– Nie ma już PiS-u, do którego wstępowałem – napisał.
To jedno z najpoważniejszych politycznych pęknięć w lokalnych strukturach Prawa i Sprawiedliwości od lat. Krzysztof Żochowski, który już czwartą kadencję zasiada w Sejmiku Województwa Mazowieckiego, poinformował w mediach społecznościowych, że występuje z partii. Jak podkreślił, nie była to decyzja podjęta nagle.
– Po wielu latach wspólnego działania nadszedł moment, w którym moje dalsze uczestnictwo w partii PiS przestało być możliwe. Moja rezygnacja to decyzja poprzedzona długą refleksją – napisał.
Jedno z najmocniejszych zdań w jego oświadczeniu padło chwilę później.
– Aktualnie, po dokonanym rozpadzie, nie ma już PiS-u, do którego wstępowałem – stwierdził Żochowski.
Cztery kadencje w Sejmiku. Teraz mówi: dość
Żochowski przez lata był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci związanych z Prawem i Sprawiedliwością w powiecie garwolińskim. Od czterech kadencji pełni funkcję radnego Sejmiku Województwa Mazowieckiego.
W swoim oświadczeniu podziękował ludziom, z którymi przez lata działał w partii.
– Serdecznie dziękuję wszystkim wspaniałym Koleżankom i Kolegom, z którymi przez te wszystkie lata udało się dokonać wielu dobrych rzeczy dla Polski, Mazowsza i Powiatu Garwolińskiego – napisał.
Jednocześnie jasno zaznaczył, że jego odejście nie wynikało z jednego wydarzenia. Wskazał dwa obszary powodów swojej decyzji: lokalny i ogólnopolski. I właśnie lokalna część oświadczenia była najbardziej bezpośrednia.
Wprost o Woźniaku i Kurowskiej
Żochowski nie ograniczył się do ogólnej krytyki partyjnych struktur. Wskazał konkretne osoby. Jego zdaniem problem zaczął się jeszcze przed ostatnimi wyborami samorządowymi, podczas układania list wyborczych do Rady Powiatu Garwolińskiego.
– Na pierwszy składa się moja skrajnie negatywna ocena działań lokalnych struktur PiS, czyli najpierw nie mieszczące się w cywilizowanych normach działania posła Grzegorza Woźniaka przy układaniu list wyborczych do rady powiatu garwolińskiego przed ostatnimi wyborami – napisał.
To jednak nie koniec.
W dalszej części oświadczenia odniósł się do sytuacji w samorządzie powiatowym i sposobu sprawowania władzy przez starostę Iwonę Kurowską.
– A następnie skandaliczny sposób sprawowania władzy w powiecie garwolińskim przez starostę Iwonę Kurowską – stwierdził.
Podkreślił przy tym, że wcześniej próbował reagować.
– Moje protesty w tych kwestiach nie znalazły skutecznego odzewu wśród władz partyjnych – napisał.
To ważny fragment oświadczenia, bo pokazuje, że – według relacji Żochowskiego – decyzja o odejściu była finałem wcześniejszego, wewnętrznego sporu i prób jego rozwiązania.
"Nie chciałbym, aby to stało się standardem"
W dalszej części oświadczenia Żochowski poszedł jeszcze dalej. Lokalną sytuację w powiecie garwolińskim przedstawił jako coś, czego – jego zdaniem – nie chciałby widzieć jako modelu funkcjonowania partii w szerszej skali.
– W żadnym wypadku nie chciałbym, aby to, co dzieje się w moim rodzinnym powiecie, stało się standardem ogólnokrajowym – napisał.
Następnie sformułował bardzo poważny zarzut wobec całej formacji.
– Partia PiS, która nie potrafi poradzić sobie z niedopuszczalnymi działaniami swoich funkcjonariuszy, traci legitymację do aspirowania o władzę w ojczyźnie – stwierdził.
To już nie była krytyka konkretnej decyzji czy lokalnego sporu. Żochowski wprost zakwestionował zdolność partii do reagowania na działania własnych działaczy.
Krytyka nie tylko lokalna
Były już członek PiS zaznaczył jednak, że jego decyzja miała również drugi wymiar.
– Aspekt ogólny to nasilające się wypalenie programowe partii, brak realnych odpowiedzi na wyzwania, które niesie współczesna rzeczywistość, a nade wszystko atmosfera gorszących sporów i potępieńczych swarów – napisał.
Według Żochowskiego obecna sytuacja w partii nie dawała już podstaw do skutecznego, wspólnego działania. To znaczące słowa człowieka, który przez lata był nie tylko związany z PiS, ale również sprawował mandat radnego Sejmiku Województwa Mazowieckiego z ramienia tej formacji.
Odchodzi z partii, ale nie zamyka wszystkich drzwi
Żochowski zaznaczył jednocześnie, że wystąpienie z PiS nie oznacza automatycznego przejścia na pozycje całkowitej politycznej opozycji wobec dawnego środowiska.
– Nawet będąc poza partią będę wspierał jej wszystkie dobre inicjatywy, które służą ojczyźnie małej i wielkiej – zapowiedział.
Jednocześnie podkreślił, że poza strukturami partyjnymi zamierza swobodniej mówić o sprawach, z którymi się nie zgadza.
– Nie będę ograniczony w krytycznej dyskusji nad przyszłością, a w mojej ocenie niektóre z pomysłów aktualnie prezentowanych przez PiS są po prostu szkodliwe – napisał.
Po latach działalności w jednej formacji Krzysztof Żochowski postawił więc wyraźną granicę.
Nie odciął się od wszystkich ludzi, z którymi przez lata współpracował. Nie zadeklarował też, że od tej chwili będzie zwalczał każdą inicjatywę dawnej partii. Jednocześnie jego oświadczenie nie pozostawiło wątpliwości, że decyzja o odejściu była efektem głębokiego rozczarowania – zarówno tym, co działo się w lokalnych strukturach, jak i kierunkiem, w którym, jego zdaniem, zmierzało całe ugrupowanie.
– Nie ma już PiS-u, do którego wstępowałem – napisał Krzysztof Żochowski. Po wielu latach właśnie tym zdaniem symbolicznie zamknął swój rozdział w partii.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.