Mleczarnia w Górznie podczas niemieckiej okupacji była miejscem dla obu stron barykady kluczowym. Wróg po przejęciu zakładu stworzył w nim skład żywności, która była rekwirowana miejscowym chłopom. Niemcy rozdysponowywali prowiantem, zaspokajając swoje potrzeby. Unieszkodliwianie tego typu obiektów stanowiło jedno z zadań jednostek zbrojnych Armii Krajowej.
Mleczarnia w Górznie, będąca dla okupanta punktem strategicznym dla prowadzenia działań w regionie, została zlikwidowana przez miejscowe podziemie w roku 1942. W krótkim czasie zakład hitlerowcy ponownie uruchomili.
Byli zaopatrzeni w pistolety i rewolwery
W drugim kwartale 1943 roku komendantura Obwodu "Gołąb" Garwolin nakazała podległym jej oddziałom ponowne unieszkodliwienie zakładu. Termin akcji został wyznaczony na 12 czerwca, a do jej przeprowadzenia oddelegowani zostali zaprawieni w tego typu operacjach ludzie. Znajdowali się wśród nich, kierujący sprawami organizacyjnymi, Władysław Jóźwicki ps. "Sęp" i Stanisław Michalski ps. "Bor". Podczas akcji ww. dwójce towarzyszyli: Stanisław Paziewski ps. "Brzoza", Jan Więckowski ps. "Bolek", Stanisław Gałązka ps. "Konar" i Władysław Niezgoda ps. "Szczupak". Uczestnicy operacji byli zaopatrzeni w pistolety i rewolwery.
fot. Władysław Jóźwicki ps. "Sęp" został zamordowany przez Niemców na "Lisich Jamach" w lesie koło Miętnego (Publiczna Szkoła Podstawowa im. Władysława Jóźwickiego w Górznie; pspgorzno.edupage.org)
Finalnie akcja została przeprowadzona w nocy z 13 na 14 czerwca 1943 roku. Operacja rozpoczęła się umówionym wcześniej zerwaniem połączenia telefonicznego z Garwolinem. W czasie, gdy partyzanci przystąpili do zadania, do Górzna bez zapowiedzenia dotarła jednostka niemieckich żandarmów. Jej przybycie do miejscowości nie było przypadkiem. Oddział posiadał dokładne rozeznanie co do miejsca i godziny akcji. Należy domniemywać, iż doszło do donosu jednej z osób znających szczegóły operacji. Żandarmi otoczyli partyzantów i ostrzelali ich serią z karabinów maszynowych. Nieprzyjacielskie kule dosięgły wówczas 27-letniego Stanisława Paziewskiego ps. "Brzoza", będącego inżynierem i liczącego tyleż samo lat Jana Więckowskiego ps. "Bolek", który był lotnikiem.
Pochówek był możliwy dzięki wójtowi i proboszczowi
Śmierć dwóch zasłużonych żołnierzy miejscowej placówki Armii Krajowej stanowiła niepowetowaną stratę dla lokalnych struktur największej polskiej organizacji konspiracyjnej, ale także całej społeczności gminy Górzno.
15 czerwca w Górznie doszło do uroczystego pogrzebu "Brzozy" i "Bolka". W ostatniej drodze żołnierzom, mimo okupacji i grożącego uczestnikom pochówku niebezpieczeństwa, towarzyszyły tłumy miejscowej ludności. Pogrzeb przerodził się w patriotyczną demonstrację. Godne złożenie partyzantów do grobu było możliwe dzięki wsparciu zaangażowanego w działalność podziemną wójta gminy Górzno Piotra Michalaka i proboszcza miejscowej parafii księdza Aleksandra Ejmego.
W czasie akcji likwidacyjnej mleczarni, jak było podane powyżej, brał udział także Władysław Jóźwicki ps. "Sęp". Był on pracownikiem Urzędu Gminy Górzno. Został aresztowany przez Niemców prawdopodobnie podczas towarzyszącego akcji żandarmów przeczesywania okolicznego terenu. Po pochwyceniu przez wroga został skrępowany i uwięziony pod stodołą Stanisława Latuszka, a w końcu przetransportowany do aresztu w Garwolinie.
Władysław Jóźwicki w okresie okupacji pełnił funkcję zastępcy komendanta lokalnej placówki Związku Walki Zbrojnej, z czasem przeformowanej w Armię Krajową. Pośredniczył pomiędzy komendą Obwodu "Gołąb" Garwolin a podlegającą mu Placówką Górzno. Był łącznikiem, przekazywał rozkazy i dokumenty. Uczestniczył w redagowaniu jednego z konspiracyjnych biuletynów kolportowanych w regionie. Z miasta powiatowego do gminy Górzno przenosił podziemną bibułę niepodległościową.
Aresztowaniu "Sępa", obok oczywistego dramatu człowieka, towarzyszyła realna obawa rozpracowania przez wroga całej siatki Armii Krajowej wokół Górzna. Władysław Jóźwicki należał bowiem do najważniejszych osób miejscowego podziemia. Miał wiedzę na temat funkcjonowania miejscowej Placówki. Ujawnienie przez niego informacji wymuszonych przez wroga stwarzało śmiertelne niebezpieczeństwo dla członków lokalnego podziemia i groźbę rozbicia siatki.
fot. Stanisław Paziewski ps. "Brzoza" poległ w czasie akcji likwidacyjnej mleczarni w Górznie ("Miejsca Pamięci Narodowej Obszaru Lokalnej Grupy Działania", Forum Powiatu Garwolińskiego)
Ciało zostało zmasakrowane, a miejsce zbrodni zabezpieczone przez niemieckich żandarmów
"Sęp" przez Niemców został poddany brutalnym "przesłuchaniom". Mimo tego nie wyjawił wrogowi strategicznych informacji dotyczących funkcjonowania struktur AK w Górznie.
Władysław Jóźwicki został zamordowany przez niemieckich oprawców na tzw. Lisich Jamach, w lesie nieopodal wsi Miętne. W nim też w latach 1942-1943 żołnierze okupanta zamordowali około 2,5 tysiąca ludzi, wśród których byli Polacy, a także Żydzi i Romowie. "Lisie Jamy" stały się miejscem największej zbrodni w okresie niemieckiej okupacji na terenie całej Ziemi Garwolińskiej.
Ciało "Sępa" zostało zmasakrowane, a miejsce zbrodni zabezpieczone przez niemieckich żandarmów. Kilka dni później członkowie lokalnych struktur Armii Krajowej z ppor. Stefanem Gorą ps. "Wilczek" na czele przy pomocy miejscowego gajowego przewieźli ciało Władysława Jóźwickiego na wozie przykrytym gałęziami do Unina. W godzinach nocnych zwłoki "Sępa" złożono w przydrożnym grobie. Po zakończeniu działań wojennych szczątki ciała bohatera zostały przeniesione na cmentarz parafialny w Górznie, w miejsce, gdzie spoczywają "Bolek" i "Brzoza".
W 1974 roku grób "Sępa" został wpisany przez Ministerstwo Budownictwa i Gospodarki Przestrzennej w wykaz cmentarzy wojennych. Dzisiaj Władysław Jóźwicki jest patronem Szkoły Podstawowej w Górznie.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.