Przyszedł podczas I wojny światowej. Nikt nie wiedział, skąd się wziął. Prawda wyszła na jaw po latach

Opublikowano:
Autor: Stefan Jerzy Siudalski

Przyszedł podczas I wojny światowej. Nikt nie wiedział, skąd się wziął. Prawda wyszła na jaw po latach - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z powiatu garwolińskiegoZimą 1956 roku do domu babci Stefana Jerzego Siudalskiego przyszła starsza kobieta. Opowiedziała historię sprzed lat, z czasów I wojny światowej, o samotnej matce, trojgu małych dzieci i nieznajomym mężczyźnie, który pewnego dnia pojawił się w jej gospodarstwie. Przez cztery lata pracował, pomagał przy dzieciach i stał się częścią rodziny. Nikt wtedy nie wiedział, skąd przyszedł. Po kilkudziesięciu latach okazało się, że ta historia była znacznie bliższa rodzinie autora, niż mógł przypuszczać.
reklama

Są takie historie, które zaczynają się zupełnie zwyczajnie. Ktoś jedzie autobusem, ktoś czeka na pociąg, ktoś idzie do lasu... I nagle dzieje się coś, czego nikt się nie spodziewał. Stefan Jerzy Siudalski ma szczególny dar wyszukiwania właśnie takich opowieści. Zna historię naszej ziemi, ludzi i miejsc, ale potrafi też słuchać. A czasem z jednego wspomnienia, zasłyszanego przed laty wydarzenia czy pozornie błahej historii wyłania się opowieść, którą aż chce się przekazać dalej.

Jego teksty publikowaliśmy już na naszych łamach. Tym razem oddajemy mu miejsce na "Opowieści niesamowite" – cykl historii niezwykłych, zaskakujących, czasem trudnych do uwierzenia. Nie będziemy zdradzać ich zakończeń. Bo w tych opowieściach najważniejsze jest właśnie to, co wydarzy się za chwilę. Oddajemy głos Autorowi:

Kuzynka babci

Jest rok 1956 - zima - wieś pod Garwolinem. Za chwilę będzie i  cofnięcie się do lat 1914-1918 i miejscowości Trąbki i do mojej przygody 30 lat temu też w Trąbkach - więc zaczynamy:            

Chyba miałem osiem, dziewięć lat a więc było to wtedy gdy mieszkaliśmy na wsi czyli w latach pięćdziesiątych, któregoś dnia - a była to ostra zima - przyszła w odwiedziny do mojej babci jej kuzynka. Nigdy przedtem ani potem nie widziałem tej pani ale bardzo dokładnie zapamiętałem historię którą ona wtedy opowiedziała. Otóż na samym początku Wielkiej Wojny którą dziś nazywamy Pierwszą Wojną Światową wcielono do armii carskiej męża tej pani pomimo tego, że mieli troje małych dzieci. Jak w takiej sytuacji sobie może radzić kobieta? Dzieci za małe żeby zostawić same w domu. Więc jak obrobić pole, oporządzić zwierzęta gdy najmłodsze dziecko w kołysce a i pozostałe same jeszcze wymagają zarówno opieki jak i nadzoru? Jednym słowem rozpacz i strach - co to dalej będzie? Nic tylko modlić się do Boga aby pomógł. Nie minęło kilka tygodni gdy nie wiadomo skąd przyszedł do gospodarstwa starszy ale jeszcze całkiem sprawny fizycznie i nawet elegancki mężczyzna. "Ja pomogę w gospodarstwie" - powiedział do zaskoczonej gospodyni.

"Nie mam czym płacić" -- odpowiedziała. "Za jedzenie i miejsce do spania będę pracował. Warunki sensowne a i wygląd budzący zaufanie więc się dogadali i nieznajomy pozostał w gospodarstwie. Nie znał się na ziemi ale szybko się uczył. Chyba był miastowy... Minęły cztery lata. Przez ten czas ziemia była zadbana, zwierzęta też a i dzieci zaczęły traktować nieznajomego jak ojca. Skąd przyszedł nieznajomy? Nie wiadomo - na pewno z daleka bo nikt go w okolicy nie znał. Jak się nazywał? Nigdy nie podał swojego nazwiska tylko imię. Wojna się skończyła i którejś nocy do okna chaty ktoś zapukał. To wrócił z wojny mąż.

Nieznajomy tej samej nocy mimo, że małżonkowie chcieli go zatrzymać zebrał swój skromny dobytek i poszedł w świat. Tak jak nie wiadomo skąd przyszedł tak i nie wiadomo dokąd poszedł. Radość w domu ale nie do końca bo dzieci patrzyły na tatę jak na obcego, nic dziwnego - przecież wyrastały przy nieznajomym i jego traktowały jak swojego tatę. Ta historia z dzieciństwa tak mi utkwiła w pamięci, że gdy kilka lat temu pojechałem z małżeństwem mieszkającym w Warszawie w okolice w której mieszkała wsparta w biedzie przez nieznajomego kobieta - opowiedziałem tą historię zasłyszaną w dzieciństwie. Wysłuchali tej opowieści w całkowitym milczeniu. Skończyłem a tu cisza.

Pierwsza odezwała się kobieta: "To jest opowieść o mojej babci. Po tamtym nieznajomym pozostało jeszcze jedno dziecko więcej i to była moja mama..." Wtedy przypomniałem sobie zdanie które powiedziała zimą 1956 roku ta starsza kobieta - jak już okazał się ten nieznajomy przydatny w polu to którejś nocy kobieta leżąc w łóżku - powiedziała: "Dobrze obrabiasz pole to i tu będziesz obrabiał". Po latach dowiedziałem się, że to była rodzona siostra mojej babci.…

Stefan Jerzy Siudalski

PS. Prawdopodobnie tym nieznajomym był zakonnik bo na czas wojny część zakonów rozsyłała ich aby pomagali potrzebującym... 

reklama
reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo