Miętne: Podzielił się swoim świadectwem wiary

Opublikowano:
Autor:

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z powiatu garwolińskiegoW sobotę, 14 marca, w kościele parafialnym pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Miętnem odbył się XVI Wielkopostny Wieczór Młodych. Konferencję pt. „Odwaga w byciu chrześcijaninem” wygłosił znany wszystkim redaktor i komentator zawodów sportowych Przemysław Babiarz.
reklama

    Na początku nastąpiło przywitanie wyjątkowego gościa. Ten nie krył zadowolenia z miejsca, w jakim się znalazł.    
    - Jesteśmy w świątyni Pańskiej i wiemy kto tu jest najważniejszy. Bardzo często tak jest, że jak występujemy, ja w telewizji, ale też bardzo często na różnych estradach czy scenach, to wtedy ten występujący jest najważniejszy. My dzisiaj jesteśmy w przestrzeni świątyni i wiadomo, że najważniejszy mieszka w tabernakulum, dlatego ściszamy głos. W naszych świątyniach katolickich zachowujemy się zupełnie inaczej niż chrześcijanie reformowani, którzy nie wierzą w istotową obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. My mamy ten skarb – powiedział.    
    Dziennikarz był zachwycony, iż w Miętnem jest Kaplica Wieczystej Adoracji. Przez ten skarb największy jaki można tylko sobie wyobrazić płynie wielka moc, dzieją się rzeczy nadprzyrodzone.   
    - Z tej mocy można zaczerpnąć, można korzystać, ale trzeba też współtworzyć, bo wiem, że aby była wieczysta adoracja to muszą być ludzie, którzy adorują. Muszą być serca, muszą być umysły, muszą być akty woli. Przybywam do miejsca nadzwyczajnego, bardzo dziękuję za zaproszenie – mówił wzruszony.
    Przyjął breloczek „Nie wstydzę się Jezusa”    
    Kolejnym punktem konferencji było zaświadczenie o byciu chrześcijaninem. Nastąpiło także nawiązanie do obrońców krzyża w miejscowym Zespole Szkół Rolniczych.    
    Przemysław Babiarz: Wiem, że Miętne to jest szczególne miejsce, które broniło krzyży czterdzieści kilka lat temu. Ja jestem z podobnego pokolenia, bo kiedy tutaj miały miejsce wydarzenia w roku 1984 ja już byłem na studiach. Maturę zdawałem w roku 1982, a więc jestem niemal rówieśnikiem tamtych uczniów, tego technikum. No może odrobinkę starszym. Chciałem wam dzisiaj opowiedzieć o czymś trochę innym, o wydarzeniach pokolenia trochę późniejszego. To było w liceum wrocławskim. Znalazło się tam trzech takich „postępowych” uczniów, którzy domagali się aby zdjąć krzyże teraz w XXI wieku ze ścian ich liceum. Dyrekcja postanowiła, że zrobi rodzaj referendum całej społeczności szkolnej, w której wezmą udział uczniowie, nauczyciele i wszyscy pracownicy szkolni i w tymże referendum wypowiedzą się czy krzyże mają pozostać czy też mają zostać zdjęte.    
    Wówczas pewna organizacja, która ma swoją siedzibę w Krakowie postanowiła pojechać do Wrocławia i przywieźć licealistom pewien konkret. Wyprodukowali breloczki z napisem: „Nie wstydzę się Jezusa”.         
    - Pojechali tam młodzi ludzie, rówieśnicy tychże uczniów, rozmawiali z nimi i pytali: czy przyjmiesz breloczek „Nie wstydzę się Jezusa”. Podchodzili konkretnie do każdej osoby, rozdali tych breloczków kilkaset. No i jak się pewnie domyślacie nastąpiło to referendum, które w miażdżący sposób zostało wygrane dla krzyża. Krzyż został obroniony, absolutna większość tej społeczności opowiedziała się za tym aby krzyż pozostał – wspominał.    
    Nakreślona przez dziennikarza akcja zataczała bardzo szerokie kręgi. Dotarła także do pana Przemysława.   
    - Przyjechali do mnie młodzi ludzie z breloczkiem i z kamerą. Zadzwonili i spytali czy nie nagrałbym jakiejś krótkiej wypowiedzi do kamery, w której rozwinąłbym tą myśl, że nie wstydzę się Jezusa. Ja się zgodziłem. Przyjechali, nagraliśmy i wtedy wyjęli taką dużą torbę, gdzie były te breloczki i mówią: ile? Jak ile? No ile tych breloczków pan chce? Mówię: no nie wiem, może trzy. Byłem małej wiary. Wziąłem zatem trzy breloczki i tego samego dnia został mi tylko jeden, bo kiedy opowiedziałem o tym mojej teściowej to ona natychmiast poprosiła abym jej dał ten breloczek, a potem tego samego dnia powiedziałem komuś jeszcze i został mi tylko jeden – opowiadał.    
    W ramach akcji darmowo rozdano milion breloczków. Przyjęli go m.in. Robert Lewandowski, Agnieszka Radwańska, Jakub Błaszczykowski i Kamil Stoch. Wielu polskich sportowców i artystów. Nastąpiło podsumowanie akcji. Pan Przemysław został zaproszony na spotkanie do Warszawy, gdzie wręczono mu srebrny breloczek. Krakowski organizator akcji związany jest z czasopismem „Polonia Christiana”.
    Jadąc do Paryża wiedział, że mogą być tam elementy godzące w wiarę chrześcijańską    
    Nastąpił akt przyznania się do wiary. Dziennikarz na własnej skórze przekonał się, że także w naszych czasach wyznawcy Chrystusa muszą się liczyć z szykanami, a nawet prześladowaniem.    
    Przemysław Babiarz: Pan Jezus mówi bardzo wyraźnie: Kto zaprze się mnie przed ludźmi tego i ja się zaprę przed ludźmi, a kto zaprze się mnie przed Bogiem tego i ja zaprę się przed Bogiem. To jest tak jasno przedstawione, że nie można mieć żadnej wątpliwości. Wiara jest nie tylko sprawą prywatną, jak usiłowano nam wmawiać. Mówię tutaj o swoim dzieciństwie i o swojej młodości. Kiedy ja chodziłem do szkoły, to były czasy PRL-u i wtedy władza komunistyczna w Polsce cały czas sączyła nam wierzącym do ucha, że wiara jest sprawą prywatną, czyli że należy ją kultywować ale w domu, w kościele, w zamkniętych miejscach ale nigdy publicznie. Zawsze podczas organizowania procesji Bożego Ciała ordynariusze mieli różne trudności. Władze miejskie zawsze ich ograniczały, zamykały im ulice - oni postulowali ulice tradycyjne, potem były inne. Pamiętam, pochodzę z Przemyśla i wiem jakie trudności miewał i jak czasami bywał karany ówczesny biskup przemyski, postać wybitna, Ignacy Tokarczuk.     Kwestią, która szczególnie zainteresowała słuchaczy, były wydarzenia jakie miały miejsc podczas otwarcia igrzysk olimpijskich w Paryżu. Wówczas upominając się o wartości chrześcijańskie dziennikarz został przez władze TVP zawieszony.    
    - Jadąc do Paryża wiedziałem, że Francja ma swoją tradycję rewolucyjną, która była tradycją walki z religią, z katolicyzmem. Rewolucja francuska zamordowała wielu księży, wiele zakonnic. Kiedyś jeszcze jako aktor grałem w pewnej sztuce, która opowiadała o sytuacji karmelitanek, którym władze rewolucyjne nakazały opuszczenie klasztoru. One zdecydowały się w nim pozostać nawet za cenę życia. W Teatrze Wybrzeże była ta sztuka grana na początku lat 90. Coś jest w tej tradycji rewolucji francuskiej niezwykle obrazoburczego – mówił.    
    Dziennikarz jadąc do Paryża zdawał sobie sprawę, że będą podejmowane próby sięgania do tradycji rewolucyjnej. To wszystko w rzeczywistości kiedy Francja jest najstarszą córą kościoła.    
    - Tradycja kościoła francuskiego jest niezwykle długa, postaci wybitne kościoła francuskiego nadal pozostają wybitne. Wspaniałe świątynie, nie ma w żadnym innym kraju tak wielu wspaniałych katedr gotyckich, jak właśnie we Francji. Porządek gotycki wydaje się być najdoskonalszym z porządków, w których były budowane świątynie. W najdoskonalszy sposób ukazuje świątynię poprzez proporcje naw, poprzez estetykę, pewien rodzaj porządku zarówno tego doczesnego, jak i tego nadprzyrodzonego. Cały wiek XIX to była walka republiki z monarchią, czyli w pewnym sensie - przekładając to na świat wartości - walka anty kościoła z kościołem. Jadąc do Paryża wiedziałem, że mogą być tam takie elementy na uroczystości otwarcia, które mogą godzić w wiarę chrześcijańską – wspominał.
    Padał deszcz, a stanowiska komentatorskie nie były osłonięte    
    Zwykle jest tak, że kiedy komentatorzy przyjeżdżają na igrzyska to mogą uczestniczyć w próbie przed uroczystością otwarcia gdyż to jest bardzo duże, rozległe, skomplikowane, wielowarstwowe widowisko. Do tego otrzymują scenariusz i poprzez tą próbę mogą się z ceremonią zapoznać. Podczas otwarcia igrzysk w Paryżu tymczasem nie było żadnej próby generalnej, a to z bardzo prostego powodu: otwarcie nie odbyło się na stadionie tylko na rzece.     
    Przemysław Babiarz: Zrobienie próby generalnej na Sekwanie spowodowałoby, że wszystkie elementy tego widowiska byłyby zdradzone, a pewien rodzaj tajemniczości, który buduje się wokół uroczystości otwarcia, jest istotny. Dziennikarze, którzy na poprzednich uroczystościach otwarcia uczestniczyli w tych próbach podpisywali klauzule poufności – mimo, iż byli na tej próbie, to nie zdradzali nikomu, nie opowiadali w swoich stacjach telewizyjnych, radiowych, w swoich gazetach, co tam było. Każdy uczciwy człowiek dochowuje tej tajemnicy. W Paryżu nie było próby generalnej, dostaliśmy scenariusz, przedziwnie wydrukowany, maleńką czcionką i jeszcze na dodatek padał deszcz, a nasze stanowiska komentatorskie nie były osłonięte. Zabroniono nam nawet wnosić parasole na stanowiska komentatorskie ponieważ parasole mogły spowodować zagrożenie.    
    Musimy pamiętać, że uroczystość na otwartym terenie rodzi ogromne ryzyko ataku terrorystycznego. Mimo, że kontrole w Paryżu były niezwykle szczegółowe, to istniało zagrożenie, że ktoś pod parasolem będzie chciał przenieść coś niebezpiecznego.    
    - Pamiętam, że godzinę staliśmy przy bramkach, przy których nas sprawdzano czy nie wnosimy zakazanych przedmiotów. Nawet wniesienie wody jest niedozwolone na takie stanowisko. Padał deszcz, zalewał wszystko, zalał mnie i laptopa. Wiedziałem, że jest bardzo wiele ryzykownych momentów tej uroczystości otwarcia. Była tam też piosenka „Imagine” Johna Lennona. Piosenka wykonywana nie pierwszy raz podczas igrzysk olimpijskich. Istota sprawy polega na tym, że John Lennon w jednym z wywiadów zdradził w rozmowie ze swoim przyjacielem, że jego poglądy są bardzo zbliżone do poglądów Marksa, do manifestu komunistycznego i że wprawdzie nie jest członkiem partii komunistycznej ale w jakimś sensie tą ideę chce rozprzestrzeniać i że próbował już kilku utworów o ostrym brzmieniu, które były w rozgłośniach angielskich lat 60 zatrzymywane – Wielka Brytanie nie była wówczas ogarnięta przez tak duże wpływy lewicowe, jak ma to miejsce w tej chwili – relacjonował.
    To była ta kropla, która przepełniła kielich    
    Lennon wymyślił pewien fortel. Napisał delikatną piosenkę, o słodkiej muzyce, którą w radiu przepuścili, nie podejrzewając swoistego podstępu.     Przemysław Babiarz: W tej piosence jest napisane: wyobraź sobie, że nie ma piekła, że nie ma nieba, że nie ma narodów, że wszyscy ludzie są braćmi, itd. Ten utwór został zapowiedziany jako nieoficjalny hymn Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego i to była ta kropla, która przepełniła kielich. Jeżeli MKOl, czyli ten do którego należą prawa do organizacji igrzysk olimpijskich, w ramach swojego otwarcia, w ramach skarbca ideowego, czerpie, bierze piosenkę, która została napisana aby krzewić ideę komunistyczną to ja to postanowiłem delikatnie zauważyć. Zauważyłem to delikatnie, w dwóch zdaniach bardzo łagodnych, bez ataku, bez agresji i to wszystko.    
    W uroczystości otwarcia igrzysk był o wiele bardziej obrazoburczy fragment, którego pan Przemysław na podstawie scenariusza, który otrzymał, początkowo nie zauważył. To była scena Ostatniej Wieczerzy.    
    - Ta scena była opisana w scenariuszu jako scena uczty u Dionizosa, greckiego boga wina. Potem osłupiałem, bo zauważyłem, że tam jest ewidentny układ postaci z Ostatniej Wieczerzy. Na ten temat ja już nic nie powiedziałem, na ten temat wypowiedziały się wszystkie inne media, które to dostrzegły. Wywołało to wielką awanturę. Taką uroczystość oglądają miliony ludzi i dlaczego chrześcijanie czy katolicy mają być w ten sposób obrażani. Było tam wiele innych elementów, które były bardzo drażniące. Oceniam otwarcie zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie dużo wyżej niż letnich igrzysk w Paryżu – podsumował.    
    Przemysław Babiarz zakończył wystąpienie stwierdzeniem, że jest dumny, iż przybył do Miętnego, miejsca które ma wielką tradycję walki o symbole chrześcijańskie. Po spotkaniu zachęcał wszystkich do jak najczęstszego odwiedzania Kaplicy Wieczystej Adoracji. 

reklama
reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo