"Jeśli nikt nie podtrzymuje pamięci, można ją stracić". Michał Sztelmach od 13 lat ocala Żelechów od zapomnienia

Opublikowano:
Autor: ok

"Jeśli nikt nie podtrzymuje pamięci, można ją stracić". Michał Sztelmach od 13 lat ocala Żelechów od zapomnienia - Zdjęcie główne
Autor: mat. prasowy

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z powiatu garwolińskiegoStare fotografie, rodzinne albumy, wspomnienia mieszkańców i historie, których próżno szukać w podręcznikach. Michał Sztelmach, twórca i administrator popularnego profilu "Dawny Żelechów", od 13 lat dokumentuje, zbiera i popularyzuje historię miasta oraz jego mieszkańców. Zaczęło się od dziecięcej ciekawości i jednego artykułu przeczytanego w lokalnej prasie. Dziś "Dawny Żelechów" obserwuje niemal 9 tysięcy osób, a wiele bezcennych fotografii i wspomnień, które mogłyby zniknąć bezpowrotnie, znalazło tam swoje miejsce. – Jeśli nikt jej nie podtrzymuje i nie pielęgnuje, pamięć o mieście można z czasem stracić – mówi Michał Sztelmach w rozmowie z nami.
reklama

Czy pamięć o mieście można stracić tak samo, jak pamięć o człowieku – powoli, niemal niezauważalnie, aż pewnego dnia okazuje się, że nie wiemy już, kto mieszkał w tym domu, jak wyglądała ta ulica, kim byli ludzie na starej fotografii? Co sprawiło, że uznał Pan, że tę pamięć trzeba ratować?

Pamięć o mieście, jeśli nikt jej nie podtrzymuje i nie pielęgnuje, można z czasem stracić. Dlatego tak ważne są działania mające na celu ocalenie od zapomnienia wydarzeń z przeszłości. Często jest tak, że w domowych albumach znajdują się nieopisane fotografie, ale dziadkowie już nie żyją, a dzieci lub wnukowie nie mają już kogo zapytać. Dlatego – póki jeszcze jest możliwość – należy rozmawiać ze starszymi osobami, prosić je o rozpoznawanie osób ze zdjęć, lokalizować dany kadr w czasie i wszystko notować.

reklama

Pierwsze przejawy zainteresowania historią Żelechowa pojawiły się u mnie, gdy miałem 10 lat. Przeczytałem wtedy w lokalnej prasie artykuł miejscowego regionalisty Jana Zduńczyka pt. "W Żelechowie mieszkali Żydzi". Dla mnie, ucznia czwartej klasy, było to coś, o czym wcześniej nie wiedziałem, i bardzo mnie to zainteresowało.

Innym opracowaniem, które mnie wtedy zainspirowało, była jednodniówka wydana w 1993 r. przez Szkołę Podstawową w Żelechowie z okazji nadania jej imienia Romualda Traugutta. Broszura dotyczyła historii szkoły, ale też miasta. Większość materiałów do tej jednodniówki została opracowana przez Grażynę Frankowską – również pasjonatkę historii lokalnej, moją późniejszą polonistkę.

W kolejnych latach, w szkole średniej i w okresie studiów, moje zainteresowanie Żelechowem nieco przygasło. Pasja do historii lokalnej odżyła u mnie w 2006 r., kiedy rozpocząłem pracę w Urzędzie Miasta i Gminy w Żelechowie. W czasopiśmie "Żelechowiak" publikowałem artykuły o przeszłości miasta.

reklama

Ogromny wpływ wywarła na mnie wydana w 2007 r. książka "Historia Żelechowa" autorstwa Zdzisława Wojtowicza. Lektura tej monografii dała mi impuls do tego, by samemu zająć się zgłębianiem i popularyzowaniem historii lokalnej.

Przechodząc w 2008 r. do pracy w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Żelechowie, kontynuowałem swoje zainteresowania historyczne. Wkrótce też podjąłem współpracę z redakcją "Echa Katolickiego", w którym publikowałem m.in. artykuły popularyzujące historię Żelechowa. Jednocześnie przygotowywałem prelekcje na konferencje i sesje popularnonaukowe organizowane w Żelechowie i na terenie powiatu garwolińskiego. Kilka moich opracowań ukazało się później na łamach "Zeszytów Historycznych Ziemi Garwolińskiej".

W 2009 r. podjąłem działania, które nadały ton mojej dalszej działalności popularyzatorskiej w zakresie historii lokalnej. Zacząłem odwiedzać mieszkańców, o których wiedziałem, że posiadają pokaźne zbiory starych zdjęć Żelechowa i okolic. Często gościłem u Eugeniusza Majka, Grażyny Frankowskiej, Wandy Wojtowicz i Barbary Maszkiewicz – pasjonatów dziejów miasta. Fotografie wypożyczałem, skanowałem i opisywałem.

reklama

Niebawem zdjęcia z archiwów prywatnych wzbogacone zostały o fotografie pozyskane z różnych instytucji. W miarę powiększania kolekcji powziąłem myśl, że warto byłoby stworzyć z tych zdjęć album fotograficzny. Zatytułowałem go "Żelechów na starej fotografii. Ocalić od zapomnienia". Dzięki życzliwości władz miasta album wydała w 2012 r. Gmina Żelechów.

Wydanie książki podniosło świadomość historyczną wśród mieszkańców, umocniło więź z miastem osób stąd się wywodzących, przywołało wspomnienia z przeszłości. Po lekturze publikacji wielu czytelników zaczęło przeglądać swoje rodzinne zbiory i udostępniać mi stare fotografie Żelechowa.

Dostrzegając rosnące znaczenie internetu, 8 sierpnia 2013 r. założyłem stronę "Dawny Żelechów" na Facebooku, aby za jej pomocą kontynuować ideę odkrywania i popularyzowania wiedzy o przeszłości Żelechowa.

reklama

"Dawny Żelechów" miał być początkowo Pana pasją. Dziś współtworzą go setki ludzi, którzy otwierają rodzinne albumy i przekazują swoje pamiątki. Jak to się Panu udało?

Po pierwsze, dzięki internetowi odległości nie mają znaczenia, a wszelkie informacje umieszczane w sieci rozprzestrzeniają się błyskawicznie. Media społecznościowe dodatkowo ułatwiają nawiązywanie kontaktów.

Dzięki stronie prowadzonej na Facebooku mogę docierać nie tylko do obecnych mieszkańców Żelechowa, ale przede wszystkim do osób, które dawno stąd wyjechały. Poprzez tradycyjne kanały komunikacji o wiele trudniej byłoby mi nawiązać kontakt z osobami z odległych krańców Polski czy świata. A wśród sympatyków strony są np. mieszkańcy Wielkiej Brytanii, Niemiec, Stanów Zjednoczonych, Holandii, Belgii, Irlandii, Francji, Norwegii czy Izraela.

Druga kwestia to atrakcyjna forma przekazu. Każdy wpis na Facebooku można skomentować lub udostępnić. Dzięki temu przygotowana przeze mnie treść idzie dalej i może trafić do kolejnych osób zainteresowanych przeszłością Żelechowa.

Po trzecie żyjemy w "społeczeństwie obrazkowym", a większość materiałów, które publikuję na stronie, to właśnie fotografie. Nic tak nie przyciąga uwagi, jak zdjęcie, które jest autentycznym zapisem danej chwili i bezpośrednio oddziałuje na emocje odbiorcy. U osób przeglądających stare fotografie wracają wspomnienia.

Sympatycy strony często uzupełniają w komentarzach moje opisy zdjęć, rozpoznają osoby i miejsca. W ten sposób wspólnie odkrywamy przeszłość. Co ciekawe, najbardziej aktywni na stronie okazują się ci, którzy spędzili w Żelechowie dzieciństwo i młodość, ale obecnie już tutaj nie mieszkają. Takie osoby mają wielki sentyment do naszego miasta.

Żelechów miał swoją społeczność żydowską, swoje dramaty wojenne, ludzi, którzy wyjechali, i tych, którzy zostali. Dlaczego dojrzała pamięć o mieście wymaga również pamiętania o tym, co trudne, niewygodne i bolesne?

Odkrywając, dokumentując i popularyzując historię, należy robić to rzetelnie i obiektywnie. Najgorszą rzeczą jest ideologizowanie historii, pisanie jej na nowo, wymazywanie niektórych faktów, bo komuś wydają się niewygodne bądź zbyt bolesne.

Społeczność żydowska zamieszkiwała Żelechów przez ponad 350 lat, przez znaczną część tego okresu stanowiąc większość mieszkańców miasta. Niezaprzeczalnym faktem jest więc to, że przeszłość Żelechowa współtworzyły dwa narody. W 1942 r. kilkusetletnie współistnienie Polaków i Żydów bestialsko przerwał okupant niemiecki, przeprowadzając Zagładę. Tego nie wolno wymazać z pamięci!

Tak samo rzetelnie, jak o społeczności żydowskiej, należy pisać o okresie PRL. Trzeba przedstawiać różne fakty z poprzedniego ustroju, pokazywać np. zdjęcia z obchodów 1 maja czy 22 lipca, dodając jednocześnie informację wyjaśniającą młodemu pokoleniu, w jakich okolicznościach ustanowione zostały te święta.

Przy tej okazji dodam, że bardzo dużą popularnością cieszą się fotografie właśnie z okresu PRL. Wielu sympatyków strony w tym czasie dorastało, kształciło się w Żelechowie, zdobywało zawód i chętnie wraca pamięcią do swoich młodzieńczych lat.

fot. W sierpniu 2023 roku, w uznaniu zasług w dziedzinie popularyzacji historii lokalnej, Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotr Gliński nadał Michałowi Sztelmachowi srebrną odznakę "Za opiekę nad zabytkami". Otrzymanie tego odznaczenia wpisało się w jubileusz 10-lecia strony Dawny Żelechów

Żyjemy w czasach, w których wszystko dzieje się szybko, a zdjęcia robimy tysiącami i równie szybko o nich zapominamy. Czy za kilkadziesiąt lat ktoś będzie potrafił odtworzyć nasze życie tak, jak dziś Pan odtwarza Żelechów z rodzinnych albumów?

Przyznam, że trochę się tego obawiam. Praktycznie wszystko jest teraz przechowywane na nośnikach elektronicznych bądź w sieci. Dyski komputerowe mają swoją żywotność. A jeśli kiedyś przestałby działać internet, to zapisy współczesności w postaci zdjęć czy różnych dokumentów mogą wyparować w okamgnieniu. Kiedyś wszystko było na papierze i mogło przetrwać setki lat.

Jako pewne zagrożenie widzę też rozwijającą się obecnie dość intensywnie sztuczną inteligencję. Ludzie coraz częściej na niej polegają, traktując ją niemal jak wyrocznię. Niestety AI potrafi często halucynować, czyli generować zmyślone fakty bądź podawać informacje o wydarzeniach, które nie miały miejsca, lub o osobach, które nigdy nie istniały. Próby odtwarzania historii przy użyciu sztucznej inteligencji mogą być ryzykowne.

Przez 13 lat mieszkańcy przysyłali Panu swoje rodzinne fotografie. Czy jest takie zdjęcie albo historia, która szczególnie Pana poruszyła i do dziś Pan o niej pamięta?

Jest kilka takich fotografii. Chyba najbardziej zapadło mi w pamięć zdjęcie wykonane około 1894 r., które przedstawia kościół parafialny tuż po rozbudowie. Jest to najstarsze zachowane zdjęcie żelechowskiego kościoła. Fotografię przekazała Wanda Wojtowicz.

Inne cenne zdjęcie, ze zbiorów Grzegorza Szymczaka, pochodzi z lat międzywojennych. Przedstawia żelechowskiego rabina witającego księdza biskupa, który przybył wizytować miejscową parafię.

Posiadam również unikatowe zdjęcia Żelechowa z okresu okupacji niemieckiej, które przesłał mi kiedyś Sebastian Wojda. Andrzej Chmielewski i Łukasz Żak udostępnili zaś cenne fotografie miasta z początku XX w. autorstwa Michała Greima – jednego z pierwszych fotografów na ziemiach polskich.

Warto dodać, że oprócz gromadzenia starych fotografii przeglądam również co jakiś czas różne biblioteki cyfrowe, gdzie można znaleźć mnóstwo interesujących rzeczy. Kiedyś natknąłem się na ryciny przedstawiające dwóch przedstawicieli rodu Ciołków z Żelechowa: Andrzeja – dowódcę chorągwi królewskiej nadwornej w bitwie pod Grunwaldem – oraz Stanisława – sekretarza królewskiego, poetę i biskupa poznańskiego. Ryciny pochodzą z 1578 r.

Znalazłem też unikatową rycinę z 1880 r. przedstawiającą wielki pożar Żelechowa.

Prowadzi Pan "Dawny Żelechów", kieruje Pan MGOK-iem, zajmuje się Pan historią miasta i jego dziedzictwem. Gdyby miał Pan powiedzieć, czego tak naprawdę od 13 lat próbuje Pan nauczyć mieszkańców poprzez ten portal – co by Pan powiedział?

Przez 13 lat próbuję pokazać, że Żelechów jest miastem o wielkiej historii, z którym związane są wielkie postacie znane nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Bogata przeszłość Żelechowa jest jego atutem i powinna być dla mieszkańców powodem do dumy. Tej historii wiele miejscowości nam zazdrości.

Kiedyś Żelechów był jednym z najznaczniejszych miast w regionie. Zlokalizowany był na starym trakcie wiodącym z Warszawy do Lublina. Później niestety znalazł się na uboczu, a jego rolę przejęły inne ośrodki.

Są rzeczy, których nie da się łatwo przeliczyć na pieniądze, ale które wymagają ogromnej ilości czasu, cierpliwości i konsekwencji. "Dawny Żelechów" jest jedną z nich. Co przez te 13 lat dawało Panu siłę, żeby nie odłożyć tego projektu, nawet wtedy, gdy nikt nie obiecywał Panu za tę pracę żadnej nagrody?

Jedni lubią uprawiać sport, inni słuchać muzyki, a ja od lat z pasją zgłębiam historię lokalną. Każda pasja ma to do siebie, że człowiek oddaje się jej przede wszystkim dla własnej satysfakcji, a nie dla profitów.

W moim przypadku odkrycie każdej nowej informacji, dokumentu czy nieznanego dotąd faktu dotyczącego historii Żelechowa daje mi ogromną radość, a jednocześnie motywuje do dalszych poszukiwań.

Stronę "Dawny Żelechów" obserwuje już niemal 9 tys. osób. Tak liczne grono odbiorców jest dla mnie nie tylko wielką nobilitacją, ale również zobowiązaniem, by nieustannie dbać o rzetelność, wiarygodność i jakość publikowanych treści.

Dziękuje za rozmowę.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo