Dawne życie zapisane na szklanych kliszach. Niezwykła opowieść o Stefanie Siudalskim, mieszkańcu wsi pod Garwolinem, cz. 2

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: Stefan Jerzy Siudalski

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z powiatu garwolińskiego"Jest jesień 1902 roku – na wsi pod Garwolinem przychodzi na świat w rodzinie Siudalskich chłopiec. Na chrzcie dostaje imię Stefan..." - tak rozpoczyna się tekst autorstwa Stefana Jerzego Siudalskiego – syna bohatera tej opowieści. Autor od lat z ogromnym zaangażowaniem pielęgnuje pamięć o swoich przodkach oraz historii lokalnej społeczności. Dysponuje przy tym wyjątkowym archiwum – kolekcją kilkuset fotografii wykonanych na szklanych kliszach przez jego ojca, Stefana Siudalskiego. Zdjęcia te, powstałe w okresie międzywojennym, stanowią bezcenne świadectwo życia codziennego mieszkańców wsi pod Garwolinem i całego regionu. Dzięki uprzejmości autora, prezentujemy je w kontynuacji artykułu.
reklama

Fascynacja techniką 
Lata dwudzieste, lata trzydzieste – oświetlenie domów to lampy naftowe ale już było radio, motocykle a  może nie tylko to? Ale o tym za chwilę! 


Radia kryształkowe
Wiosną 1926 roku rozpoczęło transmisję „Polskie Radio” którego zasięg pokrywał – dla detektorów kryształkowych” okolice Garwolina a nawet Ryk. Nie wymagały te radia zasilania a jedynie długi, rozwieszony drut jako antenę. Audycji słuchało się za pomocą słuchawek i jedno radio mogło zasilać do dwóch par słuchawek.

Radio kryształkowe: Strojenie do stacji odbywało się suwakiem widocznym u dołu zdjęcia.. Nad suwakiem dwa podwójne gniazdka na słuchawki. U góry – po środku miejsce na detektor kryształkowy a dwa skrajne gniazdka służyły do podłączenia anteny i uziemienia.

reklama


Motocykle
Zdjęcie pochodzi sprzed 1928 roku – skąd to wiadomo?
Otóż droga nie jest utwardzona a właśnie w 1928 roku oddana została brukowana droga prowadząca przez wieś do Woli Rębkowskiej.
Kilka ciekawostek:
    • brak reflektora,
    • bak lutowany a nie tłoczony,

    • tłumik między silnikiem a przednim kołem,
    • brak filtru powietrza,
    • trąbka to gumowa gruszka i piszczałka
    • dla ułatwienia naprawy kół przy każdym z nich jest opuszczany stojak.

reklama


W miejscu gdzie stał fotograf – dziś jest sklep u Rzewuskich.

Zdjęcie z 1936 roku – na wsi pod Garwolinem
90 lat temu ale motocykl ma już „współczesny” wygląd. Nad oknem po lewej widoczny jest izolator – pozostałość po prądzie z młyna.

Elektrownia wiatrowa

Lata trzydzieste a może czterdzieste – Łaskarzew – kłótnia małżeńska – mąż do żony:

reklama

Ty jesteś ze wsi.

Żona spokojnie odpowiedziała:

Jakie to miasto jak na mojej wsi był wcześniej prąd niż w Łaskarzewie.

Czy to możliwe?

Tak – prąd na tej wsi pod Garwolinem było dostępny już pod koniec lat dwudziestych ponieważ młynarz do turbiny wodnej podłączył agregat prądotwórczy i pół Starej Wsi i całe Borki miały doprowadzony prąd który wystarczał aby zasilać żarówki. Tak było przez kilka lat aż do czasu gdy młynarz się pochorował i nie było na jego miejsce równie zaradnego następcy.

reklama

Co można było w tamtych czasach zrobić aby mieć własne oświetlenie elektryczne w domu?

W Gazecie Bydgoskiej ukazało się – pod koniec lat dwudziestych - ogłoszenie o prądnicy wiatrowej nazywanej ROTOREM.

Może by tak kupić i postawić przed domem?

Przypominam, że rzecz się dzieje ponad 90 lat temu. To co widać na głowami Stacha Witaka i Antoniego Ornata to właśnie pierwsza w okolicach Garwolina elektrownia wiatrowa nad domem rodzinnym Stefana Siudalskiego. Dawała prąd o napięciu około 6 V i ładowała akumulatory. Oczywiście żarówki musiały być też na 6 V ale te od samochodów - czyli właśnie na 6 V - zapewniały całkiem dobre światło.

Co się stało z tą turbiną wiatrową z wałem pionowym? Zwalił ją silny wiatr… i zniszczył po prostu.

Prąd do tej wsi doprowadzono dopiero ponad 20 lat po tej katastrofie.



Fotografia - Antoni Ornat i Stacho Witak - nad ich głowami ROTOR [fot. Stefan Siudalski]

Fotografia

Gdy ponad 20 lat temu publikowałem w internecie zdjęcia wykonywane przez mojego ojca przed wojną, kończyło się to zwykle awanturami i oskarżaniem mnie, że fałszuję obraz wsi przedwojennej bo przecież wieś była wtedy biedna i zacofana a tu na zdjęciach elegancko ubrani ludzie, ładne domy, ogrody – stać ich na wycieczki i coś co adwersarzom w głowach się nie mieściło – na żadnym zdjęciu nie było widać alkoholu – w żadnej postaci. Tak skuteczna była na tej wsi akcja kościoła katolickiego dobre 50 lat zanim te zdjęcia były wykonywane.

Drugim prześmiewczym argumentem który miał obalić wiejskie pochodzenie i zdjęć i przedstawianych na nich ludzi było zdanie: „Tak, tak na wsi każdy miał aparat fotograficzny” – „To jak nic jakaś szlachta albo młodzież bananowa”.

Nie cena aparatu i jego dostępność była głównym ograniczeniem dla mieszkańców przedwojennej Polski ale to czy sobie poradzę z obsługą /nauki przez internet raczej nie było wtedy/? Czy jest on potrzebny?

Nowy aparat mieszkowy na szklane klisze kosztował około 160-180 zł czyli średnią pensję w tamtych czasach. Używany można było kupić za 60-80 zł – to nadal było dużo bo tyle kosztowała krowa ale… Stefan Siudalski pracował wtedy w starostwie w Garwolinie i jego pensja była powyżej 250 zł czyli używany aparat to była mniejsza kwota przeliczeniowo niż dziś cena dobrego aparatu fotograficznego do obecnej średniej krajowej.

Do dziś przechowało się około 300 zdjęć na szklanych kliszach wykonywanych od około 1927 roku do 1944 przez Stefan Siudalskiego. Klisze są wielkości pocztówki i ich jakość jest tak dobra, że można robić współczesne odbitki 1,5x2 m.

Są te zdjęcia bezcennym źródłem o poziomie życia, zwyczajach, ubraniach, życiu kulturalnym wsi w tamtych czasach. Bez tych zdjęć ci co głosili i nadal głoszą o tym, że przed wojną wieś była biedna i zacofana byliby bezkarni w głoszeniu kłamstw.

 

Fot. Około 1928 roku – wieś pod Garwolinem – rodzina Siudalskich – pies wabił się Boy. [fot. Stefan Siudalski]

Uwaga: aparat stał na statywie i miał funkcję samowyzwalacza dlatego autor zdjęć jest na fotografiach.

Małe drzewko, widoczne po prawej stronie rosło tam gdzie dziś jest sklep Rzewuskich.

Gdy przeglądałem po raz kolejny robione w okresie międzywojennym przez ojca mojego zdjęcia spostrzegłem kilka prawidłowości:

na żadnym zdjęciu nie ma alkoholu pomimo, że fotografowane są wycieczki, spotkania czyli sytuacje które dziś jakoś nie mogą się obyć bez mocnych trunków,

zdjęć rodzinnych jest wśród nich mało a zdjęcia grupowe przedstawiają dobrze ubranych, pewnych siebie, zadowolonych ludzi ze wsi pod Garwolinem którzy spotykają się aby razem spędzać czas,

wieś była dumna, pracowita, zadbana, zaradna i utrzymywano bogate kontakty towarzyskie,

  • mniej niż 10 % osób pokazywanych na zdjęciach pochodzi spoza tej wsi.

To dziwne poznawać życie ojca na podstawie zdjęć i opowiadań często całkiem obcych ludzi. Dlaczego tak?

Bo jak wielu tych co przeżyli wojnę ojciec zamknął się w sobie i praktycznie nic nie opowiadał ani o wojnie - co było po część zrozumiałe - jak i o czasach przedwojennych - czego długi czas nie rozumiałem.

 

Ciąg dalszy nastąpi...

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo