Jedni mówią o wybitnej prawniczce, która przez lata walczyła o prawa obywateli i niezależność sądów. Drudzy widzą w niej jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy antyrządowych protestów z czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości oraz orędowniczkę "lewackich" poglądów. Trudno znaleźć dziś prawnika, którego życiorys wzbudzałby równie skrajne emocje.
A wszystko zaczęło się... w Garwolinie.
Z małego miasta do wielkiej polityki
Choć dziś jej nazwisko pojawia się w ogólnopolskich mediach niemal codziennie, Sylwia Gregorczyk-Abram pochodzi właśnie z Garwolina.
Ukończyła prawo na Uniwersytecie Warszawskim, zdobyła specjalizację z prawa medycznego i od kilkunastu lat pracuje jako adwokat. Zawodowo związana była z międzynarodową kancelarią Clifford Chance, gdzie odpowiadała za działalność pro bono, czyli bezpłatną pomoc prawną dla organizacji społecznych i osób potrzebujących.
Sama wielokrotnie podkreślała, że zawód prawnika był jej marzeniem od dzieciństwa, a inspiracją był ojciec – prokurator i notariusz. Ale to nie praca w kancelarii uczyniła ją osobą rozpoznawalną.
Rok 2017 wszystko zmienił
Jeszcze kilka lat temu nazwisko Gregorczyk-Abram znali głównie prawnicy. Potem przyszedł spór o reformę sądownictwa.
To właśnie wtedy została jedną z osób, które stworzyły inicjatywę Wolne Sądy – organizację, która bardzo szybko stała się symbolem sprzeciwu wobec zmian wprowadzanych przez rząd PiS. Nie była szeregowym uczestnikiem protestów.
Stała na scenach podczas demonstracji, udzielała dziesiątek wywiadów, przygotowywała kampanie społeczne, występowała w Sejmie jako ekspertka, reprezentowała sędziów przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. W tamtym czasie dla jednych stała się twarzą obrony praworządności. Dla innych – symbolem politycznego zaangażowania środowiska prawniczego.
Głośne sprawy
Lista postępowań, w których uczestniczyła, jest długa. To właśnie ona reprezentowała sędziów w precedensowych sprawach przed TSUE dotyczących Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Wyroki te miały ogromny wpływ na ocenę polskich reform wymiaru sprawiedliwości przez instytucje europejskie.
To ona była również pełnomocniczką organizacji społecznych w głośnej sprawie naklejek „Strefa wolna od LGBT”, której finałem było sądowe wstrzymanie ich dystrybucji. Decyzję opisywały media na całym świecie – od BBC po amerykańskie portale prawnicze.
Jednocześnie współtworzyła Komitet Obrony Sprawiedliwości (KOS), zapewniający pomoc prawną sędziom i prokuratorom prowadzącym spory z państwem.
Liczne nagrody
Za swoją działalność została wielokrotnie wyróżniona.
Na swoim koncie ma m.in.:
- tytuł Prawnik Pro Bono,
- Złoty Paragraf dla najlepszego adwokata,
- Europejską Nagrodę Obywatelską przyznaną inicjatywie Wolne Sądy,
- tytuł Warszawianki Roku 2024,
- stypendium prestiżowego programu Maurice R. Greenberg World Fellows na Uniwersytecie Yale.
To właśnie te wypowiedzi i działania budzą największe kontrowersje
Choć zwolennicy Sylwii Gregorczyk-Abram podkreślają jej doświadczenie prawnicze i działalność na rzecz ochrony praw człowieka, krytycy od lat wskazują na jej wyraźne zaangażowanie w spór polityczny.
Jednym z najczęściej przywoływanych przykładów jest wywiad udzielony Newsweekowi, w którym jednoznacznie oceniła rządy Prawa i Sprawiedliwości.
„To od nas zależy, czy zdołamy odsunąć ten rząd, który niszczy nam Polskę.”
W tej samej rozmowie mówiła również:
„Widzę siebie jako osobę, która może sprzątać Polskę po PiS.”
To właśnie te słowa są dziś często przypominane przez polityków opozycji wobec obecnej większości rządzącej, którzy pytają, czy osoba wygłaszająca tak jednoznaczne opinie polityczne będzie w stanie pełnić urząd Rzecznika Praw Obywatelskich w sposób całkowicie bezstronny.
Pojawia się także wątek tzw. grupy „Wejście”
Drugim często poruszanym tematem jest udział Sylwii Gregorczyk-Abram w medialnych doniesieniach dotyczących tzw. grupy „Wejście”. Według publikacji części mediów jej nazwisko pojawiało się wśród uczestników grupy na komunikatorze, na której – jak opisywano – osoby związane z nową większością parlamentarną, prawnicy i eksperci mieli wymieniać poglądy oraz omawiać kwestie związane ze zmianami w mediach publicznych po wyborach parlamentarnych z 2023 roku. Temat był następnie podnoszony przez polityków PiS podczas publicznych pytań do kandydatki na RPO.
Krytycy twierdzą, że udział w takich inicjatywach może rodzić pytania o polityczną bezstronność osoby pełniącej urząd Rzecznika Praw Obywatelskich. Z kolei zwolennicy Gregorczyk-Abram odpowiadają, że jej działalność była związana z obroną praworządności i mieściła się w granicach aktywności obywatelskiej, a nie działalności partyjnej.
Sama Sylwia Gregorczyk-Abram, odnosząc się do zarzutów o brak bezstronności, podczas wysłuchania kandydatów na RPO deklarowała:
„Rzecznik Praw Obywatelskich w momencie ślubowania powinien schować wszystkie swoje przekonania i poglądy do kieszeni.”
Na pytania o swoją bezstronność odpowiada równie stanowczo.
„Jestem adwokatką, która wielokrotnie reprezentowała osoby o odmiennych poglądach politycznych. Nigdy nie przysłoniło mi tego, co jest najważniejsze – obrona ich praw i wolności.”
To właśnie ten argument najczęściej przywołują jej zwolennicy.
Ale emocje nie znikną
Nie ma chyba drugiego kandydata na urząd RPO w ostatnich latach, którego działalność publiczna byłaby tak mocno związana z jednym z największych sporów politycznych III RP. Dla środowisk liberalnych Gregorczyk-Abram jest osobą, która przez osiem lat konsekwentnie walczyła o niezależność sądów i prawa obywatelskie. Dla jej krytyków pozostaje aktywistką, która zbyt wyraźnie opowiedziała się po jednej stronie politycznego konfliktu.
To właśnie dlatego jej wybór od pierwszego dnia wywołał lawinę komentarzy – od entuzjastycznych gratulacji po pytania o przyszłą bezstronność urzędu. Jeżeli kandydatura zostanie ostatecznie zatwierdzona przez Senat, Sylwia Gregorczyk-Abram obejmie pięcioletnią kadencję na stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich. Będzie odpowiadać za ochronę praw i wolności wszystkich obywateli – niezależnie od ich poglądów politycznych czy światopoglądu. Sama deklaruje, że właśnie taka ma być rola RPO.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.