Urodził się, tak jak i jego rodzeństwo, w Pabianicach. Był czwartym dzieckiem w rodzinie Wincentego i Anny z Wielgojanowiczów - najstarszą ich córką była Marianna, która przyszła na świat w 1895 roku, potem był Franciszek urodzony i zmarły w roku 1896, dalej Helena urodzona i zmarła w 1897 roku.
Michał przyszedł na świat 2 sierpnia 1901 roku. Kolejnymi dziećmi Wincentego i Anny były córki: Józefa urodzona w roku 1903 i Janina, która zmarła w 1918 roku na grypę znaną pod złowrogą nazwą "hiszpanka".
W 1915 roku Michał w Pabianicach ukończył szkołę powszechną. Został wysłany na Kujawy do swojej ciotki (ojca siostry) Marianny – Izabeli, zamężnej za Walentego Romańskiego – organistę z parafii Ostrowąs koło Konecka. Tam miał zdobyć wiedzę i umiejętności gry na organach pod fachową opieką swojego wuja. W owym czasie w rodzinnym domu się nie przelewało. Trwała wojna, a w życiu codziennym brakowało tak podstawowych produktów jak sól. Tą, aby potrawy były zjadliwe, zastępowano płynem z beczki po śledziach. Wszystko miało wówczas śledziowy smak...
Został skierowany do 1. Pułku Strzelców Konnych w Garwolinie
U wujostwa Michał przebywał około półtora roku. Nauczył się pływać, jeździć konno i innych gospodarskich robót, lecz nie gry na organach. Wrócił do Pabianic i jako prawie 16-letni ochotnik starał się dostać w legionowe szeregi. Otrzymał przydział po zatajeniu swego wieku, a było to możliwe dzięki temu, że był rosły i postawny.
Przeszedł szkolenie strzeleckie w Warszawie. Otrzymał upragniony mundur legionisty, stając się żołnierzem Józefa Piłsudskiego. Wręczono mu odznakę strzelecką, a po zakończeniu szkolenia awansowano na stopień strzelca. Gdyby nie tzw. kryzys przysięgowy poszedłby na front, lecz jako młodocianego skierowano go do rezerwy, tak aby ustrzec przed internowaniem do obozu w Szczypiornie.
W Pabianicach wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej aby jesienią 1918 roku pomagać rozbrajać żołnierzy niemieckich. Tutaj dowódcą był porucznik Jankowski, który z garstką pabianickich ochotników w roku 1919 wyruszył na front pod Lwów, by pomóc jego "Orlętom" walczyć z nawałą Ukraińców prących na miasto. Michał wraz z kolegami – Świetlickim, Małeckim i Wójcikiem – został wcielony do 144. pułku piechoty pod dowództwo mjr Mariana Ocetkiewicza w składzie 18. Dywizji Piechoty z dowódcą gen. Franciszkiem Krajewskim.
Major Ocetkiewicz na froncie w 1920 roku awansował Michała na stopień kaprala, a znajomość jazdy konnej spowodowała przesunięcie go do kawalerii, a konkretnie do 1. Pułku Strzelców Konnych bazujących w Garwolinie. W 1920 roku przeprawił się on przez Niemen z dość dużymi stratami, osłaniając walczącą tam piechotę. 16 sierpnia tegoż roku wziął udział w wypadzie na Radzymin koło Warszawy. Po wyjściu ofensywy Piłsudskiego znad Wieprza pułk uczestniczył w pościgu za bolszewikami w kierunku Prus Wschodnich. W następnej kolejności przesunięty został w okolice Stanisławowa do walk z armią konną Budionnego. Tam jednostka zanotowała duże straty w ekwipunku, koniach i ludziach. Zastało ją zawieszenie broni. Pułk do marca 1921 roku pełnił służbę na linii rozejmowej, następnie został wycofany z Dubna do Ciechanowa, gdzie miał swoją siedzibę 11. pułk ułanów. Tam Michał Kołopolewski pozostał w stanie służby frontowej do kwietnia tegoż 1921 roku.
Otrzymał odznakę 1. Brygady Legionów, później Medal Dziesięciolecia Odzyskania Niepodległości za wojnę 1918-1921. Krzyża za obronę Lwowa mu nie przyznano mimo złożonego wniosku. Co było tego powodem, nie wiadomo...
Otrzymał ofertę służby zawodowej jako instruktor jazdy konnej
W okresie półtorarocznego pobytu na froncie i czynnego udziału w walkach ani razu nie był ranny. Miał jedynie przykry incydent ze swoim koniem. Otóż ułani wracali z jakiejś akcji, wczesnym rankiem przysypiając ze znużenia w siodłach. Koń Michała - spłoszony nagłym wyskokiem zająca spod kopyt na kartoflisku - poderwał się do galopu, zrzucając jeźdźca na ziemię. Jedna noga zakleszczyła się w strzemieniu. Zwierzę wlokąc Michała gnało dalej, nie zważając na wydawane komendy. Szczęśliwie, że grunt był miękki i nie uszkodził jeźdźcowi głowy. Wreszcie koń się zatrzymał, a obolały Michał wrócił z trudem na siodło. Koń powstał i ruszyli dalej, już bez żadnych niespodzianek.
Po zakończonej służbie na prowizorycznej granicy wschodniej Michał wrócił do swoich sióstr w Łodzi. Tam nie mając żadnego fachowego wykształcenia wstąpił do Państwowej Policji Konnej. Niebawem część tej formacji - wraz ze służącym w niej Michałem - została służbowo przeniesiona do Garwolina. Tutaj trafił on na wielu znajomych z dawnego pułku. W naszym powiatowym mieście poznał też swoją przyszłą żonę, pannę Stanisławę Dobrzycką, pracującą w magistracie urzędniczkę, której się widocznie spodobał bo jej rodzice - Jan i Antonina - najęli swata, któremu potem zapłacili za usługę dwoma metrami ziemniaków.
Michał tworząc rodzinę pragnął się usamodzielnić. Pracował na posterunku policji, potem przez jakiś czas prowadził sklep tytoniowy ale niebawem otrzymał ofertę służby zawodowej w wojsku na terenie Ciechanowa jako instruktor jazdy konnej w 11. pułku ułanów. Przy koszarach rodzina otrzymała mieszkanie.
W 1925 roku w rodzinie Kołopolewskich na świat przyszedł syn Konrad - dwa lata później urodził się Janek. Dowódca pułku awansował Michała na stopień plutonowego. Ta stabilizacja trwała ładnych parę lat, do czasu aż rowerek synka oficera skaleczył policzek syna naszego bohatera. Zatarg wywołany tym incydentem objął część kadry zawodowej, dzieląc ją po połowie. Starszy stopniem niesłusznie w tym konflikcie wygrał. Michał miał dość i opuścił pułk ze swoją rodziną, w 1935 roku przenosząc się do Łodzi.
Cały zespół został aresztowany przez gestapo
Zatrudnienie znalazł jako strażak-kierowca wozu bojowego straży ogniowej w zakładach firmy Scheiblera i Grohmana. Rodzina otrzymała mieszkanie zakładowe na I-m piętrze przy ulicy Świętej Emilii nr 30. Chłopcy uczęszczali do szkoły powszechnej na Księżym Młynie. Michał jako strażak w 1939 roku nie został powołany do wojska gdyż ta formacja miała bronić ludności i jej dobytku przed pożarami w wojnę. Po wkroczeniu Niemców do Łodzi nadal pracował, lecz już w firmie niemieckiej, obsługując wóz bojowy straży oraz wykonując drobne prace warsztatowe.
W 1940 roku w rodzinie Kołopolewskich pojawił się syn Wacław. Michał tymczasem zaangażował się w konspirację, wstępując do młodzieżowej organizacji pn. "Polska Organizacja Walki Niepodległościowej" – był w niej aktywny w okresie od 1940 do 1942 roku tj. do momentu jej rozpadu, spowodowanego wzmożeniem niemieckich represji i aresztowań przeprowadzanych przez gestapo. Warto zwrócić uwagę, iż organizacja ta wchodziła na zasadach autonomii w skład Związku Walki Zbrojnej.
Pisemkami pt. "Świt" i "Spod gruzów" kierował Bronisław Grelus ps. "Pal" – kierownik ośrodka nasłuchowego "Świt". Dowódcą grupy harcerskiej był Jan Kmiecik ps. "Jur", a redaktorami Stefan Pajączkowski ps. Stal" i "Szpilka" oraz Roman Tkacz ps. "Zawisza". Cały ten zespół - około 12 osób - wraz ze zbrojmistrzem Michałem został aresztowany przez gestapo w domu państwa Grelusów przy ulicy Dąbrowskiego 1A na początku marca 1942 roku. Resztę członków Niemcy aresztowali w sierpniu tegoż 1942 roku, kładąc tym samym kres istnieniu organizacji, liczącej wówczas około 900 członków. Część z nich wyłapywano pojedynczo jeszcze jesienią 1942 roku.
Fala aresztowań członków ZWZ/AK objęła również inne miasta, a mianowicie: Pabianice, Zgierz i Ostrów Wielkopolski. Michała gestapowcy skierowali do aresztu śledczego na ulicy Schterlinga. Katowany nie wydał nikogo. Żona dopuszczona do odwiedzin przyniosła mu palto. Prosił o chleb, ale go nie miała. Jego twarz była opuchnięta, miał powybijane zęby - początkowo Stanisława nie mogła go poznać.
Po okrutnym śledztwie, podobnie jak inni, został skierowany do obozu w Radogoszczy pod Łodzią, skąd wywożono więźniów do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. W jednej z takich grup znalazł się Michał Kołopolewski. Jego syn, 17-letni wówczas Konrad, bojąc się represji ze strony wroga, po aresztowaniu ojca uciekł przez tzw. "zieloną granicę" do wujostwa w Garwolinie, gdzie przetrwał szczęśliwie wojnę, pracując jako subiekt na obrzeżach miasta w sklepie mięsnym.
W domu pozostała matka z dwójką synów. Kiedy odwiedziło ją gestapo, pytając o najstarszego odpowiadała, że gdzieś zaginął na początku wojny i dotąd go nie ma.
Przybywały posiłki. "Bastion" padł
W KL Auschwitz Michał, na równi z innymi więźniami, pracował jako kierowca i ładowacz przewożonych towarów. Kiedy zachorował na zapalenie płuc nikt go medycznie nie ratował. Jak podały władze obozowe zmarł 3 marca 1943 roku – powiadomienie zostało skierowane do żony, za które tytułem kosztów przesyłki, musiała zapłacić 60 marek niemieckich.
Za swoją konspiracyjną działalność Michał został awansowany do stopnia starszego sierżanta. Po wojnie w oświadczeniu nr 452 Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych z dnia 17 grudnia 1947 roku podano, że "Michał Kołopolewski był więźniem politycznym a aresztowanie miało miejsce z powodu przynależności do nielegalnej organizacji ZWZ jako instruktora przeszkolenia bojowego w randze starszego sierżanta".
W swoim zeznaniu kierownictwo organizacji w osobach Stefana Zajączkowskiego i Zbigniewa Grelusa opisało pracę konspiracyjną Michała Kołopolewskiego odnotowaną w 1949 roku.
Rodzinny przekaz informuje jak został aresztowany Michał w domu Grelusów. Jego treść jest następująca: Do rodziny Michała weszło gestapo prowadząc rewizję. Na komodzie stało jego małe zdjęcie w mundurze legionowym z wężykiem na kołnierzu. Gestapowiec zapytał kto to jest i gdzie mieszka. Padł adres zamieszkania strażaka zatrudnionego w niemieckiej firmie. Dotarli do jego domu a tam bez obawy żona wskazała adres Grelusów, bo Michał wychodząc mówił, że idzie grać w karty. Tam Niemcy podjęli szturm na zabarykadowane drzwi. Przybywały posiłki. "Bastion" padł. Wszystkich aresztowano.
Materiały otrzymane dzięki uprzejmości Władysława Kołopoleskiego z Łodzi. Serdecznie dziękujemy
Władysław Kołopoleski: Moja ciocia, Stanisława Dobrzycka, urodzona w Garwolinie w roku 1903, córka Jana Dobrzyckiego i Antoniny z domu Makulec, mająca trzech braci, Piotra (1905), Leona (1908) i Mariana (1910), w 1924 roku wyszła za mąż za mojego wuja Michała Kołopolewskiego. Mieli oni trzech synów: Konrada (1925) i Jana (1927) urodzonych w Garwolinie oraz Wacława (1940) urodzonego w czasie wojny w Łodzi.
Zasłużony patriota kpt. Tadeusz Dobrzycki, były komendant Związku Strzeleckiego w Garwolinie, urodzony w 1901 roku syn Józefa Dobrzyckiego i Józefy z Garwolińskich był rówieśnikiem mojej cioci Stanisławy oraz jej stryjecznym bratem - jej ojciec Jan i jego Józef to bracia Dobrzyccy. Żoną Tadeusza była Katarzyna Natalia z domu Radzik.
Leon Dobrzycki, brat Stanisławy (później Kołopolewskiej) miał przed i w okresie wojny sklep wędliniarski w Garwolinie lub okolicy, gdzie od 1943 roku do końca wojny przechowywał się nastoletni syn Michała i Stanisławy, Konrad Kołopolewski - po ucieczce z Łodzi, kiedy ojca Michała aresztowało gestapo. Leon był prawdopodobnie jego ojcem chrzestnym.
Niech Garwolin pamięta o historii rodziny Michała i Stanisławy z Dobrzyckich. Jej prochy oraz ich synów spoczywają na łódzkich cmentarzach, a ojciec zamęczony w KL Auschwitz spoczywa w dołach śmierci z innymi, bez mogiły własnej.
Michał Kołopolewski - patriotyczna postawa oraz bohaterski żołnierza i konspiratora
Opublikowano: Aktualizacja:
Autor: Michał Kurach
reklama
Z powiatu garwolińskiegoMichał Kołopolewski służył w Legionach Polskich. Brał udział w wojnie lat 1918-1921. W okresie okupacji był członkiem konspiracyjnej organizacji młodzieżowej. Katowany przez gestapo nie wydał nikogo. Zginął zamęczony w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz.
reklama
reklama
reklama
reklama
Polecane artykuły:
wróć na stronę główną
ZALOGUJ SIĘ
Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM
e-mail
hasło
Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE
Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ BEZPŁATNIE reklama
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.