reklama

Dziki ryją na potęgę, a rolnicy załamują ręce. "Wyrządzają nam szkody od lat, ale nie pamiętam, żeby kiedyś było tak źle"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Dziki ryją na potęgę, a rolnicy załamują ręce. "Wyrządzają nam szkody od lat, ale nie pamiętam, żeby kiedyś było tak źle" - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Z powiatu garwolińskiegoDziki ryją na potęgę. Nie tylko w powiecie garwolińskim. Rolnicy załamują ręce i mówią, że ten rok jest tragiczny. W ciągu jednej nocy zwierzęta potrafią zniszczyć 4-5 ha pola czy łąki. - Jak żyć? Jak produkować mięso, mleko, jeżeli mamy takie zniszczenia? Przecież to wszystko kosztuje - żali się rolnik z powiatu, który mówi wprost, że dziki należy odstrzelić, a nadleśnictwo powinno samo zlikwidować wyrządzone szkody. Nadleśnictwo z kolei podkreśla, że dzik nie może całkowicie zniknąć z naszego środowiska, a rolnicy powinni szanować swój czas i pracę przez zabezpieczanie upraw dostępnymi na rynku preparatami odstraszającymi dziką zwierzynę.
reklama

Publikujemy fragment tekstu, który ukazał się w najnowszym numerze Nowego Głosu Garwolina .

Rolnicy alarmują, że na terenie powiatu grasuje w tym roku bardzo dużo dzików, które doszczętnie niszczą całe łąki i pola. 

- Dziki wyrządzają nam szkody od lat, ale nie pamiętam, żeby kiedyś było tak źle, jak w tym roku - żali się rolnik z gminy Pilawa. - Jednej nocy potrafią zryć 4-5 ha pola. Nie wiadomo jak już z nimi walczyć. To są ogromne straty, a skąd pieniądze na to wszystko? Rolnicy i tak mają pod górkę. Jak nie susza, to dziki. Jak żyć? Jak my mamy produkować mięso, mleko, jak całe łąki są zryte. Żeby doprowadzić taką łąkę do porządku, trzeba czasu i pieniędzy. Godzina orki kosztuje 400 zł - dodaje zrezygnowany.

reklama

Nierówna walka

Rolnicy walczą z dzikami nie od dziś. Zwierzęta te wychodzą z lasu w poszukiwaniu pokarmu. Ryją w ziemi, gdzie występują owady i dżdżownice, niszcząc uprawy i zmniejszając plony. W przypadku szkód wyrządzonych przez dziki rolnicy często muszą ponosić wysokie koszty. Zgodnie z prawem, odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez dziki spoczywa na lokalnym kole łowieckim odpowiedzialnym za kontrolowanie populacji dzików. Rolnicy jednak skarżą się na nadleśnictwo. 

- My nie chcemy tych odszkodowań. Niech oni przyjdą i naprawią te szkody, żeby było jak przed. Po co nam te parę groszy, które i tak nie wystarczą. A ile się za tym trzeba nachodzić, ile różnych obwarowań, które trzeba spełnić. Nie wiem, kto ustala te limity dotyczące odstrzału dzika, ale ten człowiek nie zna się na życiu. Dzików jest za dużo i powinno się je likwidować, bo rolnicy się wykończą - mówi rolnik z gminy Łaskarzew.

reklama

Co na to Nadleśnictwo Garwolin?

- Do nadleśnictwa również wpływają zgłoszenia dotyczące szkód wyrządzanych przez dziki - informuje Izabela Tratkiewicz, specjalista SL ds. łowiectwa, lasów niepaństwowych, dzierżaw leśnych z Nadleśnictwa Garwolin. - Nadleśnictwo od dawna pomaga rolnikom przy ustalaniu dzierżawców obwodów łowieckich. Dodatkowo na naszej stronie dostępne są mapy i przykładowy wzór zgłoszenia szkody oraz link do mapy, gdzie można samemu znaleźć swoją działkę w celu zgłoszenia szkody do odpowiedniego koła łowieckiego. Nie możemy reklamować poszczególnych preparatów, ale informujemy, że takowe są dostępne w sklepach rolniczych i internetowych oraz udzielamy instruktarzu, jak stosować takie środki - dodaje.

reklama

Dalsza częśc tekstu w najnowszym numerze Nowego Głosu Garwolina .

rys. Andrzej Nowaczyk

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
logo