O opanowaniu miasta przez bolszewików informował na swoich łamach "Przegląd Ziemiański". W numerze 10-11 z 15 października 1920 roku, na stronie 3, w tekście pt. "Ze wsi i dworów na szlakach inwazji bolszewickiej. Z własnych korespondencji "Przeglądu Ziemiańskiego", czytamy (pisownia oryginalna): "W miejscowościach położonych po obu stronach traktu na odcinku Sobolew-Żelechów-Łuków bolszewicy "gościli" krótko, co najwyżej po 24-48 godzin. Na ogół zatrzymywało się tu ich niewielu, co prawda głównie z pośród maruderów, którzy pieszo dopędzali przeciągające oddziały swych wojsk z Żelechowa do Sobolewa i Garwolina podczas zbliżania się bolszewików do Warszawy i w kierunku odwrotnym podczas ucieczki bolszewików. Wobec niewielkiej odległości Garwolina i Sobolewa od Żelechowa o postojach w miejscowościach położonych między temi trzema punktami bolszewicy nie myśleli. I tylko temu mieszkańcy tych miejscowości przypisują i zawdzięczają, że mienie ich ocalało".
Pociski zraniły kilka osób
W Żelechowie, leżącym w połowie od drogi pomiędzy Łukowem i Garwolinem, bolszewicy urządzili sobie miejsce postoju. Chcieli przy tym zagospodarować się w tym miejscu od razu po swojemu. W wydanym wówczas rozkazie Wojenno-Rewolucyjnego Komitetu miasta Żelechowa oświadczano: "W uwolnionym od polskiej szlachty Żelechowie i żelechowskiej gminie ustanawia się władzę robotników i włościan, w osobie Wojenno-Rewolucyjnego Komitetu. Polscy pracownicy gnębieni dotąd przez szlachtę i dziedziców stali się wolnymi. Wolna praca ustanawia nową władzę w pracy - rozkaz ten podpisali: Prezes Komitetu St. Lipski (ex woźny magistr.), A. Nadler (kom.). Członkowie: S. Hepner (bund), R. Skwarczyńsi (rob.). Sekretarz: Naszarkowski".
Rewkom wybrał sobie na siedzibę mieszkanie burmistrza Żelechowa. Temu ostatniemu nakazano wynalezienie kwater dla najeźdźców oraz zawezwanie członków magistratu na posiedzenie w sprawie zajęcia się czynnościami wykonawczymi rozkazu.
"Przegląd Ziemiański": "Przewodniczący Komitetu oświadczył burmistrzowi, że personel biurowy będzie zmieniony oraz polecił dwie dziewczyny wiejskie, umiejące zaledwie pisać, wykwalifikować na biegłe maszynistki w ciągu paru dni. W chwili, gdy członkowie Magistratu zaczęli się schodzić na posiedzenie, zjawiły się nad miastem aeroplany, z których spadło kilka pocisków. Pociski te, które zraniły kilka osób, między innemi 2 bolszewików i 2 włościan, wywołały konsternację wśród bolszewików...starali się oni jednak ją maskować, lecz nie udało się im to wcale".
Splądrowali wszystko bardzo szczegółowo, zaglądając nawet na strych
W ciągu 20 minut – jak twierdził burmistrz – bolszewicy wyewakuowali się zupełnie razem z taborami na podwodach ściągniętych z folwarku i wsi okolicznych. Razem z nimi zabrała się znaczna liczba Żydów, głównie bundzistów. Mieli oni podejmować od samego początku bolszewików z niezwykłą gościnnością białym pieczywem i podobno kwiatami oraz cyceronować barbarzyńskiej hordzie.
Na stronie 3. czytamy: "O pośpiechu z jakim bolszewicy opuszczali Żelechów świadczyć może między in. fakt, że pozostawili prawie wszystkie owe akta, a m.in. tekst rozkazu Nr 2 częściowo już przepisywany z konceptu. Pozatem w aktach tych znalazła się lista z nazwiskami 150 osób z pośród miejscowych działaczy społecznych, które miały być skazane na śmierć. Według relacji osób wiarygodnych, listę Rewkom ułożył na podstawie informacji żydowskich. Z pośród innych szczegółów z pobytu bolszewików notujemy opowiedziany nam m.in. fakt, iż wśród zaaresztowanych obywateli miejscowych winą jednego było to, że dwa jego psy wabiono: 1) Lenin, a 2) Trocki".
Gospodarka bolszewicka na folwarku żelechowskim nie pozostała bez śladu. Dotyczyło to zwłaszcza pałacu Ordęgi, gdzie ocalała zaledwie część mebli.
Fragment tekstu: "Zaraz po zjawieniu się tam bolszewicy splądrowali wszystko b. szczegółowo, zaglądając nawet na strych. Obicia z mebli prawie wszystkie pozrywane; część stołów i krzeseł porozbijana, książki z szaf porozrzucane i porozrywane, podłogi zanieczyszczone. Oprócz tego bolszewicy zabrali nieco paszy i owsa oraz część pozostałego inwentarza. Zamierzonego wymłócenia i wywiezienia zboża (kazali przygotować maszyny i zamówili podwody) nie zdołali uskutecznić. Nie zdążyli też zarządzić nakazanego zebrania służby folwarcznej, mającego na celu utworzenie "komitetu parobczańskiego".
Ze zbiorów znaczna część przepadła wskutek wyniszczenia ich lub spasienia
W okolicach Żelechowa w kierunku Łukowa znaczniejsze straty poniósł majątek Podoskich w sąsiednim Jarczewie, leżący przy samej szosie. W pałacu ocalała zaledwie część mebli i pozostawionych przez właścicieli sprzętów, z których część udało się służbie zawczasu ukryć i przechować.
"Przegląd Ziemiański": "Natomiast mieszkanie administratora p. Wiśniewskiego przedstawiało widok rumowisk połamanych i porozbijanych mebli i sprzętów. Grabieży dopuszczali się razem z bolszewikami miejscowi chłopi i część służby folwarcznej, która dopiero pod presją i pod groźbą odpowiedzialności przed sądem doraźnym wojennym, o jakim wspominał przybyły w parę dni po wyjściu bolszewików administrator – zaczęła zrabowane rzeczy odnosić".
W inwentarzu Jarczew także poniósł spore straty. W stajniach i oborach, w których część inwentarza była wyprowadzona przed inwazją, pozostało zaledwie kilka sztuk i to zamienionych przez bolszewię na gorsze.
Fragment tekstu: "Ze zbiorów tegorocznych znaczna część przepadła w skutek wyniszczenia ich lub spasienia początkowo przez tabory uchodźców, następnie przez wojska nasze, a potem przez bolszewików, wreszcie przez włościan. Inne majątki okoliczne w Żelechowskiem, jako położona na uboczu od głównej arterji komunikacyjnej – od szosy wiodącej do i z Łukowa, a więc nie będące na drodze fali bolszewickiej, która w tej połaci kraju szła tym szlakiem – nie uległy takiemu zniszczeniu choć również i w nich nie obyło się bez rabunku mienia cudzego, zarówno przez bolszewików, jak i przez ludność wiejską, a częściowo z małemi wyjątkami i przez służbę folwarczną, wśród której agitatorzy Zw. Zaw. Rob. Rol. działali i przygotowywali grunt dla bolszewików".
W powiecie łukowskim zauważyć można było takie same skutki inwazji bolszewickiej, jak w okolicach Żelechowa. Znakiem rozpoznawczym czerwonej zarazy było bezprzykładne grabienie i łupienie polskiego mienia.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.