło pismo pana Janusza Kowalskiego, w którym poruszył kulisy swojego zwolnienia. Błędem było, że ta kartka faktycznie nie posiadała podpisu, ale od początku mieliśmy egzemplarz podpisany. Nie ma podstaw do przeprosin. Jak mogę przepraszać kogoś za nie swoje słowa? – mówił.
Podczas jednej z kolejnych sesji odczytał również stanowisko Janusza Kowalskiego, który potwierdził autorstwo pisma i wskazał, że brak podpisu był wynikiem pomyłki.
Sprawa trafiła do sądu
Ostatecznie starosta zdecydowała się skierować sprawę na drogę sądową w trybie prywatnego aktu oskarżenia. Jak relacjonowała, celem było doprowadzenie do jednoznacznego sprostowania sytuacji. Podczas postępowania sądowego doszło do zawarcia ugody.
– Panu sędziemu bardzo zależało na doprowadzeniu do ugody. Ostatecznie została ona zawarta na moich warunkach. Jednym z nich było to, że radny Kobus musi przeprosić mnie na piśmie za to, co zrobił i zrobić to w taki sam sposób, w jaki wcześniej rozpowszechnił pismo pana Kowalskiego – wyjaśnia włodarz powiatu.
Przeprosiny zgodnie z warunkami ugody
Przekazanie przeprosin podczas wczorajszej sesji było realizacją warunków ugody i formalnie zakończyło spór między radnym a starostą. Dokument został rozdany wszystkim obecnym na sali – radnym, mediom oraz uczestnikom obrad.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.