Polityczna arytmetyka bez stałych
Jeszcze kilka miesięcy temu sytuacja wydawała się dość klarowna. Opozycja skupiona wokół Forum Samorządowego i PSL miała przewagę w radzie, a zarząd powiatu z Iwoną Kurowską musiał liczyć się z tym, że każda decyzja może zostać zablokowana.
Wszystko zmieniło się pod koniec ubiegłego roku, gdy radny Sebastian Kieliszek ogłosił rezygnację z funkcji przewodniczącego klubu Forum Samorządowe i wystąpił z jego szeregów. W praktyce oznaczało to zmianę arytmetyki w radzie i – przynajmniej w teorii – otwierało drogę do odzyskania większości przez obóz starosty.
Polityka samorządowa rzadko jednak poddaje się prostym kalkulacjom. Bo gdy wydawało się, że po przejściu Kieliszka zarząd powiatu zyska stabilne zaplecze, nastąpił kolejny zwrot. Jeden z radnych związanych dotąd z PiS zaczął głosować razem z opozycją, burząc wcześniejsze rachuby i ponownie doprowadzając radę do stanu niemal idealnego remisu.
Efekt? W powiecie powstała sytuacja, w której niemal każde głosowanie przypomina polityczną ruletkę, a wynik potrafi zmieniać się z sesji na sesję.
Spór o jedną ulicę
Kulminacją tych napięć była ostatnia sesja i debata nad zmianami w budżecie powiatu. Opozycja zakwestionowała wprowadzenie do projektu inwestycji drogowej – przebudowy ul. Przewozińskiej w Maciejowicach, na którą zaplanowano 800 tys. zł.
Część radnych sugerowała, że pojawienie się tej inwestycji w budżecie nie jest przypadkowe i może być politycznym gestem wobec radnego Sebastiana Kieliszka. To właśnie po jego decyzji układ sił w radzie zaczął się zmieniać.
Radny Marcin Kobus zarzucał zarządowi, że w projekcie zmian budżetowych połączono różne sprawy – od koniecznych wydatków po inwestycję drogową budzącą kontrowersje.
– Mam wrażenie, że wszystko zostało wrzucone do jednego worka. Są pilne sprawy, które trzeba zrobić, ale do nich dokoptowano zadanie, które budzi wątpliwości – mówił.
Według niego radni zostali postawieni pod ścianą: albo przyjmą cały pakiet zmian, albo zablokują również te decyzje, które są pilne.
– Można było zrobić dwie uchwały. Jedną dla spraw pilnych, drugą dla tych, które budzą wątpliwości – argumentował.
Podobny ton przyjął Stefan Góra, który podkreślał, że radni otrzymali materiały dotyczące zmian budżetowych tuż przed sesją.
– Wprowadzane jest nowe zadanie za 800 tysięcy złotych. Wielu radnych składało wnioski o różne inwestycje i nie mieliśmy nawet czasu zastanowić się, dlaczego akurat ta inwestycja, a nie inna – mówił.
Jego zdaniem równie dużo pytań budziła kwestia finansowania autobusów.
– To są pieniądze – ponad 7 milionów złotych. Chcemy wiedzieć dokładnie, w jaki sposób będą rozliczane i jaki będzie udział powiatu w majątku związku – podkreślał.
Walicki: „To nie jest żadna nowa inwestycja”
Odpowiedzią ze strony zarządu były słowa wicestarosty Mirosława Walickiego, który zarzucił opozycji, że próbuje politycznie blokować decyzję, która w praktyce została podjęta już wcześniej.
– To nie jest żadna nowa inwestycja. Decyzja o zakupie autobusów zapadła w poprzedniej kadencji i rada już raz przeznaczyła na to środki – przypominał.
Jak tłumaczył, pieniądze zostały jedynie technicznie zdjęte z budżetu na koniec roku, ponieważ autobusy nie dotarły jeszcze do powiatu.
– Teraz te autobusy już są. Jest trzydziestodniowy termin zapłaty, który mija w przyszłym tygodniu. Dlatego musimy te środki wprowadzić ponownie – mówił.
