Czołg 7TP był to lekki tank produkcji polskiej produkowany w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Podczas kampanii polskiej 1939 roku czołg ten był jedną z trzech podstawowych broni stanowiących uposażenie rodzimych sił pancernych. Pojazd wojskowy produkowany był przez Państwowe Zakłady Inżynierii. W załodze tanku znajdowało się trzech żołnierzy z jednostki pancernej, a więc dowódca pełniący funkcję ładowniczego oraz kierowca i strzelec.
Czołg 7TP poruszał się na gąsienicach. Pierwsze, prototypowe egzemplarze maszyny zjechały z taśmy produkcyjnej w sierpniu 1934 roku. Produkcja seryjna prowadzona była w okresie od 1935 do 1939 roku. Prawdopodobnie skonstruowanych w tym czasie zostało 139 takich maszyn.
Czołg 7TP produkowany był w dwóch wersjach. "Typ jednowieżowy" wyposażony był w jedną armatę czołgową Bofors wz. 37 kal. 37 mm i jeden karabin maszynowy wz. 30 kal. 7,92 mm. "Odmiana dwuwieżowa" posiadała dwa karabiny maszynowe wz. 30 kal. 7,92 mm.
Czołgi 7TP w okresie II Wojny Światowej w przeważającej mierze znajdowały się na stanie Wojska Polskiego, przy czym pojedyncze egzemplarze, z różnych przyczyn, służyły w jednostkach niemieckich i radzieckich.
Rozpoczęli pomiary przy użyciu detektora Lorenza
Rzeka w Dolinie Środkowej Wisły do dnia dzisiejszego skrywa tajemnice z czasów II Wojny Światowej. Co jakiś czas zjawiają się w tym miejscu eksploratorzy militariów i historii wojskowości, a także filmowcy. Jedno z takich wydarzeń miało miejsce 9 marca 2012 roku. Wówczas to we wsi Kraski Nowe miały miejsce poszukiwania zatopionych czołgów prowadzone przez ekipę telewizyjną programu "Było nie minęło", emitowanego wówczas na antenie TVP3 Warszawa. W eksploracji badaczom towarzyszyli ludzie związani z Muzeum Wojska Polskiego, a także miejscowi znawcy historii lokalnej oraz pasjonaci militariów i wojskowości.
Ekipę poszukiwaczy prowadził znany historyk i filmowiec Adam Sikorski, a w terenie i na planie wspierali go jego współpracownicy, m.in. Robert Kmieć oraz Szymon i Wojciech Tomaszewscy. Odbyła się wówczas akcja na skutym lodem starorzeczu Wisły z użyciem specjalistycznego sprzętu i zawodowych nurków. Badacze na tafli lodowej rozpoczęli pomiary przy użyciu detektora Lorenza. Aparatura wyczuła kilka sygnałów na głębokości od 4 do 6 metrów – grupa zanotowała pięć miejsc przypuszczalnych znalezisk. Przy pomocy piły spalinowej wycięto w lodzie kilka przerębli. Kolejną czynnością podjętą w czasie poszukiwań było sondowanie dna rzeki magnesem neodymowym. Nurek wyciągał na powierzchnię odnajdywane przedmioty. Wówczas nadzieja na znalezienie skarbu zastąpiona została rozczarowaniem, a to dlatego, iż odnalezionymi przedmiotami były m.in. kawałek roweru, bańka na mleko, metalowa skrzynka, a także buty sportowe...
Eksploracja dna rzeki, prowadzona za pomocą wiertła i tzw. szpikulca, była bardzo trudna, a to z powodu mulistego podłoża. Efekty poszukiwać był nader skromne.
fot. Polski lekki czołg 7TP w wersji "jednowieżowej". Być może sześć takich pojazdów nadal spoczywa na dnie Wisły na wysokości wsi Kraski Nowe i Kraski Dolne (Rajmund Szubański, "Polska broń pancerna 1939", Warszawa 1989)
W rzece przypuszczalnie znajdują się także konne działa
Odnalezienie cennych elementów wojskowego sprzętu z czasów kampanii wrześniowej 1939 roku okazało się niemożliwe, na co wpłynął brak specjalistycznej aparatury o większej kubaturze w postaci wiertni i pompy ejectorowej.
Przy okazji eksploracji dna rzeki na łąkach przylegających do koryta Wisły ekipa filmowa natrafiła na monety z czasów dwudziestolecia międzywojennego, a także sztućce z okresu wojny, co dowodziło, że na interesującym nas terenie stali polscy żołnierze.
Okoliczni mieszkańcy wspominali, że na dnie Wisły w rejonie wsi leżących w parafii Maciejowice i Samogoszcz, w okresie kampanii wrześniowej spoczęło wielu polskich żołnierzy. Ich ciała prawdopodobnie pochłonął muł rzeczny.
W rzece na wysokości wsi Kraski Nowe przypuszczalnie znajdują się także konne działa i zapomniany cmentarz, które czekają na odkrycie. Prawdopodobnie we wrześniu 1939 roku doszło w tym miejscu do próby sforsowania Wisły przez polskich partyzantów. Bieg rzeki jest dzisiaj lekko zmieniony. Do śmierci znacznej grupy żołnierzy polskich poległych w tym miejscu w czasie wojny przyczynił się niewątpliwie brak rozeznania topografii terenu.
Być może Wisła na wysokości wsi Kraski Nowe i Karski Dolne do dnia dzisiejszego skrywa wraki sześciu czołgów 7TP. To lokalna legenda i ciekawostka historyczna bez twardego potwierdzenia w oficjalnych dokumentach czy badaniach archeologiczno-saperskich. W literaturze poświęconej kampanii wrześniowej 1939 roku oraz historii polskich broni pancernych nie ma wiarygodnych wzmianek o porzuceniu lub zatopieniu czołgów 7TP
w tym konkretnym miejscu. Większość wozów tego typu z września 1939 roku została zniszczona w walce, wysadzona przez własne załogi w obliczu braku paliwa i amunicji lub przejęta jako trofea przez Niemców i Sowietów.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.