Druga w marcu sesja nadzwyczajna, zwołana na wniosek sześciu radnych klubu Prawa i Sprawiedliwości, miała doprowadzić do odwołania przewodniczącego rady Michała Pałyski. Ostatecznie zakończyła się jednak bez rozstrzygnięcia.
Największy klub bez miejsca w prezydium
W swoim wystąpieniu podczas sesji starosta Iwona Kurowska wielokrotnie podkreślała, że w jej ocenie obecny układ w prezydium rady nie odzwierciedla politycznego podziału mandatów.
– Największy klub w tej Radzie, Klub Radnych Prawa i Sprawiedliwości, nie posiada swojej reprezentacji w prezydium. Ani pan przewodniczący, ani panowie wiceprzewodniczący nie są z tego klubu – mówiła.
Kurowska porównała sytuację w powiecie do sporów na szczeblu ogólnopolskim.
– Powtarza się sytuacja, którą obserwujemy na poziomie centralnym, gdzie największy klub również nie ma swojej reprezentacji w prezydium – stwierdziła.
Krytyka sposobu prowadzenia obrad
Znaczna część wystąpienia starosty była poświęcona ocenie pracy przewodniczącego rady.
– To, co się dzieje na sesjach Rady Powiatu, zdecydowanie przekroczyło wszelkie dopuszczalne normy – mówiła. Jej zdaniem przewodniczący nie prowadzi obrad w sposób samodzielny.
– Osoba, której zadaniem jest prowadzenie obrad rady, powinna robić to samodzielnie. Tymczasem mamy sytuację, w której podczas sesji różne osoby spoza rady podpowiadają przewodniczącemu, co ma robić – podkreślała.
Spór o podpisanie wniosku
Jednym z bardziej osobistych fragmentów wystąpienia starosty była sprawa podpisania wniosku o przyznanie jej odznaczenia za wieloletnią służbę publiczną.
– Gdyby pan przewodniczący przyjechał, przeczytał wniosek i uznał, że nie zasłużyłam na ten medal, zrozumiałabym to. Ale pan nawet nie przyjechał, żeby ten wniosek przeczytać – mówiła.
Jak dodała, wniosek był dla niej przede wszystkim testem bezstronności przewodniczącego.
– To było sprawdzam. Żeby dać panu okazję stanąć ponad pewnymi kwestiami. Niestety to sprawdzam zostało wykorzystane w bardzo negatywny sposób – oceniła.
"Zamiast merytoryki – donosy"
Starosta zarzucała również części radnych prowadzenie politycznej walki poprzez zawiadomienia kierowane do różnych instytucji.
– Zamiast pójść w merytorykę, poszliście państwo w donosy. Na mnie, na wicestarostę, na radnych. Tych zawiadomień było tyle, że już nawet ich nie liczę – mówiła.
Jednocześnie podkreślała, że – jak twierdzi – żadne z tych zawiadomień nie zakończyło się postawieniem zarzutów.
– Uprzejmie informuję mieszkańców, że żadne z tych zawiadomień nie zakończyło się jakimkolwiek postawieniem zarzutów. Każda z tych spraw zakończyła się odmową wszczęcia albo umorzeniem – przekonywała.
"To nie wasz sukces. To wynik naszego konfliktu"
W swoim wystąpieniu starosta Iwona Kurowska nawiązała także do wcześniejszych napięć politycznych w powiecie oraz do zarzutów, jakie – jak mówiła – pojawiają się w przestrzeni publicznej po jej politycznym porozumieniu z wicestarostą Mirosławem Walickim.
– Pojawia się w przestrzeni publicznej zarzut: „dogadałaś się z Walickim, jak mogłaś?”. I to jest największa moja wina – moja i Mirka – że potrafiliśmy się dogadać. To wraca do mnie wielokrotnie jako zarzut. A ja powiem państwu tak: to, że jest was w tej Radzie tyle osób, to nie jest wasz sukces. To jest wynik naszego konfliktu. Przez ostatnie lata dwie potężne siły walczyły naprzeciwko siebie i to dzięki temu zdobyliście tylu radnych. Ale dziś te dwie siły się połączyły. Połączyły się i idziemy razem – mówiła starosta podczas sesji.
Kurowska podkreślała, że obecne porozumienie między dawnymi politycznymi rywalami jest – w jej ocenie – jednym z powodów napięć w radzie powiatu. Jak stwierdziła, połączenie tych środowisk tworzy dziś silny blok polityczny.
To właśnie w tym kontekście padły również jej wcześniejsze słowa o „dwóch potężnych siłach”, które – jak mówiła – zdecydowały się działać wspólnie.
Mimo długiej i momentami bardzo ostrej dyskusji sesja nie przyniosła rozstrzygnięcia. Już pierwsze głosowanie proceduralne zakończyło się remisem – 11 głosów „za” i 11 „przeciw”.
Taki sam wynik padł przy głosowaniu nad powołaniem komisji skrutacyjnej. Bez niej nie można było przeprowadzić tajnego głosowania nad odwołaniem przewodniczącego.
W efekcie Michał Pałyska pozostał na stanowisku.
Polityczny thriller w powiecie
Ostatnia sesja pokazała jedno bardzo wyraźnie – konflikt w Radzie Powiatu Garwolińskiego nie tylko nie wygasa, ale wchodzi w kolejną fazę.
Z jednej strony mamy deklarację starosty, że wnioski o zmianę przewodniczącego będą składane "do skutku", z drugiej – arytmetykę w radzie, która od miesięcy pozostaje nieubłagana. Ten układ sprawia, że każda kolejna próba może zakończyć się dokładnie takim samym wynikiem jak poprzednia – remisem, który nie daje zwycięstwa żadnej ze stron. Politycznie oznacza to jedno: wojna pozycyjna.
Nie będzie szybkiego rozstrzygnięcia, nie będzie jednego głosowania, które zamknie sprawę. Będą kolejne sesje, kolejne wnioski i kolejne próby przechylenia szali. Obie strony okopały się na swoich stanowiskach, liczą głosy i czekają na najmniejszy błąd przeciwnika, który pozwoli przechylić szalę. W takiej wojnie nie ma jednak szybkich zwycięstw – są za to kolejne starcia, kolejne sesje i kolejne remisy...

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.