Walicki zwrócił również uwagę, że konsekwencje zablokowania zmian budżetowych poniosłyby nie tylko władze powiatu.
– To są autobusy, które będą służyły mieszkańcom powiatu i gmin, które państwo reprezentujecie. Nigdy w historii rady powiatu nie było sytuacji, żeby dla doraźnych celów politycznych doprowadzać do takiego ryzyka – podkreślał.
Jaroń: „Nie kupuję ich, żeby postawić w domu”
Jeszcze mocniej wybrzmiała wypowiedź Marcina Jaronia, dyrektora biura Związku Powiatowo-Gminnego Przewozy Autobusowe. Jaroń zwrócił uwagę, że ewentualna blokada środków nie byłaby uderzeniem w zarząd czy jego samego, lecz w mieszkańców powiatu.
– Nie kupujemy tych autobusów po to, żeby zaprowadzić je do domu i patrzeć, jakie są ładne – mówił. – Te autobusy są po to, żeby korzystali z nich mieszkańcy powiatu i gmin, które państwo reprezentujecie.
Jak przypomniał, obecnie na terenie powiatu funkcjonują 124 linie autobusowe, a projekt zakupu nowych pojazdów jest wspierany wielomilionowym dofinansowaniem.
– Dostaliśmy 27 milionów złotych dofinansowania na zakup autobusów. Przez cztery lata będziemy otrzymywać ponad 10 milionów złotych rocznie z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych na dopłaty do deficytowych linii – wyliczał.
Jaroń nie krył także irytacji wobec argumentów części opozycji. Zwrócił się bezpośrednio do radnego Stefana Gory, przypominając sytuację sprzed kilku lat.
– Panie radny Stefanie Góra, w jakim stanie była spółka PKS, kiedy obejmowaliście nad nią nadzór? A w jakim stanie jest dziś? – pytał retorycznie. – Myślę, że jednym słowem można to określić: przepaść.
Jak podkreślał, przez ostatnie lata podejmowano wiele działań, aby ratować publiczny transport w powiecie.
– Robimy wszystko, żeby ten transport publiczny na terenie powiatu garwolińskiego odbudować i utrzymać. Nikomu nie zależy na tym, żeby go zwijać – mówił.
Jego zdaniem blokowanie środków w tej sytuacji byłoby niezrozumiałe dla mieszkańców.
– Jeżeli autobusy przestaną jeździć choćby na kilku z tych 124 linii, mieszkańcy przyjdą nie tylko do mnie czy do pani starosty, ale również do was i zapytają: dlaczego zlikwidowaliście połączenia? – podkreślał.
Budżet na włosku
Debata pokazała, że spór o jedną inwestycję drogową stał się symbolem znacznie głębszego konfliktu politycznego w radzie powiatu. Z jednej strony zarząd i radni PiS, z drugiej – opozycja, która po odejściu Sebastiana Kieliszka z klubu Forum Samorządowego poczuła się politycznie osłabiona i urażona. Przez moment wydawało się zatem, że zmiany budżetowe – a wraz z nimi finansowanie autobusów – mogą upaść. A wtedy nowe pojazdy, które już stoją na placu PKS, mogłyby po prostu… nie wyjechać na drogi.
Ostatecznie jednak w głosowaniu dwóch radnych opozycji zdecydowało się poprzeć uchwałę, dzięki czemu budżet został przyjęty.
Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że w tej historii najmniej chodziło o same autobusy czy drogę w Maciejowicach. Ostatnia sesja pokazała raczej, jak krucha jest dziś polityczna równowaga w powiecie – i jak szybko sojusze potrafią się zmieniać. Bo nam, obserwatorom tego "politycznego serialu" w Radzie Powiatu Garwolińskiego, coraz trudniej odpowiedzieć na proste pytanie: kto jest jeszcze większością, a kto już opozycją i co może z tego wszystkiego wyniknąć?
Czekamy na kolejne odcinki...

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.