Polityczny thriller i wojna pozycyjna w powiecie. I co z tym patem zrobić?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: ok

Polityczny thriller i wojna pozycyjna w powiecie. I co z tym patem zrobić? - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z powiatu garwolińskiegoPolityczny thriller w powiecie garwolińskim trwa – i wszystko wskazuje na to, że szybko się nie zakończy. W Radzie Powiatu od miesięcy utrzymuje się pat. Podczas drugiej w marcu sesji nadzwyczajnej znów podjęto próbę odwołania przewodniczącego rady Michała Pałyski. Próba zakończyła się tak samo jak poprzednia – remisem. Tymczasem starosta Iwona Kurowska nie pozostawia wątpliwości: konflikt będzie trwał, a wnioski o zmianę przewodniczącego będą ponawiane. – Gwarantuję państwu, że te dwie siły, które się połączyły, to jest naprawdę potężna siła. Nie rozbijecie nas. Wiemy, jaki mamy cel. Jeśli będzie 11 do 11, to nie znaczy, że wy wygraliście. To znaczy, że nie macie większości. Nie macie większości. I my to wykorzystamy. Nie dziś, to kiedy indziej. Będziemy te wnioski składać do skutku.” – mówiła podczas sesji.
reklama

Druga w marcu sesja nadzwyczajna, zwołana na wniosek sześciu radnych klubu Prawa i Sprawiedliwości, miała doprowadzić do odwołania przewodniczącego rady Michała Pałyski. Ostatecznie zakończyła się jednak bez rozstrzygnięcia. 

Największy klub bez miejsca w prezydium

W swoim wystąpieniu podczas sesji starosta Iwona Kurowska wielokrotnie podkreślała, że w jej ocenie obecny układ w prezydium rady nie odzwierciedla politycznego podziału mandatów.

– Największy klub w tej Radzie, Klub Radnych Prawa i Sprawiedliwości, nie posiada swojej reprezentacji w prezydium. Ani pan przewodniczący, ani panowie wiceprzewodniczący nie są z tego klubu – mówiła.

Kurowska porównała sytuację w powiecie do sporów na szczeblu ogólnopolskim.

– Powtarza się sytuacja, którą obserwujemy na poziomie centralnym, gdzie największy klub również nie ma swojej reprezentacji w prezydium – stwierdziła.

reklama

Krytyka sposobu prowadzenia obrad

Znaczna część wystąpienia starosty była poświęcona ocenie pracy przewodniczącego rady.

– To, co się dzieje na sesjach Rady Powiatu, zdecydowanie przekroczyło wszelkie dopuszczalne normy – mówiła. Jej zdaniem przewodniczący nie prowadzi obrad w sposób samodzielny.

– Osoba, której zadaniem jest prowadzenie obrad rady, powinna robić to samodzielnie. Tymczasem mamy sytuację, w której podczas sesji różne osoby spoza rady podpowiadają przewodniczącemu, co ma robić – podkreślała.

Spór o podpisanie wniosku

Jednym z bardziej osobistych fragmentów wystąpienia starosty była sprawa podpisania wniosku o przyznanie jej odznaczenia za wieloletnią służbę publiczną.

– Gdyby pan przewodniczący przyjechał, przeczytał wniosek i uznał, że nie zasłużyłam na ten medal, zrozumiałabym to. Ale pan nawet nie przyjechał, żeby ten wniosek przeczytać – mówiła.

reklama

Jak dodała, wniosek był dla niej przede wszystkim testem bezstronności przewodniczącego.

– To było sprawdzam. Żeby dać panu okazję stanąć ponad pewnymi kwestiami. Niestety to sprawdzam zostało wykorzystane w bardzo negatywny sposób – oceniła.

"Zamiast merytoryki – donosy"

Starosta zarzucała również części radnych prowadzenie politycznej walki poprzez zawiadomienia kierowane do różnych instytucji.

– Zamiast pójść w merytorykę, poszliście państwo w donosy. Na mnie, na wicestarostę, na radnych. Tych zawiadomień było tyle, że już nawet ich nie liczę – mówiła.

Jednocześnie podkreślała, że – jak twierdzi – żadne z tych zawiadomień nie zakończyło się postawieniem zarzutów.

– Uprzejmie informuję mieszkańców, że żadne z tych zawiadomień nie zakończyło się jakimkolwiek postawieniem zarzutów. Każda z tych spraw zakończyła się odmową wszczęcia albo umorzeniem – przekonywała.

reklama

"To nie wasz sukces. To wynik naszego konfliktu"

W swoim wystąpieniu starosta Iwona Kurowska nawiązała także do wcześniejszych napięć politycznych w powiecie oraz do zarzutów, jakie – jak mówiła – pojawiają się w przestrzeni publicznej po jej politycznym porozumieniu z wicestarostą Mirosławem Walickim.

– Pojawia się w przestrzeni publicznej zarzut: „dogadałaś się z Walickim, jak mogłaś?”. I to jest największa moja wina – moja i Mirka – że potrafiliśmy się dogadać. To wraca do mnie wielokrotnie jako zarzut. A ja powiem państwu tak: to, że jest was w tej Radzie tyle osób, to nie jest wasz sukces. To jest wynik naszego konfliktu. Przez ostatnie lata dwie potężne siły walczyły naprzeciwko siebie i to dzięki temu zdobyliście tylu radnych. Ale dziś te dwie siły się połączyły. Połączyły się i idziemy razem – mówiła starosta podczas sesji.

reklama

Kurowska podkreślała, że obecne porozumienie między dawnymi politycznymi rywalami jest – w jej ocenie – jednym z powodów napięć w radzie powiatu. Jak stwierdziła, połączenie tych środowisk tworzy dziś silny blok polityczny.

To właśnie w tym kontekście padły również jej wcześniejsze słowa o „dwóch potężnych siłach”, które – jak mówiła – zdecydowały się działać wspólnie.

Mimo długiej i momentami bardzo ostrej dyskusji sesja nie przyniosła rozstrzygnięcia. Już pierwsze głosowanie proceduralne zakończyło się remisem – 11 głosów „za” i 11 „przeciw”.

Taki sam wynik padł przy głosowaniu nad powołaniem komisji skrutacyjnej. Bez niej nie można było przeprowadzić tajnego głosowania nad odwołaniem przewodniczącego.

W efekcie Michał Pałyska pozostał na stanowisku.

Polityczny thriller w powiecie

Ostatnia sesja pokazała jedno bardzo wyraźnie – konflikt w Radzie Powiatu Garwolińskiego nie tylko nie wygasa, ale wchodzi w kolejną fazę.

Z jednej strony mamy deklarację starosty, że wnioski o zmianę przewodniczącego będą składane "do skutku", z drugiej – arytmetykę w radzie, która od miesięcy pozostaje nieubłagana. Ten układ sprawia, że każda kolejna próba może zakończyć się dokładnie takim samym wynikiem jak poprzednia – remisem, który nie daje zwycięstwa żadnej ze stron. Politycznie oznacza to jedno: wojna pozycyjna.

Nie będzie szybkiego rozstrzygnięcia, nie będzie jednego głosowania, które zamknie sprawę. Będą kolejne sesje, kolejne wnioski i kolejne próby przechylenia szali. Obie strony okopały się na swoich stanowiskach, liczą głosy i czekają na najmniejszy błąd przeciwnika, który pozwoli przechylić szalę. W takiej wojnie nie ma jednak szybkich zwycięstw – są za to kolejne starcia, kolejne sesje i kolejne remisy...

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo