Gdzie się podziało sześćdziesiąt karabinów maszynowych i co najmniej dziesięć armat ukrytych w październiku 1939 roku?

Opublikowano:
Autor: Stefan Jerzy Siudalski

Gdzie się podziało sześćdziesiąt karabinów maszynowych i co najmniej dziesięć armat ukrytych w październiku 1939 roku? - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z powiatu garwolińskiegoCzy w okolicach Łaskarzewa, Izdebna i Wanat wciąż pod ziemią spoczywa znaczna ilość broni zakopanej w październiku 1939 roku? To pytanie powraca od lat, a dostępne relacje historyczne rodzą kolejne wątpliwości. Prezentujemy artykuł autorstwa Stefana Jerzego Siudalskiego.
reklama

W książce "Wanaty - ocalić od zapomnienia" podana jest informacja o tym, że jeden z mieszkańców tej wsi wskazał Niemcom miejsce przechowywania broni i broni tej było tak dużo, że Niemcy potrzebowali 16 furmanek aby ją wywieźć.

Kiedy to mogło być?

Skąd tak dużo broni w jednym miejscu?

Trafiłem na spisane w lato 1945 roku w Londynie zeznania oficera polskiego Franciszka Hynka [Warszawie na Okęciu jest ulica jego imienia] o ugrupowaniu wojska polskiego pod Łaskarzewem na przełomie września i października 1939 roku.

Fragmenty wspomnień:

"Płk WIĘCKOWSKI objął dowództwo. Mnie wyznaczył na swego szefa sztabu. Zrobiliśmy krótką odprawę wszystkich dowódców, którzy zdecydowali się działać na miejscu przeciw Niemcom. Pozostali głównie saperzy kolejowi i baloniarze, około 2 plutonów ó trochę lotników, majstrów wojskowych, specjalistów rzemieślników ó ogółem wg sporządzonego O. de B.: 650 Kb., 35-40 ckm, 2 działka p.panc. Sprzęt łączności, amunicję, benzynę, samochody, żywność posiadaliśmy w pociągach, jednak rozrzucone na dość dużej długości toru, w każdym razie, jak się później okazało, amunicji na nasz stan było na 10 do 15 dni ognia nie licząc amunicji artyleryjskiej, której było dużo w pociągach stojących na torach w kierunku na Siedlce. Sformowaliśmy 2 baony po 3 kompanie w sile około 60 ludzi."

reklama

---

"W ciągu 20, 21, 22 września Niemcy zaczęli działania w celu opanowania naszego odcinka. Oddziały nasze jednak trzymały się odpierając wszystkie natarcia, straty - kilkunastu rannych. Pomimo strat stany naszych oddziałów zwiększały się stale, gdyż rozbitki z rożnych oddziałów napływały. Przyjmowaliśmy tylko uzbrojonych - osiągnięto stan około 1200 Kb. Sformowano 3 Baon. 23, 24 września minęły bez zmian. Jednak codzienne walki na odcinkach kosztowały dużo amunicji, której zapasy wyczerpały się. W dniu zdaje się 25.09 Niemcy otrzymali posiłki a m.in. artylerię, której do tej pory nie mieli i od godziny 11.00 otworzyli silny ogień na SKRUDY i tory. Trafiona została kwatera Grupy. Płk Więckowski był na zewnątrz domu, ja w chałupie wykreślałem oleatę obsady odcinka grupy."

reklama

---

"Zdecydowaliśmy na odprawie z dowódcami baonów, że tej nocy wycofamy się w kierunku południowym. Zarządzenia wydano: baony zarekwirują podwody w ilości umożliwiającej załadowanie broni maszynowej, amunicji, żywności i benzyny na 2 do 3 samochodów. Marszem ubezpieczonym ruszyliśmy o godz. 0.50 dnia 26.09. 39. Pozostały sprzęt, zapasy benzyny, pociąg pancerny itp. zniszczono po wymarszu przez pluton saperów straży tylnej. Marsz postanowiliśmy odbywać nocą i drogami bocznymi, ubezpieczając grupę szczególnie przy przekraczaniu szos oddziałami wyposażonymi w broń p. panc., granaty i butelki z benzyną"

---

"Po przybyciu do IZDEBNA stan Grupy wynosił około 1.500 ludzi z Kb., 60 c.k.m., 1 Baterię art. pol., 10 dni ognia amunicji, 40 furmanek, 10 działek p. panc. Oddziały jakkolwiek zmęczone nocnymi marszami - pod względem moralnym i zgrania bojowego przedstawiały się dobrze."

reklama

"W IZDEBNIE zarządziliśmy trzydniowy odpoczynek na kwaterach. Miejsce postoju dowódcy Grupy było w leśniczówce w IZDEBNIE. Radioodbiornik, który tam zastaliśmy uruchomiłem stosując akumulator samochodowy. Przez radio dowiedzieliśmy się o upadku Warszawy, Lublina i właściwie o smutnym zakończeniu naszych działań. Ze względu na te wiadomości postanowiliśmy zdemobilizować Grupę, uważając dalsze działania za bezcelowy rozlew krwi. Rozkaz rozwiązania Grupy został wydany w dniu 4 października 1939 wieczorem. Broń polecono zakopać w lasach1, podwody zwolnić. Wojskowe podwody przydzielono na życzenie żołnierzom, pozostałe rozdzielone

reklama

1Liczba mnoga „w lasach” sugeruje że broń była zakopywana w wielu miejscach 

zostały między ludność cywilną przez sołtysów. Do godziny 10.30 dnia 5.10.1939 demobilizację ukończono."

