Krystian, mieszkaniec Garwolina, pochodzący z Sulbin, zawodowy kierowca i ojciec 10-letniej Amelii, dwa dni wcześniej świętował w domu ważny moment. – Dwa dni wcześniej obchodziłam swoje 30-ste urodziny – relacjonuje jego żona. Jak podkreśla, był człowiekiem oddanym rodzinie. – Po pięciu dniach w trasie uwielbiał wracać do mnie i do naszej córki Amelki.
Motocykl był jego pasją i sposobem na odreagowanie codziennych trudów. Wychodząc z domu, powiedział: – Zrobię kółeczko i zaraz do Was wracam. To były jego ostatnie słowa przed wypadkiem.
Tragiczny wypadek
Do zdarzenia doszło na zakręcie. – Krystek na zakręcie wypadł z drogi i uderzył w przydrożny metalowy słup. Po uderzeniu wpadł do około 2-metrowego rowu – czytamy w opisie zbiórki, któa została założona na platformie zrzutka.pl.
Chwilę po wypadku jego żona próbowała się z nim skontaktować. – Kiedy dzwoniłam chwilę po wypadku, nieświadoma niczego, czułam, że jest coś nie tak. Jej przeczucia potwierdził telefon od szwagra, który jechał razem z Krystianem.
Początkowo lekarze dawali nadzieję. – Mieliśmy nadzieję, tak jak i lekarze, że to tylko złamana ręka i wróci z nami do domu. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej dramatyczna.
Walka o życie
Stan Krystiana gwałtownie się pogorszył. – Operacja ratująca życie, usunięta śledziona – relacjonuje partnerka. Początkowo wydawało się, że sytuacja jest opanowana. – Wybudzony po operacji bezproblemowo, a my z nadzieją, że już nic złego się nie wydarzy.
Niestety, kolejne dni przyniosły dramatyczny zwrot. – Wtorek w południe nadszedł taki ból, że podjęto decyzję o przeniesieniu go na OIOM i podtrzymywanie w śpiączce farmakologicznej. Z każdym dniem było coraz gorzej. – Oprócz serca nie pracował żaden inny organ.
Do ciężkich obrażeń doszła sepsa. – Kazano przygotować się nam na najgorsze. Mój świat z 10-letnią córką na pokładzie zawalił się.
Przełom i nadzieja
Po dwóch tygodniach bez poprawy Krystian został przewieziony do Warszawy. – Nie dawano mu nawet doby na przeżycie, ale pokazał, że jest silniejszy, niż nam się wszystkim wydaje. Rodzina była przy nim każdego dnia. – Każdego dnia jeździliśmy do niego, mimo że nas nie słyszał, ale chcieliśmy być obecni w każdym momencie.
27 marca nastąpił przełom. – Krystian został wybudzony ze śpiączki. Było mu bardzo ciężko, jednak z dnia na dzień jego wyniki się poprawiają. 11 kwietnia został odłączony od respiratora, a dzień później wydarzyło się coś, na co czekali wszyscy. – Po ponad półtorej miesiąca ponownie usłyszałam jego głos. W końcu mógł nam powiedzieć, jak bardzo za nami tęskni.
Długa droga przed nim
To dopiero początek powrotu do zdrowia. – Krystian po miesiącu śpiączki musi być codziennie rehabilitowany. Jest mu bardzo ciężko pod względem psychicznym, jak i fizycznym. Rodzina stoi przed ogromnym wyzwaniem. – Czas oczekiwania na rehabilitację w ramach NFZ to od 3 do 6 miesięcy. Musimy znaleźć ośrodek prywatnie.
Dodatkowo konieczna jest operacja ręki. – Krystek czeka w szpitalu Bielańskim na operację złożenia ręki.
Trwa zbiórka
Krystian był osobą, na którą zawsze można było liczyć. – Zawsze był pomocnym człowiekiem, pełnym uśmiechu i otwartym na innych ludzi. Nigdy nie odmówił nikomu pomocy. Dziś to on potrzebuje wsparcia. – Założyłam zbiórkę, aby nie martwić się o jutro i następne dni.
Rodzina podkreśla, jak ważna jest każda forma pomocy. – Waszym dobrym słowem, modlitwą, wiadomością jest nam z córką dużo łatwiej.
W obliczu tej tragedii mieszkańcy powiatu garwolińskiego pokazują, że solidarność i wsparcie mają ogromną siłę.
Zrzutka dostępna na: zrzutka.pl
Przyjaciele stworzyli także grupę na facebooku, gdzie zbierają środki na rehabilitację Krystiana: https://www.facebook.com/groups/841471938377005/

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.