Do redakcji Kuriera Garwolińskiego zaczęły docierać sygnały od mieszkańców Pilawy, którzy zauważyli martwe ryby w lokalnym zbiorniku wodnym. Na miejscu widać martwe ryby znajdujące się pod lodem oraz zamarznięte przy powierzchni wody.
Widok budzi niepokój, jednak – jak wyjaśnia Rafał Kuczborski, dyrektor Biura Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Siedlcach – zjawisko to ma naturalne przyczyny i jest efektem wyjątkowo trudnej zimy.
„Gruba warstwa lodu i śniegu odcięła dostęp światła”
Jak tłumaczy dyrektor PZW, problem pojawił się w wielu małych zbiornikach wodnych, szczególnie tych, które nie mają naturalnego przepływu wody.
– To się wydarzyło po tak ciężkiej zimie. Schodzące lody ze zbiorników zamkniętych, szczególnie małych i nieprzepływowych, dopiero teraz pokazują skutki – mówi Rafał Kuczborski.
Jak wyjaśnia, kluczowy był brak światła i tlenu w wodzie.
– Gruba warstwa lodu, przykryta dodatkowo grubą warstwą śniegu, spowodowała brak dostępu światła do roślin znajdujących się w wodzie. Nie było więc produkcji tlenu, a tlen jest zużywany przez różne organizmy wodne, w tym przez ryby – tłumaczy.
Takie zjawisko określa się mianem zimowej przyduchy.
– Są to typowe śnięcia pozimowe. Występują po tak zwanej przedusze zimowej. Po tej zimie obserwujemy je na bardzo wielu zbiornikach – dodaje.
Problem nie tylko w Pilawie
Jak podkreśla Rafał Kuczborski, podobne sytuacje występują w tym roku w wielu miejscach w kraju.
– To nie jest jedyny zbiornik. Na bardzo wielu wodach w tym roku niestety ta przyducha wystąpiła – mówi.
Dotyczy to również starorzeczy dużych rzek.
– Nawet na starorzeczach Bugu mamy przyduchy, choć są one okresowo połączone z rzeką. Ta zima była naprawdę bardzo sroga – podkreśla.
Małe zbiorniki są najbardziej narażone
Najbardziej podatne na takie zjawiska są zbiorniki, w których nie ma naturalnego przepływu wody.
– W zbiornikach, gdzie jest przepływ wody, problem jest mniejszy, bo woda cały czas się natlenia. Natomiast dużo zbiorników jest bez dopływu i odpływu – tak jak między innymi zbiornik w Pilawie – wyjaśnia dyrektor PZW.
Martwe ryby są sukcesywnie usuwane
Obecnie martwe ryby są stopniowo usuwane ze zbiornika. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ część z nich nadal znajduje się pod lodem.
– Tych zamarzniętych ryb nie da się wydobyć. Musimy czekać, aż wszystko odmarznie. Zbiorniki rozmarzają od brzegu i to, co zaczyna pływać, wędkarze sukcesywnie zbierają – mówi Rafał Kuczborski.
W Pilawie zbieraniem ryb zajmuje się lokalne koło Polskiego Związku Wędkarskiego w Pilawie, działające w imieniu okręgu PZW.
– Jedyną metodą jest regularne zbieranie tych ryb i ich utylizowanie. Nic więcej nie możemy zrobić – dodaje.
Nie wszystkie ryby zginęły
Eksperci uspokajają jednak, że sytuacja nie oznacza całkowitego zniszczenia życia w zbiorniku.
– Nigdy nie jest tak, że wszystkie ryby padną. Część zawsze przetrwa – podkreśla Rafał Kuczborski.
Jak podkreśla dyrektor PZW, lokalne koło wędkarskie w Pilawie od lat dba o rozwój zbiornika. Koło prowadzi również działania edukacyjne i organizuje zajęcia dla młodych wędkarzy.
Naturalne zjawisko po mroźnej zimie
Choć widok martwych ryb może budzić niepokój, jest to zjawisko znane od lat i związane z naturalnymi procesami zachodzącymi w przyrodzie.
– Takie zimy zdarzają się rzadko. Jeśli lód jest bardzo gruby i przykryty śniegiem, tlen w wodzie się wyczerpuje i pojawia się przyducha – podsumowuje Rafał Kuczborski.
Wraz z nadejściem cieplejszych dni zbiornik będzie stopniowo się rozmrażał, a martwe ryby będą sukcesywnie usuwane z wody.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.