Podsumowanie:

  • Niemcy wywieźli 16 furmanek z uzbrojeniem - zgrupowanie miało 40 furmanek plus działka i karabiny noszone przez żołnierzy.

  • W wspomnieniach nie są wymienione erkaemy a tylko cekaemy - to dziwne1 lecz jeśli prawdziwe musiały jechać na furmankach. We wspomnieniach o zdrajcy z Wanat nie ma ani słowa o działkach czy cekaemach.

  • Furmanka jadąca po piachu - a tam są piachy i wydmy - uwiezie około 500 kg ładunku.

  • Karabin Mauser waży około 4,1 kg więc na furmankę można było włożyć około 120 karabinów czyli na przewiezienie 1500 karabinów jakie miało zgrupowanie potrzeba było około 12 furmanek jeśli były ładowane na wozy bez amunicji.

Co było na pozostałych 4 furmankach:

  • mogła być amunicja i tylko amunicja bo zgrupowanie miało jej naprawdę dużo,

  • mogły być ckmy ale ckm wz.30 waży razem z podstawą nie mniej 30- 40 kg plus około 8-10 amunicji czyli od biedy na furmankę wejdzie około 10 ckmów czyli dla wywiezienia 60 ckm-ów wystarczyłoby 6 furmanek.

Co było na furmankach?

Nie wiadomo.

Jak by nie liczył to zgrupowanie miało 40 furmanek z tego Niemcy wywieźli 16 czyli ładunek z 24 furmanek czyli nie mniej jak 12 ton gdzieś jeszcze w ziemi czeka na muzealników.

Jest prawdopodobne, że:

  • działka i bateria pułkowa zostały zakopane ale nie w jednym miejscu - raczej tam gdzie były rozmieszczone w tej formacji obronnej czyli po obwodzie zgrupowania,

  • zakładam, że ckm-y do rozformowania zgrupowania były na stanowiskach aby ochraniać a więc rozrzucone na dużym terenie i jest wysoce prawdopodobne, że tam, na tych stanowiskach zostały zakopane lub zakopane w najbliższych stodołach – wraz z amunicją o liczbie odpowiadającej co najmniej jednostce ognia,

  • większość amunicji - do armat i do broni indywidualnej żołnierzy mogła być zakopana w jednym miejscu bo zapas przewożony był jak zakładam na furmankach.

A więc? Nic, tylko jak szukać.

A dokładnie to co szukać?

Przedstawmy „bohaterów” naszych poszukiwań

Nie ma we wspomnieniach ani słowa jaki typ ckm-ów miało to wojsko – pod uwagę trzeba brać dwa typy:

  • ckm wz.30

  • ckm wz.08 – to starszy wzór, ważył więcej niż wz.30 – chłodzony wodą jw, podstawa masywniejsza,

CKM wz. 30


Działko przeciwpancerne wz. 36 kaliber 37 mm

Nie ma też ani słowa o tym jakie działka przeciwpancerne były w tym zgrupowaniu ale można przyjąć, że to były armaty wz. 36 o kalibrze 37 mm.

Solidne koła aż prosiły się o to aby użyć ich do chłopskich wozów. Powinno być więc ich w okolicy przynajmniej 20 a ja wiem, że tylko jeden rolnik Władek Siudalski1 w Rębkowie miał takie dwa koła w wozie. Wypytywałem i w Łaskarzewie i na Izdebnie i nikt takich kół nie używał a więc jest prawdopodobne, że te armaty nadal czekają na wydobycie.

Mapa terenu stacjonowania ugrupowania - na czerwono zaznaczyłem ewentualny obszar poszukiwań.

Kilka lat temu przygotowywałem artykuł na temat broni partyzanckiej Okręgu Gołąb który ukazał się w Zeszycie Historycznym nr 20 z 2015 roku – strony 145-173.

Zbierając materiały ustaliłem, że partyzanci mieli tylko kilka karabinów maszynowych /mniej niż 10/ czyli zakopana broń nie zasiliła partyzantów.

Chłopi w okolicy nie używali kół od armat po wojnie do swoich wozów oprócz jednego przypadku ale to były tylko dwa koła a gdzie reszta? Armat przeciwpancernych było 10 i były jeszcze działa większego kalibru określane we wspomnieniach jako pułkowe.

Ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że przynajmniej część tej zakopanej w październiku 1939 broni nadal jest pod ziemią zwracam się do czytelników z prośbą o uzupełnienie podanej tu wiedzy na temat dalszych losów tej broni.

W przypadku znalezienia lub wiedzy gdzie szukać prosimy o kontakt z redakcją a redakcja skontaktuje się muzealnikami. Gwarantujemy reportaż z poszukiwań. Prosimy aby samemu nie „grzebać” w ziemi…

Stefan Jerzy Siudalski 12.02.2022

 

Przypisy:

1. Liczba mnoga „w lasach” sugeruje że broń była zakopywana w wielu miejscach

2. We wspomnieniach nie ma żadnej wzmianki o ręcznych karabinach maszynowych czyli rkm-ach a powinny być w tym zgrupowaniu niemniej nie może być mowy aby oficer nie odróżniał cekaemów [ckm] od erkaemów [rkm]

3. Mieliśmy wspólnego przodka 200 lat temu stąd zbieżność nazwiska

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo