"Nie mamy już czasu na błędy". Rolnicy z powiatu garwolińskiego alarmują: Produkcja lokalna w niebezpieczeństwie

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: ok

"Nie mamy już czasu na błędy". Rolnicy z powiatu garwolińskiego alarmują: Produkcja lokalna w niebezpieczeństwie - Zdjęcie główne
Autor: rys. Andrzej Nowaczyk

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z powiatu garwolińskiegoRolnictwo w powiecie garwolińskim staje w obliczu kryzysu. Coraz niższe ceny produktów, import taniej żywności z zagranicy oraz nierówne warunki konkurencji sprawiają, że lokalni producenci boją się o przyszłość swoich gospodarstw. – Produkcja roślinna jest kompletnie nieopłacalna, a nawet produkcja zwierzęca staje się zagrożona przez napływ taniej żywności z USA i Nowej Zelandii. Mleko jeszcze trzy miesiące temu sprzedawaliśmy po 2,40 –2,50 zł, dziś jest poniżej 2 zł. Jeśli ceny będą spadać dalej, gospodarstwa nie przetrwają. Koszt wychowu bydła to dwa lata pracy, a ja nie wiem, w jakiej cenie sprzedam je za dwa lata, skoro rynek zostanie zalany tańszymi produktami z zagranicy. Nie chodzi tylko o pieniądze – chodzi o to, żeby Polska miała własną produkcję. W czasie pandemii widzieliśmy, jak szybko łańcuchy dostaw mogą się załamać. Wolę nie myśleć, co by było w razie wojny. Dlaczego mielibyśmy niszczyć lokalną produkcję, skoro możemy sprzedawać tu, na miejscu, dla naszych firm i mieszkańców? – pyta Daniel Owczarczyk, rolnik z powiatu garwolińskiego i główny organizator lokalnych protestów.
reklama

Trudna rzeczywistość gospodarstw

Daniel Owczarczyk, powiatowy rolnik i aktywny działacz na rzecz rolnictwa, opisuje realia życia w gospodarstwie: 

– Produkcja roślinna jest kompletnie nieopłacalna. Małe gospodarstwa ledwo dyszą. Produkcja zwierzęca pozwala jeszcze na bilans dodatni, ale nawet ona staje się zagrożona przez napływ taniej żywności z USA i Nowej Zelandii – mówi. Owczarczyk podkreśla, że problemy rolników są systemowe i wynikają zarówno z decyzji krajowych, jak i unijnych: – Mamy tysiące norm, nakazów, zakazów, które my musimy spełniać, a kraje Mercosur niczego nie respektują. Sieją genetycznie modyfikowaną żywność, karmią nią zwierzęta, a potem te produkty trafiają do Europy po znacznie niższej cenie. Jak my mamy z tym konkurować? 

reklama

Spadek cen i zagrożenie dla przetrwania gospodarstw

Niepokój Owczarczyka dotyczy także kwestii ekonomicznych: – Mleko jeszcze trzy miesiące temu sprzedawaliśmy po 2,40 - 2,50 zł, dziś jest poniżej 2 zł. Jeśli ceny będą spadać dalej, do około 1,60 zł, to nasze gospodarstwa nie przetrwają. Podobnie będzie z wołowiną – koszt wychowu bydła to dwa lata pracy, a ja nie wiem, w jakiej cenie sprzedam je za dwa lata, skoro rynek zostanie zalany tańszymi produktami z zagranicy – wyjaśnia. Owczarczyk, który podkreśla też aspekt bezpieczeństwa żywnościowego: – Nie chodzi tylko o pieniądze. Chodzi o to, żeby Polska miała własną produkcję. W czasie pandemii widzieliśmy, jak szybko łańcuchy dostaw mogą się załamać. Wolę nie myśleć, co by było w razie wojny. Dlaczego mielibyśmy niszczyć lokalną produkcję, skoro możemy sprzedawać tu, na miejscu, dla naszych firm i mieszkańców?

reklama

Polityka i nieuczciwa konkurencja

Do sytuacji odnosi się również poseł PiS Grzegorz Woźniak, który podkreśla, że rolnicy bronią nie tylko własnego bytu, ale także polskiego interesu narodowego: – Umowa Mercosur to nie tylko problem rolników, to problem wszystkich Polaków. Rolnicy bronią jakości naszej żywności i funkcjonowania polskiego rolnictwa w przyszłości. Musimy wspierać ich walkę o swoje prawa – mówi. Woźniak dodaje, że problem jest także unijny: – My, jako Unia Europejska, podnosimy standardy jakości i nakładamy wymogi na rolników. Tymczasem import z Ameryki Południowej nie spełnia żadnych norm. To nie jest uczciwa konkurencja – podkreśla. – Polskie firmy sprowadzały wcześniej produkty z Ameryki Południowej, ale pośredniczyły w tym firmy niemieckie czy holenderskie. My jesteśmy za słabi, a to będzie wielki problem dla naszych rolników w przyszłości – dodaje Woźniak i ostrzega: – Trzeba walczyć o swoje. Spadek sprzedaży o kilka procent w ciągu roku? Do momentu, kiedy machina unijna się tym zajmie, wielu naszych rolników nie będzie już na rynku.

reklama

Twarde stanowisko lokalnych rolników

Stanowisko lokalnych rolników jest równie niepokojące. 14 producentów z powiatu Garwolińskiego złożyło w naszej redakcji oświadczenie, w którym alarmują o dramatycznej sytuacji w polskim rolnictwie i zagrożeniach płynących z polityki krajowej oraz międzynarodowej:

"Nie możemy milczeć wobec tego, co dzieje się z polską wsią i produkcją żywności. Rolnicy – ludzie ciężko pracujący od pokoleń – zostali całkowicie pominięci. Ministerstwo udaje, że problem nie istnieje, a sytuacja staje się krytyczna.

Od 1989 roku wynagrodzenia w innych grupach zawodowych – wśród pracowników budżetówki, sędziów, prokuratorów, lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli, policjantów – wzrosły kilkukrotnie. Tymczasem rolnicy pozostają w stagnacji, a instytucje skupujące ich produkty często działają na ich niekorzyść, okradając ich w biały dzień.

reklama

Podajemy przykłady: ubojnie skupują żywiec dorosły, ważący 600 kg, po 10–11 zł za kilogram, a po przetworzeniu w Europie cena mięsa osiąga 100 zł za kilogram. Jak mamy to wytrzymać? Jak utrzymać gospodarstwa, skoro nasze produkty są systematycznie dewaluowane?

Podobnie wygląda sytuacja z mlekiem. W jednej z mleczarni w województwie mazowieckim byliśmy zmuszeni zakończyć produkcję z powodu nieuczciwego traktowania. Pracownicy odchodzący z kierownictwa dostawali odprawy po 90 tysięcy złotych, bez podziału zysków wypracowanych przez rolników. Często fałszowano wyniki badań białka, tłuszczu, a nawet badania mikrobiologiczne, co stawiało nasze produkty w złym świetle i pozbawiało nas uczciwego wynagrodzenia.

Jeżeli sytuacja będzie się utrzymywać, rolnicy będą zmuszeni wyzbyć się gospodarstw, a Polska straci swoją niezależność żywnościową. Jeszcze dziś część ziemi i produkcji pozostaje w rękach Polaków, ale jeśli nic się nie zmieni, wkrótce wszystko zostanie przejęte przez obce podmioty.

Nie domagamy się dopłat ani specjalnego traktowania – chcemy jedynie, aby nasza praca była opłacalna, aby nasze gospodarstwa mogły przetrwać i abyśmy mogli dostarczać Polakom zdrową, lokalną żywność. Chcemy być traktowani sprawiedliwie i mieć realny wpływ na przyszłość polskiego rolnictwa.

To ostatni moment, aby zwrócić uwagę opinii publicznej i decydentów: jeśli nie podejmiemy natychmiastowych działań, polska wieś przestanie istnieć w obecnym kształcie, a my stracimy kontrolę nad tym, czym żywimy własne społeczeństwo".

Rynkowe zagrożenia i apel do konsumentów

Daniel Owczarczyk dodaje, że problemem są nie tylko ceny, ale także struktura rynku i polityka handlowa: – Przypływa tania wieprzowina z Niemiec, masło z USA, a lokalni rolnicy są wykańczani. Konsument nie odczuwa różnicy cen, pośrednicy zarabiają, a my tracimy. Jeśli umowa Mercosur wejdzie w życie, część gospodarstw może wygasnąć, bo po prostu nie będzie opłacalne produkować żywności – mówi.

Polska wieś stoi dziś na rozdrożu. Rolnicy, którzy przez pokolenia budowali swoją pracą bezpieczeństwo żywnościowe kraju, są coraz bardziej bezradni wobec taniej zagranicznej żywności, nieprzystających do realiów norm unijnych i decyzji politycznych podejmowanych w odległych gabinetach. Jak mówi Daniel Owczarczyk "rolnicy nie chcą dopłat, chcą po prostu, żeby ich praca była opłacalna, żeby mogli przetrwać i dostarczać zdrową żywność Polakom".

Tymczasem konsument, często nieświadomy, kupuje produkty z importu, nie dostrzegając, że tym samym niszczy lokalną gospodarkę. Poseł Woźniak przypomina: "Musimy patrzeć na to, co kupujemy. Kupując polskie sery, mleko, wędliny – możemy uratować nasze rolnictwo. Polak potrafi."

Czy potrafimy? Czy potrafimy zrozumieć, że za każdym litrem mleka, każdym kłosem zbóż czy kawałkiem mięsa stoi ciężka, czasem pokoleniowa praca? Jeśli nie, za kilka lat polskie pola będą pełne ciszy, a sklepy – zagranicznych produktów. Polska wieś potrzebuje dziś więcej niż wsparcia – potrzebuje szacunku i sprawiedliwych zasad gry. Bo jeśli to przepadnie, przepadnie nie tylko lokalne rolnictwo, ale i fragment naszej tożsamości.

Artykuł był opublikowany w numerze 3/2026 Nowego Głosu Garwolina

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo