To Maciej Sobiech, 28-letni mieszkaniec Garwolina uratował 14-letnią dziewczynę

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: Adrian Stoń

To Maciej Sobiech, 28-letni mieszkaniec Garwolina uratował 14-letnią dziewczynę - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z GarwolinaWe wtorek 14 lutego dziewczynka, która jeździła na łyżwach na zbiorniku retencyjnym w Garwolinie, w okolicy amfiteatru wpadła do wody. Jeszcze przed przybyciem służb ratowniczych na pomoc dziewczynce pobiegł świadek zdarzenia Maciej Sobiech, mieszkaniec Garwolina, który ani chwili nie wahał się by wejść na lód i wyciągnąć z wody 14-latkę. Maciej - choć zachował się jak bohater - mówi, że wcale nie czuje się bohaterem.
reklama
- Przed godz. 18 do Stanowiska Kierowania PSP w Garwolinie wpłynęła informacja  o zdarzeniu w Garwolinie, gdzie pod 14-letnią dziewczyną, która jeździła na łyżwach na zbiorniku retencyjnym przy amfiteatrze załamał się lód. Została ona wyciągnięta z wody przez świadka zdarzenia i w chwili przybycia na miejsce zastępów straży znajdowała się na brzegu. Z uwagi na brak zespołu pogotowia ratunkowego, strażacy przenieśli poszkodowaną do samochodu gaśniczego, w celu zabezpieczenia przed dalszym wychłodzeniem oraz podali jej tlen. Następnie ratownicy kontrolowali funkcje życiowe nastolatki do czasu przybycia pogotowia. W akcji trwającej ponad pół godziny uczestniczyły dwa zastępy PSP






- Szedłem wzdłuż rzeki na przystanek autobusowy, bo wybierałem się do Warszawy na walentynkową kolację do mojej ukochanej. Gdy byłem w połowie bulwaru usłyszałem krzyki, że ktoś potrzebuje pomocy. Zacząłem biec, przebiegłem przez rzekę i zobaczyłem dziewczynkę, która opierała się tylko na łokciach, a resztę ciała miała zanurzoną w wodzie. Od razu rzuciłem swoje rzeczy i bez zastanowienia wbiegłem na lód, położyłem się i zacząłem się czołgać do dziewczynki. Nic się nie odzywałem, zacząłem szarpać ją za ubranie, było strasznie ciężko ją wyciągnąć. Gdy ją wyciągnąłem, przyszedł kolega na łyżwach – Marcin Targoński. Pomógł mi przenieść dziewczynę na ławkę i tam ją pocieszał, dał jej kurtkę i zadzwonił po pomoc
reklama






Miejsce gdzie wpadła dziewczyna powinno być oznaczone. Ja co roku chodzę na łyżwy i wiem, gdzie nie można jeździć. W tym miejscu zawsze jest cienki lód, albo wcale go nie ma, bo tam jest ujście z rzeki. Nie wolno podjeżdżać też w miejsca, gdzie spada woda. Nie wybierajmy się na łyżwy sami
reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo